Odsłuchy – IA, DJ LOSER & XIAO QUAN

W dzisiejszych Odsłuchach gościmy artystów nam znanych, co więcej – bardzo przez nas lubianych. To niezwykła przyjemność ponosić się dźwiękom tak skrajnie różnorodnym i bliskim sercu. Połączenie fast-pace techno z lo-fi zacięciem DJ Losera & Xiao Quan dla Unizone oraz kompilacja Intruder Alert interpretująca nieśmiertelny topos pieśni miłosnej brzmi jak wyborny plan na wieczór.

DJ LOSER & XIAO QUAN – KAWASAKI OUTRUN

Kolaboratywna EP-ka DJ Losera i Xiao Quana totalnie rozkłada na łopatki. Agresywne utwory pędzą jak błyskawica, pozostawiając za sobą pobojowisko. Fast-pace techno z lo-fi zacięciem. Właśnie tego zwykle oczekujemy od ichduetu. Dźwięki motoru, krzyki i trzaski to jedne z kilku rzeczy, które dodają temu wydawnictwu dodatkowych smaczków. Uwagę przykuwa przede wszystkim świetne “Tunnel Highway”, w którym elementy składowe zdają się być wykorzystane w 100%. Jest energicznie, ale też ciekawie pod względem palety dźwięków. Nie można tego z kolei powiedzieć o “On The Loose”, gdzie bardziej przejrzyste brzmienie odsłania pewne mankamenty i ograniczenia wykorzystywanej przez Losera i Xiao Quan formuły. Cóż – jeśli planujecie włączyć sobie tę muzykę ,,w tle’’ do robienia czegoś – nie uda się. Tak barwny i wyrazisty rytm wdziera się zupełnie bez problemu pod powierzchnię jakichkolwiek czynności codziennych i przenosi z zupełnie odległe, taneczne światy. Może to sprawka odchodzącego od sztywnej miarowości na rzecz bardziej giętkich struktur rytmu? A może kipiące brzmienia, które dostarczają czegoś zarówno świeżego, jak i kwasowego? Tak treściwego i skondensowanego (w wyważony sposób!) elektronicznego materiału dawno nie słyszeliśmy.

V/A – LOVE SONGS

Jedni mówią, że to dekadenckie ballady w sam raz do słuchania po seansie “Szatańskiego Tanga”, inni, że nowa kompilacja IA mogłaby być soundtrackiem do snucia się po opuszczonych, betonowych pustostanach, inni zaś, że odwzorowuje stan zakochania. Wiele w tym wszystkim niepokoju i konsternacji, niedopowiedzenia wypełniają każdy muzyczny zakamarek. Jednak nie wszystko tonie w mroku i pojawiają się momenty, w których w te zakamarki wkrada się światło. Możliwe, że to sugerowanie się okładką oraz tytułem, ale i tak kompilacja wprowadza w doprawdy romantyczny nastrój. To ten stan dziwnego niby-zakochania, kiedy myśli uciekają w roztargnieniu wpadającym w zamyślenie. Doprawdy ciężko to wyjaśnić, ale być może właśnie dlatego nagrywa się i wydaje taką muzykę. Miłość odmalowaną dźwiękowym językiem przez artystów związanych z IA, słyszymy w wielu jej przejawach. Nie tylko więc melodyjne rozmarzenie, ale i zgrzyty, cisza, zawieszenia. Muzycy interpretujący nieśmiertelny topos pieśni miłosnej sięgnęli po najróżniejsze środki wyrazu, niekiedy poszukując w nowych kierunkach (jak B.hyzz, którego zazwyczaj bardzo mechaniczne brzmienia są tu wspaniale rozmyte). Pojawiają się kuszące wokale. Na wyróżnienie zasługuje też “Real Life” Lilly Kane, gdzie atakujące pod koniec utworu 4×4 wnosi w album spory powiew muzycznej ekscytacji i w znaczący sposób odwraca dynamikę materiału. Całość wypada spójnie, jakby osnute jedną nicią. Czy też raczej smugą ciężkich perfum. Zwracamy również uwagę na bardziej zdecydowany i jednolity mastering albumu. Jest to powszechny problem wszelkich składanek, które opierają się na utworach różnych artystów, jednak w wypadku “Love Songs” jest to aż nadto słyszalne.

Zeen Social Icons