Szum Międzymiastowy [cz.45]

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!
mira larysz


@liramarysz ༊ ᏰᎥᏰᎥᎷᏰᎧᏰᎧ ࿐


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
samplem kluczyków do samochodu (https://youtu.be/4Z24BUxizcY) albo dźwiękiem otwierania paczki ciperków

2.Co było dla Ciebie ostatnią “muzyczną” niespodzianką?
detente — new music soon

3.Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?
midlife — never too late, bo akurat to wtedy leciało, albo soundtrack gry yume nikki

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
ładunek emocjonalny/nostalgia/dobra zabawa/manifest polityczny


Iza, Kraków NH


Pływam. Piję kawę. Wyznaję filozofię „po prostu”. Noszę ciuchy ze szmateksów. Schowałam telefon do szuflady na całe wakacje.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Dźwięk kawy parzonej w nocy.

2.Co było dla Ciebie ostatnią “muzyczną” niespodzianką?
Cut scenka z Wiedźmina. Cyraneczka, która śpiewa balladę. No total się nie spodziewałam.

3.Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?
Długo szukałam ulubionej chwili. Będą to wszystkie nocne przejażdżki, silnik alpiny w BMW i Radiohead albo polski rap. Zależy czy to ucieczka czy wycieczka.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Dopasowanie do chwili, ładunek emocjonalny z którym aktualnie się utożsamiam. Szczerość.



Darek Pietraszewski


Mieszkam na warszawskim Grochowie. Robię analogowe vizuale, pokręcone grafiki i gram sety z kaset, które również namiętnie kolekcjonuje. Odkąd pamiętam łoje w Herosów 3, tak więc zapraszam chętnych na gorące krzesło. Prowadzę kasetowe wydawnictwo Pointless Geometry oraz cały wór innych inicjatyw około muzycznych. Ostatnio poświęcam cały wolny czas na współtworzenie Radia Kapitał. Uwielbiam bazar na wolskiej Olimpii.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Kakofonią nałożonych na siebie stu losowo wybranych traków. W wersji minimal, pewnie był by to zbiór dźwięków użytych przez Meme Vivaldi, najchętniej na albumie “Smile” albo “Mona Lisa Smoking A Pipe”.

2.Co było dla ciebie ostatnią muzyczną niespodzianką?
Przede wszystkim to, że w tak krótkim czasie udało się Oramics stworzyć tak obszerną, stojącą na wysokim poziomie i ciekawą muzycznie benefitową kompilacje “Total Solidarity”. Polecam sprawdzić wszystkie 121 traków i wesprzeć inicjatywę zakupem chociażby jednego utworu. Poza tym, ostatnio prawie każde wydawnictwo z kasetowego labelu Hausu Mountain jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Na bieżąco przesłuchuje też katalog Orange Milk, z którego do dzisiaj mocno trzyma mnie przy sobie album Fire-Toolz – Field Whispers (Into The Crystal Palace). Z rodzimych wydawnictw, które śledzę na bieżąco mógłbym wymienić przynajmniej pięć i to tylko z ostatniego miesiąca, ale to chyba nie jest już niespodzianka, że Polsce wydaje się coraz lepsze rzeczy. Rzucam więc garść muzyczki na zachętę: =U= – New Unaesthetic Things (Audile Snow), Bartuś419 – W domu źle (BAS), Fischerle – α-ribbon (Pawlacz Perski), Fronda – Bez leków (Enjoy Life), Loufr – SDH Kokos (DYM).

3. Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?
W tej chwili jest to “Kaseta z komunii” Klocucha. Spędzam przy niej całkiem beztroskie chwile 🙂 Gdybym miał potraktować to pytanie dosłownie byłby to soundtracki z filmów “Natural Born Killers”, “Lost Highway” i “Twin Peaks” czyli mix Trenta Reznora i Angelo Badalamenti. W zasadzie to czas pokaże która chwila jest moją ulubioną. Na dzień dzisiejszy (kiedy to pisze) życzyłbym sobie dłuższej chwili skąpanej w muzyce The Marx Trukker z albumu “Tying Down Time Belts” (Jungle Gym Records). Jak będzie jutro, zobaczymy.

4. Co jest dla ciebie ważne w muzyce?
Ludzie. Dźwięk to suchy abstrakt, który bez człowieka nie ma żadnego znaczenia. To co ma dla mnie największą wartość, to labele i społeczność która tworzy się wokół nich, kolektywy, promotorzy, bookerzy i miejscówki organizujące gigi, publiczność i słuchacze oraz oczywiście sami artystki/ści tworzący/ce muzykę, którą możemy się dzielić i przeżywać ja wspólnie lub samotnie. Muzykę można sprzedać jak towar ale tego co daje jej życie już nie.


Ewelina, Kraków


Lubię trawę i drzewa.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Szum braku obrazu w telewizorze.

2.Co było dla Ciebie ostatnią “muzyczną” niespodzianką?
Jak się okazało, że jednak nadal można robić oldschollowe bity w polskim rapie.

3.Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?
Cisza na łące.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Że mnie zaskakuje.

Zeen Social Icons