Kurs muzyki w kieszeni – aplikacje muzyczne

O tym, że sytuacja, w której zostaliśmy postawieni nie jest łatwa, raczej nie muszę usilnie przekonywać. Najnowsze normy prawne i społeczne dają się we znaki każdemu, niestety również fundacjom, klubom i ogólnie działaczom pracującym oddolnie na rzecz kultury. Z jednej strony wirtualny świat zaczyna wrzeć od różnego rodzaju streamowanych występów, które organizują właściciele klubów zmuszeni do zawieszenia działalności, a chcący po wszystkim dalej prowadzić swoje małe działalności. Na fali trendu rozprzestrzeniło się to również na duże organizacje jak np. Męskie Granie, które stara się umilać ludziom czas i przy okazji zbiera fundusze na szczytne cele.

Jednak nie samym oglądaniem i słuchaniem możemy żyć, a oto moja propozycja na inną formę spędzania czasu. Mianowicie, przedstawiam Wam zbiór ciekawych aplikacji na telefony, dzięki którym nauczycie się o muzyce czegoś nowego w kilku wymiarach – od kształcenia słuchu i zasadach muzyki, po działanie syntezatora. Z racji moich warunków sprzętowych są to aplikacje działające na systemie Android, ale niewykluczone, że mają swoje odpowiedniki w iOS. Oczywiście tych programów jest znacznie więcej, lecz co do zasady działania powielają się, więc poddałem je selekcji.

Complete Ear Trainer pozwala bardzo kompleksowo podejść do nauki kształcenia słuchu, nie tylko osobom posiadającym wykształcenie muzyczne. Również miłośnicy domowej produkcji bez elementarnej wiedzy teoretycznej odnajdą się enigmatycznym świecie nut z pomocą tego zróżnicowanego programowi nauczania. Dużym atutem wyróżniającym tę aplikację jest fakt, że standardowe treningi oparte na interwałach, akordach i skalach ułożone są z użyciem różnych barw instrumentów. 

LINK

Complete Rythm Trainer to aplikacja autorstwa tych samych twórców, skupiająca się na nauce tylko i wyłącznie rytmów. Możemy podszkolić się w czytaniu, pisaniu oraz co zadziwiające, również w wykonywaniu zapisów nutowych.  

LINK

Musical Dictation w porównaniu z powyższymi jest znacznie uboższa w funkcje, jednak jej używanie zaskakująco szybko przynosi efekty. Apka generuje dźwięki melodii, które musimy ze słuchu zapisać za pomocą nut. Pamiętam, że sam jej używałem w przygotowaniach do dyktand melodyczno-rytmicznych będąc jeszcze na II stopniu szkoły muzycznej.

LINK

Grainstorm to naprawdę zaawansowane narzędzie (choć na pierwszy rzut oka wcale tak nie wygląda) do tworzenia muzyki oparte na granulatorze i czterośladowym rejestratorze dźwięku. Po nagraniu własnej próbki dźwiękowej poprzez wbudowany mikrofon, możemy przejść do jej dekonstrukcji. Cztery niezależne ścieżki dzięki podstawowym narzędziom do przycinania i zmiany tempa z łatwością zsynchronizujemy. Szczerze mówiąc, gdybym miał sprawne gniazdo jack w telefonie, z pewnością używałbym tej aplikacji do nagrań i podczas koncertów.

LINK

DRC – Polyphonic Synthesizer z powodzeniem posłuży do grania na żywo. Aplikacja daje możliwość syntezowania dźwięku od podstaw, a zmiany parametrów poszczególnych modułów, na które składa się syntezator, naprawdę przypominają działanie hardware’owych odpowiedników. Oprócz zaskakująco pełnego, jak na telefon brzmienia, użyteczna jest funkcja MIDI, dzięki której do telefonu możemy podłączyć zewnętrzny kontroler lub sekwencer.

LINK

Saucillator podobnie jak Kaossilator Korga, na którym się wzoruje, oparty jest na sterowaniu wysokością dźwięku poprzez poruszanie palcem na osiach X/Y. Twórcy znacznie rozszerzyli możliwości kieszonkowego syntezatora i dodali tu przeróżne opcje edycji barwy dźwięku oraz equalizację. Korzystając z wielu wgranych brzmień oraz loopera dość szybko możemy stworzyć zupełnie przyzwoicie brzmiące sekwencje.

LINK

Mam nadzieję, że moja selekcja umili Wam czas, a może i pozwoli nauczyć się czegoś nowego. Przyznam szczerze, że podczas testowania tych aplikacji bardzo zdziwiło mnie to jak mało albo nawet wcale nie odstają od prawdziwych sprzętów muzycznych. Przypomina mi to scenę z filmiku z udziałem kompozytora Krzysztofa Knittela. Stoi on w pokoju, gdzie zewsząd wystają kable łączące wielkie systemy modularne dawnych syntezatorów, w tym wspaniałego Mooga. Kiedy niektórym z nas (a na pewno mnie) oczy świecą się na widok tych wszystkich analogowych cudowności, Knittel kwituje – ,,wszystko mamy w komórkach”. I nie zżyma się ani nie kpi, a sam jest tym faktem zachwycony, choć to zwoje kabli za jego plecami pomogły mu rozwijać polską muzykę elektroniczną w latach 70. Czemu więc nie skorzystać z możliwości posiadania własnego studia eksperymentalnego w kieszeni?

Zeen Social Icons