Szum Międzymiastowy [cz.54]

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!

Bartosz Matuszewski zwany Niedźwiedziem, Gorzów Wielkopolski

Gorzowski gitarzysta, a raczej multiinstrumentalista, kompozytor, producent, autor piosenek i tekstów; lider zespołów LiN i Nie Nein Нет. Przez ostatnie 20 lat muzyk projektów solowych i wielu lokalnych formacji głównie związanych z klubem Magnat m.in. anTeny, Król (koncertowy), Tajfun, WTZ, HKFF, Kawałek Kulki i wielu innych… Organizator koncertów, festiwali “Gorzowski Splin” i DJ aktualnie związany z klubem MagnetOffOn.

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Długie sprzężenie gitarowe na moim kochanym Orange, zmodulowane przez głęboki, długo rozwijający się flanger z delikatnym reverbem o 11tej rano w niedzielę słoneczną niech drzwi balkonu będą otwarte, a lato niech pachnie.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”?

Javva na żywo. Płyta Boogarins “Sambrou Duvida”. Odkrycie Yamasuki Singers. “Dobre Duchy” z Piernika. Nowy Enchanted Hunters. Paszport Polityki dla Króla. Były też niespodziewane smuteczki: np. rozpad Yeasayer.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

Zręczna cisza. … a jak już musi coś grać to Clannad “Legend”.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Bawić się wspaniale i nie dać się wsadzić do rzadnej szuflady.

Tutti Harp, Gorzów Wielkopolski

Maksymilian Wiśniewski to 25cio Ietni gorzowski muzyk i producent od początku związany z Dym rec. . Ma na koncie 7 wydawnictw w Polsce jak i w Szwecji . Najnowszy materiał będzie wydany w najbliższych miesiącach w Holandii w Shimmering moods records. Jego muzyka łączy ze sobą senny, rozmyty ambient przeplatający się z szorstkimi drone’owymi fakturami czasem połamanymi beatam jaki i dubowym klimatem. Przez ostatnie dwa lata  odszedł od pracy, edycji na komputerze i wszystkie utwory na tej czy następnej płycie/kasecie są całkowitą improwizacją na  systemie modularnym, na taśmach, dyktafonach itp.

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Szumem z kasety.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”?

To, że wraz z moimi przyjaciółmi i aktualną dziewczyną stworzyliśmy punkowo/rockowy zespół. I choć mieliśmy tak naprawdę tylko jedną próbę już za miesiąc gramy nasz  pierwszy koncert.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

Intro do serialu Twin Peaks.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Aktualnie chyba to, że jej ewolucja jest nieskończona, ale w głowie i tak mam ze sto kolejnych odpowiedzi na to pytanie.

Tymon Frelik, Lublin

Urodziłem się i mieszkam w Lublinie, w tym roku kończę liceum. Gram i produkuję muzykę pod pseudonimem Proxytm. Wspólnie z toutesmagnfique, dzięki jego uprzejmości współtworzę 𝒅𝒆𝒏𝒔𝒊𝒆𝒏𝒊𝒆. Interesują mnie hauntologia, kosmos i następstwa nieuchronnego końca późnego kapitalizmu.

1. Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?

Cowbellem Rolanda TR-808, auuu.

2. Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

Fakt, że za projektami The Bug, Techno Animal, King Midas Sound i GOD stoi ta sama osoba. Jeśli chodzi o moje najnowsze odkrycia, myślę, że byłyby to produkcje Logos i Mumdance: i kolaboracje, i oddzielne projekty. Senne, kosmiczne post-klubowe meandry na albumie „Cold Mission” Logosa czy Mumdance przeprowadzający dekonstrukcję grime’u na EP „1 Sec” Novelista: warto przesłuchać. Wydaje mi się, że jest to muzyka dla nas stosunkowo „namacalna”, jednak zdecydowanie nieoczywista. Oprócz tego, muszę też wspomnieć o archiwalnych nagraniach opery radiowej „Monodram” Bogusława Schaeffera: przedziwna kompozycja, szczególnie jak na 1968 w PRL-u i dla mnie zupełnie niecodzienne doświadczenie.

3. Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?

Na pewno Oneohtrix Point Never – „Ships Without Meaning”, ale nie pamiętam dokładnie jaka to była chwila.

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Najtrudniejsze z czterech pytań; najważniejsze jest właściwie chyba, żeby jakoś, jakkolwiek mnie poruszała czy inspirowała. Z tym kryterium, może być to właściwie jakakolwiek muzyka.

Yana Androsova, Warszawa

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Śpiew operowy, świst, wszystko z definicji “vibrant sound”.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

Enjoy Life, codziennie mnie to zaskakuje.

3. Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?

Julee Cruise – I’m Floating.

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Jakość pliku, szumy w uszach.

Zeen Social Icons