Unizm nie tylko Strzemińskiego – o muzyce Zygmunta Krauzego

Historia sztuki to również historia muzyki. Wzrok i słuch operują zupełnie innymi bodźcami, wrażliwością, a jednak istnieje bardzo wiele kierunków dzielonych przez plastykę i muzykę. Druga z dziedzin, choć wykształciła kilka zupełnie własnych nurtów, np. serializm czy spektralizm, zazwyczaj podążała krok za tą pierwszą. Zazwyczaj nie chodziło jednak o dźwiękowe zilustrowanie obrazu, a o przełożenie tych samych wrażeń estetycznych, ideowych. Pośród impresjonizmu, fowizmu, minimalizmu i innych, niewielką niszę zajmuje unizm. Stworzony jako koncepcja malarska Władysława Strzemińskiego, doczekał się interpretacji dźwiękowej w twórczości kompozytorskiej Zygmunta Krauzego.

Strzemiński do unizmu doszedł na drodze studiowania historii sztuki. Krauze – na drodze studiowania dzieł Strzemińskiego. Obaj opracowali własne podstawy teoretyczne, praktyczną działalność twórczą uprawiając w tym duchu przez dekadę z hakiem. Strzemiński głównie w latach 30., Krauze zaś trzydzieści, czterdzieści lat później. Obaj w pewnym momencie porzucili utopijny, restrykcyjny i konsekwentny unizm, gdy poczuli, że w pewnym sensie wyeksploatowali jego możliwości.

Malarstwo unistyczne jest ”czyste”, to znaczy zamiera tylko elementy plastyczne: kolor, fakturę, kształty, podział przestrzeni, pozbawione jest za to pozamalarskich odniesień. Nie opiszemy słowami ”akcji” obrazu, on istnieje tylko w wymiarze wrażeń wzrokowych i do nich też jest dostosowany. Nie gra kontrastami, ale epatuje beznapięciowym ładem. To oczywiście tylko niektóre założenia unizmu Strzemińskiego, jednak właśnie te uznaję za najistotniejsze w późniejszym unizmie Krauzego. Czyli nurcie ”czystym muzycznie”, bez odniesień, bez krzty ilustracyjności, złożone z szczerych elementów dźwiękowych.

Przede wszystkim bowiem jest to muzyka beznapięciowa. Pomyślcie teraz o wszystkich utworach, które znacie (i które nie są ambientem, którego wtedy jeszcze nie było). One prawie zawsze gdzieś prowadzą, poszczególne części, a nawet same składowe melodii zderzają się, odpowiadają i pytają się nawzajem, spiętrzają i tworzą kulminacje, na końcu rozwiązując wszelkie napięcia. Unizm to jeden z tych nurtów lokujący się właśnie poza tym ”prawie zawsze”, w dodatku wyjątkowo w tym założeniu restrykcyjny. Próbuje odpowiedzieć, czy muzyka bez jakiegokolwiek napięcia w ogóle może istnieć. Pomyślcie jak ciężko skomponować z tego coś interesującego, coś poza miarowym uderzeniem w jeden klawisz, co dopiero na zespół kilku różnych instrumentów jak w powyższej Polichromii czy Utworze na orkiestrę nr 1 lub 2. Tutaj pojawia się kolejny ważny aspekt, czyli swoista stopliwość brzmienia, która w pewnym sensie jest brakiem napięcia barwowego. 

Obrazy Strzemińskiego poddawały się temu, jak patrzy na nie oko, wręcz fizjologicznie. Utwory Krauzego nie pociągają nas za swoją narracją, a raczej ”opływają” słuchacza, zawieszają jego percepcję słuchową na jakiś trwający moment. Nie doświadcza ona niespodzianek, wszystko, co do powiedzenia ma kompozycja wybrzmiewa już na początku. Poszczególne elementy są następnie po prostu przemieniane, przekładane, splecione w miarowo rozłożoną w czasie całość. Unizm malarski miał być projekcją widzenia, unizm muzyczny nazwać zatem można projekcją słyszeniapoddawania się kompozycji, nie zaś słuchania, które nastawione jest na podążanie za czymś, za jakąś historią.

Zygmunt Krauze zwracał się później ku innym inspiracjom, z których do najważniejszych należą kompozycje przestrzenno-muzyczne i teatr instrumentalny. Powyższe nagranie wykonania Gloves Music przez samego kompozytora, który rozwinął także światową karierę pianistyczną, ukazuje zmagania starszego już muzyka z instrumentem, to jak próbuje, ale nie może grać. Interesujące są również zabiegi dotyczące nowatorskości brzmienia takie jak obecność rozstrojonego pianina (np. Adieu) czy preparowanie fortepianu ułożonymi na strunach kamieniami (Stone Music). Chociaż nazwisko Krauzego nie przeniknęło do zbiorowej świadomości jako jednego z pierwszoplanowych kompozytorów XX wieku w Polsce. Jego dorobek to jednak wyjątkowo indywidualny przykład twórczości kompozytorskiej, która nie oglądała się na panujące wokół tendencje. Unizm pozostanie już najważniejszym jej momentem nawet, jeśli sam twórca pozostawił tworzenie według jego idei. Powidoki w dalszej twórczości są jednak obecne.



Dalsza lektura:

https://culture.pl/pl/tworca/zygmunt-krauze

Joanna Miklaszewska, Polski minimalizm – mit czy rzeczywistość, ,,Glissando’’ nr 7/2005, s. 73.

Krystyna Tarnawska-Kaczorowska, Zygmunt Krauze. Między intelektem, fantazją, powinnością i zabawą, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2001.

Krzysztof Szwajgier, Obrazy dźwiękowe muzyki unistycznej. Inspiracja malarska w twórczości Zygmunta Krauzego, Akademia Muzyczna w Krakowie, Kraków 2008.

Zeen Social Icons

More Stories
Interpretacje – SOLIDARITY – Unsound