Szum Międzymiastowy [cz.47]

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!

Agnieszka Gajewska

@aga_gajewska, Kraków

Jestem Agnieszka, studiuję architekturę, interesuje się współczesnym malarstwem i rzeźbą, poza tym fotografuję większość piesków, które spotkam na ulicy

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
Trochę stukaniem paznokci o blat, ale trochę też tym utworkiem

po 55 sekundzie.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”?
Twórczość J-E-T-S, przez ten poplątany chaotyczny świat i świetny vibe. Dodatkowo chyba “home with you” Fka Twigs, bo nieprzerwanie od kilku lat mnie wzrusza, ale tym razem w zupełnie nowy sposób.


3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
Aphex Twin – “Fingerbib” wymieszany z soundtrackiem z “The House That Jack Built” i całym albumem “I Put a Spell On You” Niny Simone.


4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Jej uniwersalność i jednostkową niepowtarzalność w tym samym czasie.

Jan Chrzan

Spokojny typ z Wrocławia, cisne rzeczy z regime i radiem luz. Lubię słuchać muzyki w domu i puszczać ją potem w klubach (np uczuleniu) poza tym czytam o bliskim wschodzie, najgorszych momentach turbokapitalizmu i satuk gamma.

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Dubowe tape echo ciągnące się przez jakieś dobre 30 sekund.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”?

Koncertowo: don poldon w Uczuleniu na imprezce Radia LUZ i Edka Jarząb w Żyjni na Canti Spazializzati. o i jeszcze aya fka loft, caretaker i hhy & the macumbas w unsoundowym pakiecie. Płytowo: współczesne interpretacje dabke od Rizan Said, LP Shabjdeeda, grime’owe dekonstrukcje z labelu SZNS7N, albańska muzyka tradycyjna (polecanko There Where The Avalanche Stops w Sundry Items), nowy Fischerle i nieustannie underground z Tanzanii i Ugandy.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

Trzy strzały: jimmy whispers / borai & denham audio – make me / u’don cast – wizzla [dredy na psie smokey edit]

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Emocje i obrazki, które przywołuje / wywołuje.

Axis operandi (Daniel Durlak)

Dj, producent, dziennikarz. Lider platformy muzycznej Biotechnologia skupionej na promocji deepowego i tribalowego techno, a także szeroko rozumianej elektroniki, w której biologia prowadzi dialog z technologią. Redaktor portalu Kinkyowl.pl

1. Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Rimshot na potężnym delayu.

2. Co było dla Ciebie ostatnio największą muzyczną niespodzianką?

Kilka rzeczy. Min. Wspominany przez redaktora Wojciechowskiego na łamach Progrefonik set Barkera dla Fact Mag, który to zachwycił mnie inteligentnym świeżym podejściem do budowania rytmicznych struktur i syntezatorowych melodii. Kompozycja „Nahbarkeit z Epki Laurel Halo „Raw Silk Uncut Wood” (a w szczególności jej coda), która jest takim przejmująco rozdzierającym kawałkiem ambientu, że dalej zbieram szczękę z podłogi. Poziom najnowszego wydawnictwa Floating Points – lubię dźwiękową abstrakcję, ale lubię się też powzruszać i ten album załatwia oba tematy, a ponadto przypomina mi ciepłe wspomnienia z odsłuchów Autechre na poziomie albumu „Tri repetae”, czy też co bardziej melodyjnych fragmentów „LP5”. Valentino Mora i jakość, którą prezentuje w remiksach, produkcjach, setach. Dźwięki laboratoryjne zestawia z hipnotycznymi perkusyjnymi mantrami – takie techno wprost kocham.

3. Jaki soundtrack przypisałbyś do ulubionej chwili?

Wybiorę ulubioną chwilę w ciągu doby, a jest nią blue hour czyli moment, w którym to dzień przenika się przez kilkadziesiąt minut z nocą. Niebo ma wtedy intensywnie niebieski kolor, bądź też nabiera różowych tonów, jako, że jest to czas w którym zaraz wzejdzie słońce, w okolicach 04:00 rano. A jako, że byłby to soundtrack nie ograniczyłbym się do jednego motywu, ale postawił na eklektyzm. Szybkim skojarzeniem jest dla mnie muzyka z filmów jednego z moich ulubionych reżyserów Petera Greenaway’a – „Wyliczanka” czy też „Brzuch architekta”, którą skomponowali kolejno Michael Nyman i Wim Mertens. Kino, jest dla mnie drugą największą pasją zaraz po muzyce, dźwięk często łączy się dla mnie z obrazami, kadrami, wyobrażeniami, i te wspominane filmy, w połączeniu z muzyką nadały błękitnej godzinie wyjątkowego uroku w moim odbiorze. Ale oprócz tego, podczas podróży przez blue hour, z moich słuchawek mogłyby wybrzmieć szczególne dla mnie kompozycje, niezmiennie od lat przeżywam z taką samą intensywnością, a które to również wszystkie wyrastają z różnych form muzycznego minimalizmu. „Warszawa” z albumu Low „Davida Bowiego”, dyskografia Volfganga Voigta pod pseudonimem GAS czy też album „Voices from the lake” projektu o tym samym tytule.

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Umiejętność opowiadania historii, wciągnięcia do niej słuchacza, a także umiejętność budowania napięcia oraz umiejętność rozłożenia w czasie trwania historii punktów dramaturgicznych w odpowiednich miejscach. W przypadku klubowych setów kiedy DJ zaintryguje mnie ciekawym intrem, to wiem, że mogę być świadkiem wspaniałej muzycznej przygody i napięcie związane z oczekiwaniem na jej rozwój jest fascynujące. Podobnie jest z albumami długogrającymi. Oprócz tego niezwykle ważne o ile nawet nie ważniejsze są dla mnie szczerość, konsekwencja i spójność wizji artystycznej.W dobie post-postmodernizmu, gdzie wszystko już było i w dużej mierze recyklingujemy, cenie to, jeśli artysta bądź artystka korzystając nawet z elementów już wcześniej wykorzystanych zabiera mnie w podróż do własnego muzycznego środowiska, muzycznego eko-systemu, zaprasza mnie do wykreowanej przez siebie rzeczywistości. Trochę jak w filmie. Ja natomiast mogę sobie tą rzeczywistość na własny sposób przeżywać i interpretować. Proces słuchania muzyki sam w sobie uważam natomiast za doświadczenie cholernie rozwijające i inspirujące.

Zeen Social Icons