Muzyczność życia i literatury Milana Kundery

Każdy z nas stworzony jest do nowego zdefiniowania muzyki i zagłębienia się w niej. Bowiem to ona obrazuje to, co trudne do zobrazowania i wyraża to, co trudne do wyrażenia. Tam gdzie kończą się słowa, zaczynają się dźwięki, które zwiastują początek wspaniałej podróży przez świat uczuć, wyobrażeń i myśli. Nie bez powodu zatem muzyka miała tak wielkie znaczenie dla życia i twórczości wielkich pisarzy XX wieku, których wymieniłam w swej pracy. Dali się oczarować muzyce, naznaczając tym samym swoje kreacje barwną paletą dźwięków i odczuć z nimi związanych. Po wgłębieniu się w muzyczność literatury Franza Kafki i Witolda Gombrowicza nadszedł czas na Milana Kunderę. Czym muzyka była dla autora „Nieznośniej lekkości bytu”? Zapraszam do lektury!

Milan Kundera nie bez powodu upodobał sobie jazz. Darzył on miłością to, co lokalne. Uznał jazz jako wpływowy nośnik rdzenności, który podziałał cudotwórczo m.in. na muzykę europejską. To w szczególności w  „Zdradzonych testamentach” kilkakrotnie podkreśla swoją fascynację tym gatunkiem i jego korzeniami, zawartą w nim ludowością. Określa go jednym z „wielkich dzieł szczęścia”, zwracając uwagę nie tylko na transkrypcje ludyczną, adaptacje klasycznych procedur: Bacha, Mozarta, Chopina, lecz przede wszystkim na uśmiech, który wręcz słychać w utworze muzycznym. Swoją wielkość jazz zawdzięcza temu, że jego  siłę i oryginalność przenika wielowiekowa tradycją muzyki morawskiej. Stanowi ona bowiem echa nie tylko muzyki czeskiej, węgierskiej czy – szerzej – słowiańskiej, ale nawet  starogreckiej. Wielkość tę można więc przypisywać również kwestii, że jest to muzyka niepodważalnie wymagająca. Bowiem skłania ona do wytężenia słuchu, jej odbiorca chłonie ją z wielkim skupieniem i niemalże chirurgiczną precyzją. Przyjemność płynąca ze słuchania improwizacji muzyków orkiestry dixielandowej, według autora „Żartu”, to przyjemność niezastąpiona, zawsze nagradzana wielkimi brawami. 

Kundera niejednokrotnie zwraca uwagę na odbiór muzyki. Jako muzykolog zauważa nie tylko zależności międzydźwiękowe, ale także pochyla się nad relacją pomiędzy muzykiem a słuchaczem. Dostrzega, że odbiór jazzu zdecydowanie różni się od odbioru muzyki rockowej. Daje on również do zrozumienia, że nie ma lepszego sposobu na wyczulenie się na dźwięk, aniżeli zagłębianie się w klasykę, zwłaszcza tę z okresu modernizmu. Najwybitniejszym twórcą, według niego, był kompozytor, pianista i dyrygent polskiego pochodzenia, urodzony w Rosji – Igor Strawiński. To właśnie jego twórczość otworzyła przed czeskim pisarzem drzwi do poznania tajemnic i bezkresów sztuki modernistycznej. Zainspirowała go także do uznania tejże muzyki za jedyną w swoim rodzaju. Powtarzał, że pomimo jej krótkiego okresu, zasługuje ona na uznanie ze względu na jej „piękno, artystyczne znaczenie, całkowicie nową estetykę, mądrość dokonywania syntez”.  To właśnie twórczość pioniera muzyki modernistycznej – Strawińskiego – jest dla pisarza absolutnie oryginalna poprzez zawarte w niej: nie bójmy się użyć tego słowa -eklektyzm, świadomość, tętniące w jej głębi życie, gigantyzm i niedoścignione umiejętności.  Nawet we mnie wzbudza podziw jego cel, którym było objęcie całego czasu istnienia muzyki. W sposób niezwykle przejmujący komentuje to Kundera: „W dziele Strawińskiego muzyka europejska przypomniała sobie swoje tysiącletnie życie: był to jej ostatni sen, który wyśniła, zanim zapadła w wieczny sen bez snów.”. 

Sądy Milana Kundery brzmią, w mojej opinii, niezwykle wiarygodnie. Jego talent literacki, którym zdążył się pochwalić, pisząc takie dzieła jak „Nieznośna lekkość bytu” czy „Nieśmiertelność” –  to jedno. Zaś sposób, w jaki odczuwa i analizuje muzykę, jego ogromna wiedza i umiejętność słuchania muzyki – to drugie. Milan Kundera urodził się w inteligenckiej rodzinie, jego ojciec, Ludvík Kundera, był wybitnym pianistą i rektorem Akademii Sztuk Muzycznym im. Janáčka w Brnie. Mając w ojcu niemały autorytet, obrał podobną drogę, naznaczając tym samym swoje życie i literacką twórczość muzyką. Od najmłodszych lat był otoczony sztuką. Sam grał na fortepianie, a także studiował muzykologię w Uniwersytecie Karola w Pradze – mieście swoją drogą mozartowskim. I nie omieszkał się on wpleść, tak często tutaj cytowanym, eseju – „Zdradzone testamenty”, swej wrażliwości na muzykę, znajomości historii tej dziedziny oraz umiejętności zestawienia jej z losami społeczeństw. Kundera niejednokrotnie mówił o zdolności muzyki do wyrażania uczuć – nie tylko poprzez wydźwięk przejmującej melodii, ale przede wszystkim poprzez sam akt tworzenia muzyki. Z wielką pasją opisuje on swoje oddanie światu dźwięków, zwłaszcza wtedy, kiedy to sam w dzieciństwie namiętnie improwizował. Nic nie wzruszało go bardziej niż powtarzanie, niczym mantrę, dwóch akordów granych fortissimo. Wspominając te chwile przy fortepianie, opowiada o ekstazie, której wówczas doświadczał. Zdradza, że uderzanie w klawisze instrumentu było dla niego chwilą, kiedy całkowicie się zapominał – jego emocje osiągały taką intensywność, że stawały się aż nie do wytrzymania. Nie podlega dyskusji fakt, że równie bardzo przeżywał odbiór muzyki innych twórców. Wspomniany wcześniej Strawiński, do tego Janáček, Varèse czy Xenakis to jego wielcy mistrzowie, których twórczość miała zbawienny wpływ na życie Kundery, co sam puentuje: „obrazy dźwiękowych światów, obiektywnych lecz nie istniejących, mówiły o bycie uwolnionym od wszelkiej subiektywności ludzkiej, agresywnej i zawadzającej; mówiły o łagodnie nieludzkim pięknie świata przed nadejściem ludzi i po ich przejściu.” To muzyczne oswobodzenie było dla niego tym ważniejsze, bo przyszło mu spędzić smutne lata w Czechach pod okupacją rosyjską. 

Milan Kundera to przykład artysty, który swoją postawą nieustannie udowadniał mocną pozycję muzyki nie tylko w wielkim świecie sztuki, ale i w tym świecie, który tak blisko jest prostego człowieka. To niezwykle wzruszające, zwłaszcza dla mnie – melomanki, że przypisał muzyce  tak nieprawdopodobnie wielką moc. Moc uwalniania z jarzm rzeczywistości i upiększania tego, co nas otacza. 


* Cytaty pochodzą ze zbioru esejów “Zdradzone testamenty” Milana Kundery. 

Zeen Social Icons