Interpretacje – ZMIANY

Podobno muzyka zaczyna się tam, gdzie brak już słów na wyrażenie czegoś. Wychodzi więc na to, że muzyka jest słowom nadrzędna, a co gdyby tę sytuację odwrócić? W naszym cyklu INTERPRETACJE wrzucamy wybrane przez siebie albumy na orbity mknące dookoła jednego, wybranego na dany tydzień hasła. Kierować będziemy się odczuciami, skojarzeniami, sami jeszcze zobaczymy czym. Dzisiejsze słowo-klucz to ZMIANY. Zapraszamy do lektury!

Król – Nieumiarkowania

Mamy tu do czynienia z artystą, który kilkakrotnie już zmieniał swoje oblicze. Ten album jest jednak z całego uniwersum królowych płyt, wcieleń i składów zdecydowanie najzmienniejszy. Na dobrą sprawę nie nastąpiła żadna stylistyczna wolta, bo już poprzednik „Przewijanie na podglądzie” zapowiadał co nieco, już dało się wyczuć nowy kierunek i nowe zainteresowania muzyka. Ale porównując „Nieumiarkowania” do debiutu duetu UL/KR słyszymy jak wiele się w muzyce Króla pozmieniało. Czy na gorsze? Cóż, z pewnością jest o wiele popowiej, rozrywkowiej i radiowiej. Czy na lepsze? Wystarczy spojrzeć na intensywność ostatniej trasy, szybowanie po  listach przebojów Trójki, oczywiście jeśli ma to być wyznacznik. Pozostając jednak przy nim, to nie tylko Król się zmienił, ale i polski pop się zmienił, skoro radio gości taką muzykę radiową. Bo przecież jedną miarą nie ma co mierzyć.

~ Marta Konieczna

Frank Ocean – Blonde

Ten album to moja strefa komfortu. Był przy mnie w chwilach złych, jak i w tych dobrych. Niezliczone podróże, jakie przebyłem z „Blonde” w słuchawkach wprawiały mnie w ogromnie refleksyjny nastrój. Gdy przeżyłem pierwsze rozstanie, to ten album jakoś mnie przez nie przeprowadził. I gdy perspektywa zmian nadchodzi, od razu słuchając głosu Franka wiem, że wszystko dzieje się po coś i nie mam się czym martwić. Czasami tez gdy nie widzę horyzontu, pozwala mi go zobaczyć. To naprawdę dziwne uczucie, jednak ten album właśnie w taki sposób na mnie działa. Wspominając różne zdarzenia nucę w głowie „Self Control” i wpatruję przez okno pociągu – dużo też zmian przede mną, ale jestem zupełnie spokojny. 

~ Filip Preis 

William Basinski – Melancholia 

Nie sposób nie zinterpretować zmian w kontekście osobistym. Tym bardziej, kiedy wokół zmienia się tak wiele. Ciągłe szukanie, przystosowywanie się, przekraczanie stref komfortu, a co za tym idzie – nowe twarze i całkowicie nowe miejsca. Strach. Tym wszystkim próbom, na które w ostatnim czasie byłam wystawiana, towarzyszyło coś absolutnie niezmiennego. Ten sam odbiór, tych samych kruchych dźwięków. Intymność w doświadczaniu tych przejmujących, umierających nuta po nucie, melodii. Głęboki wdech. Wydech. Nie ma dźwięku. Po chwili ponownie iskrzy się gdzieś w głębi serca. Zmartwychwstaje. William Basinski to mój personalny czarodziej, dzięki któremu muzyka ambientowa ma dla mnie niezmiennie wielką moc przy tak wielu zmianach, którym się poddaję. 

~ Karolina Kobielusz

Todd Terje – It’s Album Time 

Todd Terje. Król współczesnego Nu Disco. It’s Album Time to dzieło, które aż pęcznieje od mnogości aranżacji i niekończących się progresji. Mimo dość hermetycznego brzmienia Terje potrafi utrzymać uwagę słuchaczy. Zwrotami akcji i muzycznymi cliffhangerami zawartymi na tym albumie mógłby wykarmić wielu innych aspirujących muzyków. Coś jak wychowany na trójce w duchu Space Disco w dobrym tego słowa znaczeniu.

~ Patryk Wojciechowski

Zeen Social Icons