Odsłuchy – LYRA PRAMUK, POLY CHAIN, LECH NIENARTOWICZ

Dziś Bandcamp nie pobiera marży za sprzedane poprzez swoją platformę albumy. Zbiegającą się z tym w czasie kolejną odsłonę cyklu ODSŁUCH, śmiało możecie potraktować jako podpowiedź przy muzycznych zakupach. Trzy krążki, których posłuchaliśmy, tworzą naprawdę świetne zestawienie. Ich twórcom, jak i wielu pozostałym, możemy dziś realnie pomóc. Zapraszamy do lektury i nabywania!

Lyra Pramuk – Fountain 

bandcamp

To wielkie zaskoczenie, że ten album trafił do naszej skrzynki. Lyra Pramuk jest już bowiem jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w środowisku muzyki eksperymentalnej. W związku z tym z pewnością wiele osób czekało na “Fountain” – debiutancki album artystki. “Fountain” jest jednocześnie pompatyczne, jak i skromne. Na myśl nasuwają się skojarzenia z pradawnymi, średniowiecznymi chorałami, mistycyzmem i obrzędowością. Album jest również dowodem na to, że klasyczny warsztat i zdobycze technologii mogą, a wręcz powinny iść ze sobą w parze. Operowo wykształcony głos na autotune’ie? Poza binarnymi podziałami, również tych na wysokie/niskie, dobre/kiepskie, rozciąga się holistyczny wymiar muzyki, która wykorzystuje wszystkie sobie znane i dopiero poznane środki, by przemówić. Bo nad tymi świetnymi kompozycjami rządzi właśnie głos. Głos niebiański, uduchowiony, ale przede wszystkim mocny i pewny. Głos, którym Lyra przemawia za wielu innych. Głos, który jest ważny. Głos, którego się nie lekceważy. 

Lech Nienartowicz – Wrażenia i mechanizmy

bandcamp

Współzałożyciel Pawlacza Perskiego poprzez “Wrażenia i mechanizmy” potwierdza unikatową aurę panującą wokół wydawnictwa. Zaklinanie, czarowanie to ich domena, która przy eksplorowaniu ambientu daje się we znaki dwukrotnie bardziej. Ten materiał zabiera nas na wyprawę po świecie, gdzie słyszeć można jednocześnie śpiew ptaków i mechaniczne odgłosy. Dźwięki nagrano i osadzono w utworach tak starannie, że ma się wrażenie dotykania ich, czucia struktur uchem. Pozostają domysły skąd one wszystkie się wzięły, być może to taka brzmieniowa mapa przedmiotów znalezionych w szufladzie, a może to tylko złudzenia. Niejasnymi, choć adekwatnie brzmiącymi tropami, okazują się tytuły kolejnych tracków.

Poly Chain – Currency

bandcamp


Sasha Zakrevska po raz kolejny bierze na warsztat syntezatory analogowe i brnie w charakterystyczną dla niej repetycję. Eksploruje urzekające, polirytmiczne sekwencje, które znajdują swe konteksty we włoskich, ambientowych artystach takich, jak Caterina Barbieri czy Neel. Syntezatorowe, mutujące się loopy mienią się niczym kryształowa mozaika.

Tym razem dużo w tym świadomie dawkowanej słodyczy, która nadaje dobry ton albumowi. Naznacza go jakąś frywolnością, a co za tym idzie świadczy to o umiejętności śmiałego eksperymentowania Poly Chain. Być może o lekkim tonie decyduje wyjątkowo błyszczące, przejrzyste brzmienie. Wszystko wydaje się mienić w tej samej gamie kolorystycznej, w której utrzymana jest okładka ‘’Currency’’. Do tego świata wprowadza nas wrażenie powolnego ześlizgiwania się po zjeżdżalni – tak działa początkowa część pierwszego tracku, w którym coraz mocniej migocące i nakręcające się loopy prowadzą w atmosferę tego materiału. Choć dźwiękowo dzieje się dużo, tempo jest raczej szybkie, całości towarzyszy błogi i relaksujący wydźwięk.

Zeen Social Icons