Przegląd – LABELE EUROPY ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

Zainspirowani poniekąd ostatnimi tekstami Krytyki Politycznej autorstwa Katarzyny Jaroch, w dzisiejszym Przeglądzie skupiamy się na wydawnictwach z okręgu Europy Środkowo-Wschodniej. W zestawieniu znalazła się i Ukraina, i Czechy, i Polska, a nawet i Macedonia! Jakie labele są reprezentantami tych państw w naszym zestawieniu? Zapraszamy do lektury!

Kvitnu (UA)

soundcloud

Zgodnie z tym, co napisała Kasia Jaroch i co później podsunęła mi koleżanka Olena, pozazdrościłam Ukrainie jej muzycznego mainstreamu. Klipy, których wyświetlenia na YouTubie dochodzą od kilkuset tysięcy do kilku milionów, są po prostu bardzo spoko i prezentują twórcze podejście do tematu electro popu i tym podobnych brzmień. Popularne nie znaczy złe, na pewno nie na scenie ukraińskiej, gdyż naprawdę wielu twórców próbuje znaleźć własne brzmienie, szuka jakichś mniej typowych smaczków. W cenie przede wszystkim jest zaś odpowiednie wykorzystanie i oprawienie języka ukraińskiego, wszystkiego co składa się na jego muzykę. Jak wiadomo, w Polsce taki zabieg z ojczystą mową udaje się garstce mainstreamowych wykonawców – w Ukrainie prezentacja rodzimego języka staje się manifestem politycznym, oznaką przekorności i niezależności. Większość wykonawców wybiera język rosyjski, aby zdobyć choćby szersze uznanie. Owe czynniki sprawiły, że postanowiłam pozostać na chwilę w tej strefie bardziej, niż mniej popularnej, do której można chyba jeszcze zaliczyć kultową wytwórnię muzyki elektronicznej Kvitnu. Co prawda 5 lat temu przeniosła się ona do Wiednia, a od zeszłego roku jest ,,based in Berlin’’, jednak założony w 2006 roku label prowadzony przez Dmytra Fedorenko zachowuje idiom ukraiński i wspiera swoich twórców. Dominują brzmienia bardzo surowe, przebija się nieoczywiste i wcale nie siermiężne techno, wykorzystywane są bardzo różne i ciekawe barwy. Nie wiem czy to cecha wspólna, ale w wielu wydawnictwach wyłapałam pasma bardziej pejzażowe i rozmyte – pomiędzy rytmiczną podstawą i świdrującymi efektami na wyższych poziomach. A to wszystko tylko wierzchołek góry lodowej ukraińskiej sceny elektronicznej.

/ Marta Konieczna

DUNNO Recordings (PL)

bandcamp

Nie ma takiego drugiego labelu, jak DUNNO. Może dlatego, że wydawniczo mają w sobie swego rodzaju nonszalancję i niezwykłą intuicję, która ciągną ich do niespotykanych brzmień. Już od 2014 roku Filip Lech i Lubomir Grzelak poszukują nieoszlifowanych diamentów polskiej i zagranicznej sceny muzycznej, które zasługują na tzw. spotlight. A tego jest sporo: od rozklekotanych, funkowych brzmień autorstwa Heroin (projektu Piotra Kurka), przez syntezatorowe opowieści Tropa Macaca, tajemnicze i niepokojące utwory okraszone poezją Wojtka Bąkowskiego, aż po chwytające za serce i romantyczne ballady Aldony Orłowskiej. DUNNO wypełnione jest doskonałościami, dlatego nie warto zwlekać z zagłębieniem się w ich świecie, naprawdę warto.  

/ Filip Preis



PGM Jazz (MK)

bandcamp


Niedawno w kręgu moich zainteresowań w wyniku bandcampowego poszukiwania znalazł się PGM Jazz ze Skopje w Macedonii, którego muzyka choć różnorodna to łączy ją pewien element, ale o nim później. Po przesłuchaniu kilku albumów urzekło mnie to, że każdy brzmi inaczej. W jednym usłyszymy duża orkiestrę jazzową, kolejny składa się z solowych kompozycji na akordeon2, a jeszcze inny prezentuje nagrania z jammu na instrumentach elektronicznych3. Tak więc przez pryzmat tych wszystkich nagrań zacząłem postrzegać Skopje jako tygiel wprawnych i wrażliwych instrumentalistów. Jednak ten wspólny mianownik wszystkich nagrań, czyli specyficzny chłód, a może niepokój tworzy nić porozumienia między Macedonią a Polską (i zapewne nie tylko nią). Ta wieloznaczność otaczającego nas świata, niepewne dziś i niepewna przyszłość. Te nastroje wśród ludzi odzwierciedlają się w muzyce.

/ Michał Wdowikowski

UNIZONE (CZ)

soundcloud | facebook

Nasi sąsiedzi z południa potrafią eksplorować post-club jak mało kto. Mowa oczywiście o net-labelu i kolektywie UNIZONE z Pragi. Pędzą, zataczają coraz szersze kręgi, by w efekcie gloryfikować to, co w nowej muzyce elektronicznej najlepsze. W pakiecie mają zarówno serię podcastów (m.in. od Ptwiggs, Oblinof, Qualiatik),  wydarzenia muzyczne, jak i przede wszystkim wydawnictwa. Zaczęło się od składającej się z 15 utwór kompilacji – “Dark core scale”, która tak naprawdę wyznaczyła labelowi ścieżkę i naznaczyła produkcje ich osobistą, unikalną atmosferą. Podoba mi się ich chęć poszukiwania i stałego redefiniowania deconstruction club music. To dość ważne, tym bardziej, że aktualnie ta estetyka jest mocno trywializowana, a schematy wycierane. Ekipa Unizone nie pozwala jednak sprowadzać post clubu do czegoś, co przepracowane na wszelkie możliwe sposoby, a czegoś, co można odświeżyć w drodze szalonych abletonowych eksperymentów. Dowód sam rzuca się w uszy – jest nim najnowsza epka spod znaku czeskiej wytwórni – “Kawasaki Outrun” autorstwa DJ Losera & Xiao Quan. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czynnie śledzić ich poczynania i wierzyć w ich ogromny sukces! 

/ Karolina Kobielusz

Zeen Social Icons