Szum Międzymiastowy [cz.40]

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!


Oskar


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
Byłbym dźwiękiem wpadającego kiemiania do wody. Dzwiękiem chwili, przed którą trwała tylko przestrzeń, wraz ze swoimi dzwiękami, a po której przestrzeń ta nadal nieustannie trwa i szumi. Dzwięk nieodwracalnego i niepowtarzalnego, gdzie “kamień” pozostaje już częścią innego świata głębin.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”?
Koncert Symfonii nr. 3 Pieśni żałosnych, Henryka Góreckiego wraz z Beth Gibbons, oraz Narodową Orkiestrą Symfiniczną Polskiego Radia. Przyjaciel wysłał mi to nagranie kiedy jechałem bardzo wcześnie rano paciągiem do Warszawy. Nie była to z pozoru odpowiednia chwila na słuchanie tak głębokiej muzyki o takiej porze, lecz ten moment był dla mnie momentem uniesienia. Dopiero na koniec ze z ciekawości na temat głosu, dykcji i charakteru doczytałem iż wokalistką jest słynna frontmenka Portishead.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
Byłby to album Buena Vista Social Club. Na co dzień bombarduję się przeróżną muzyką, poszukując inspiracji, oraz poznając różne środowiska twórcze, gdyż sam jestem muzykiem. Taki album przesycony słońcem i tańcem jest kwintesencją mojej ulubionej chwili.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Prawda i autentyczność.


Martyna,
@toruviell


studiuję malarstwo i absolutnie nie palę już petów


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
Dźwiękiem fortepianu z “Supplement 2” Bartosza Kruczyńskiego albo literką “r” w zwrocie “nosz kurwa mać”.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką?
Album “Opór” – Flaszki i Szlugi. Odtworzony wystarczająco głośno daje mi złudzenie, że jestem cool chłopaczkiem w bluzie, który snuje się po klubie z drogim drinkiem w ręce i papierosem za uchem. Vladimir Gnatenko Session 1 @ U A, Warsaw. Uspokaja mnie przy pracy i zmiękcza serce. Koncert Innercity Ensemble. Przypomnienie sobie jak dobre jest “Reminiscence” Mieczysława Kosza.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
“Real” od Years & Years. Chociaż jedna z ostatnich ulubionych chwil to siedzenie na balkonie w centrum miasta i słuchanie old schoolu.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
nwm w sumei

Grzegorz Kempiński



1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Może nie będzie to konkretny dźwięk, sampel czy jakiś urywek, ale wszystkie adliby Travisa Scotta.

2.Co było dla Ciebie ostatnią muzyczną niespodzianką?
Tego jest za dużo, żeby się sensownie rozpisywać, ale tak na szybko: muzyczna (i sprawiająca dużo frajdy) ekspansja na rodzimym poletku eRAPe ekipy chillwagon, której przewodzi Borixon. Idealny przykład, jak w pewnym wieku być mentorem dla młodszych adeptów sztuki rapowania i nadal robić to z głową do biznesu. 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
Ulubionej, ale i najgorsze chwili, bo ten loop siedzi w głowie we wszystkich newralgicznych momentach mojego życia: D|P 3 Basinskiego. 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Musi wpadać w ucho i wzbudzać emocje (a identyfikuję się z nimi już zależnie od nastroju, wiadomo), bo inaczej nie mam z tego żadnej frajdy.

Paweł „Paide” Dunajko


DJ i niezależny promotor kultury footworkowej w Polsce i na świecie. Jest także współautorem kompilacji muzycznych z gatunku dub techno („Szmery”, Kanu Kanu 2015) i muzyki eksperymentalnej („Doubts”, Pawlacz Perski 2016). W 2010 roku, zainspirowany pierwszymi footworkowymi wydawnictwami Planet Mu, rozpoczął w radio-alternatorze serię podcastów promujących muzykę z Chicago, inicjując falę zainteresowania juke/footwork w Polsce. Do roku 2016 jako współzałożyciel Polish Juke promował polskich producentów footworkowych i tancerzy. Poza aktywnością promotorską Paide ma na swoim koncie występy u boku najważniejszych twórców footworkowych z Chicago: DJ Rashada, DJ Spinna, DJ-a Earla i TRAXMANa. W 2016 roku odwiedził drugą kolebkę footworku, Japonię, gdzie grał na imprezach z najciekawszymi przedstawicielami tamtejszej sceny w Tokio i Osace: DJ-em Fulltono, CRZKNY’m, Hirokim Yamamurą, Satanicpornocultshop’em, Boogie Mann’em, Keito.



1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
Odgłos piszczenia w uszach, które towarzyszy mi już od wielu lat. Najpewniej przytrafiło mi się to dawno temu, w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy na imprezach drum & bassowych w legendarnym wrocławskim klubie Wagon przytulałem się do głośników. Zwykle po takich zawodach moje uszy przez kilka następnych dni otaczał zamglony puch dobiegających mnie zewsząd odgłosów.

2.Co było dla Ciebie ostatnią muzyczną niespodzianką?
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie EP’ka MFC „Nie ma miłości”. MFC to taki swaggerski Monthy Python polskiego rapu. Jego teksty są dalece abstrakcyjne, pełne dystansu i ironii, zanurzone w wulgarnym konkrecie. Do tego dochodzą niezwykle świeże i soczyste bity operujące w okolicach 160 bpmów i footworku.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?Moje ulubione chwile zwykle opatrywane są różnymi muzycznymi wariantami, ale w swoich wyborach jestem konserwatywnie konsekwentny. To mogłaby być któraś z płyt bądź dwunastek Rhythm & Sound. Z kolei inną opcją mogłyby być albumy Alva Noto z Ryuichim Sakamoto. Idąc dalej tym rozmarzonym tropem, piosenka “‎Beautiful You” Jesu z Sun Kil Moonem stanowiłaby kolejny sztos na tzw. ulubioną chwilę.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Myślę, że doszedłem już do tego etapu mojej relacji z muzyką, że nie mam wobec niej jakichś wydumanych oczekiwań. Po prostu lubię, kiedy coś mnie w niej zaskakuje i kiedy słuchanie czegoś dostarcza mi dużej frajdy.

Zeen Social Icons