Muzyczne premiery początku roku

Odcinając się na dobre od rocznych podsumowań, możemy w końcu skupić swoją uwagę na nowościach. Luty dobiega końca, a lista płyt wartych sprawdzenia konsekwentnie się wydłuża. Przyglądam się zatem tym ciekawszym premierom by uchronić – Ciebie czytelniku – od zagubienia się w ich gąszczu.

Bohren & Der Club Of Gore – Patchouli Blue

Muzyka tych pochodzących z Niemiec weteranów nadal pozostaje najprostszym sposobem na szybką teleportację do Black Lodge. Tak, najnowszy album ociera się o jawną próbę odtworzenia klimatu Twin Peaks. Ale czy to źle? Czy kiedy rozsiądziesz się wygodnie w fotelu w sobotni wieczór nie zechcesz przypadkiem sprawdzonej i dobrej jakości dawki dark jazzu? Swoją drogą, jest to dla mnie jedno z najbardziej udanych wydawnictw zespołu. Powolna, wyważona muzyka, z perfekcyjnie umiejscowionymi pauzami i bardzo przyjemnym dla ucha instrumentarium. Świetny powrót po 6 latach przerwy i dowód, że nie zawsze należy redefiniować oferowane przez siebie brzmienie, by wzbogacić obszerną dyskografię.

Against All Logic – 2017 – 2019

Wydawać by się mogło, że ogrywanie obowiązujących trendów przy zachowaniu charakterystycznego autorskiego pierwiastka, powinno być standardem w przypadku muzyki elektronicznej. A jednak nie jest. Uściślając – prób osiągnięcia tego efektu jest bez liku, ale wiele z nich jest po prostu przestrzelona. Z pewnością nie można jednak uznać za taką ostatniego albumu Nicolasa Jaara. Materiał łączący produkcyjną maestrię z kreatywnym wykorzystaniem sampli jest jak na razie najlepszą tegoroczną dawką klubowych brzmień z szerokim zastosowaniem. Muzyka ta ma szansę bowiem sprawdzić się w wielu sytuacjach dzięki oferowanej przez siebie szerokiej gamie bodźców i smaczków.

Denzel Curry x Kenny Beats – Unlocked

Denzel walczy o najrówniejszą rapową dyskografię ever – każdy kolejny projekt wychodzący spod skrzydeł tego niezwykle utalentowanego rapera zdaje się odkrywać coraz to nowsze i bardziej zaskakujące oblicza. Na początku lutego dostaliśmy zupełnie niespodziewany album będący efektem współpracy z Kenny Beatsem – producentem kojarzonym chociażby z bardzo udanego collabo z 03 Greedo. Bity Kenny’ego stworzyły okazję do ukazania najbardziej frywolnej i wyluzowanej wersji Denzela jaką mogliśmy dotychczas usłyszeć. No i jest fajnie, choć trzeba również zaznaczyć, że lakoniczność materiału daje się momentami we znaki. 8 utworów składa się na zaledwie 18 minut muzyki. Dostajemy więc częste zmiany bitów, które wprawdzie dodają całości dynamiki lecz pozostawiają przy tym momentami pewien niedosyt.

Destroyer – Have We Met

Nie ma co się bać piosenek. Choć niekoniecznie warto pokładać nadzieje w tym, że nowe Tame Impala może się obronić. Na szczęście osobiście nie miałem, co do tego złudzeń i znacznie bardziej wyczekiwaną przeze mnie premierą było “Have We Met”. Grupa muzyków kryjących się pod nazwą Destroyer sprostała zadaniu. Najnowszy album oferuje odświeżone spojrzenie na sophisti-pop choć – co warto wspomnieć – nie wszystkie riffy i akordy zaprezentowane w utworach można by zaliczyć do trafionych. Receptą na wspomniane problemy zdaje się być wyłowienie tracków, którym udaje się uniknąć błądzenia i potknięć, a tych na szczęście jest kilka m. in. Crimson Tide, The Man in Black’s Blues czy Cue Synthesizer.

Jonny Nash & Suzanne Kraft – Knife

Nash i Kraft to zgrany duet mający za sobą liczne (udane) współprace. To również sprawdzone zródełko pełnych ciepła i delikatności ambientowych kompozycji. “Knife” to zaledwie 15 minut muzyki lecz na tyle solidnej i przekonującej, że zasługuje na wspomnienie. Głównymi składowymi EP-ki są dźwięki gitary akustycznej i fortepianu pozbawione tym razem praktycznie jakichkolwiek zniekształceń i manipulacji. Skuteczny lek na skołatane nerwy. Background music z funkcją wysunięcia się na pierwszy plan, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba.

DJ Lostboi & Torus – The Flash

Pozostańmy jeszcze przez chwilę w tej bezpiecznej, rozmarzonej sferze. Pomoże nam w tym kolejny duet czyli DJ Lostboi i pochodzący z Holandii Torus. “The Flash” jest albumem zawierającym 8 utworów – po 4 od każdego z artystów – i powstał w formule splitu, co oznacza, że kompozycje te powstawały niezależnie. Spoiwem łączącym całość jest motyw przewodni – utwory miały w założeniu pełnić rolę czegoś na wzór ścieżki dźwiękowej do licznych podróży z lotnisk na nadmorskie plaże w asyście letnich promieni zachodzącego słońca. Trzeba oddać, że założenie to zostało spełnione i utwory odznaczają się dzięki temu wspólnym mianownikiem.

Zeen Social Icons