Black (Music) Power

Hanna Jocek

Nikt się nie oprze „czarnej” amerykańskiej muzyce! Cudowne melodie, niesamowita rytmiczność i wspaniałe głosy. Pełne energii i emocjonalności piosenki od dziesięcioleci cieszą się ogromną popularnością, której nie dzieli kolor skóry słuchaczy. Siła tej muzyki drzemie nie tylko w elementach słyszanych przez melomanów, a przede wszystkim w słowach pieśni. Uwagę fanów przyciągać powinny tak samo radość tekstów, jak i uzewnętrznione cierpienie. Kiedyś poruszane problemy są niestety nadal aktualne. Jak długo „czarna” sztuka, będzie spadkobierczynią absurdalnej nienawiści dzielącej społeczeństwo?

Początki muzyki afroamerykańskiej…

zaczęły się w czasach kolonizowania kontynentu północnoamerykańskiego. W latach 1619-1860 trwało zaludnianie obszaru dziś znanego jako USA, głównie osobami urodzonymi w Afryce Zachodniej. Wszystkimi sprowadzanymi do niewolniczej pracy. Wśród wspomnień podróżników i kolonizatorów z tamtych lat można odnaleźć te dotyczące wielkiego umuzykalnienia Afrykańczyków. Jednym z pierwszych piszących książki w języku angielskim Afrykanów był Oluadah Equiano. W swoim dziele Narrative stwierdził:

Jesteśmy narodem tancerzy, muzyków i poetów.

Czynna walka z nierównością rasową w USA, trwa od ponad 150 lat – jeżeli przyjąć za jej początek wojnę secesyjną. Po dwóch stronach konfliktu stanęły północne stany Unii i owładnięta niewolnictwem, południowa Konfederacja. Już wtedy zaczęły powstawać pierwsze buntownicze antyrasistowskie piosenki, które w latach 60. XX wieku przejął Civil Rights Movement. Ledwie 25 lat po zwycięstwie Unii w 1890 roku, Stany Zjednoczone wprowadziły prawa Jima Crowa. Oznaczało to podzielenie miejsc publicznych dla białych i czarnych obywateli. Takie postanowienia spowodowały kolejne spory i wzmogły uprzedzenia do ludności afroamerykańskiej. Wśród zaangażowanych politycznie pieśni czarnoskórych Amerykanów, dostrzec można trzy funkcje: negocjacyjną, emancypacyjną i wreszcie buntowniczą.

Protest song z lat 30. XX wieku skomponowany i wykonany przez artystę bluesowego Lead Belliego.

Oczyszczający blues

Gatunkiem, który niejako otworzył drzwi do sprzeciwienia się rasizmowi był blues. Tworząc emocjonalne pieśni przy akompaniamencie gitary czy harmonijki, wykonawcy śpiewali o wyimaginowanym lepszym świecie. Odsłaniali swoje cierpienia, przeżywając katharsis. Przepełniały go okrzyki i zawołania oraz prośby do Boga. Pomiędzy bluesem a religijnymi pieśniami negro spirituals, nie da się nakreślić ostrej linii oddzielającej te dwa gatunki od siebie. Oba pozwalały na zrzucenie brzemienia dręczących codziennych sytuacji, a duchowy cel przyćmiewał późniejszą chęć artystycznych popisów. Jedną z genez nazwy gatunku przytoczyła urodzona w 1886 roku piosenkarka Gertrude Ma Rainey. Pewnego razu usłyszała dziewczynę śpiewającą piosenkę o kochanku, który ją zostawił. Sposób wykonania, poruszył ją do tego stopnia, że postanowiła wpleść utwór do swojego repertuaru, nazywając jego styl bluesem. Według muzyków z Nowego Orleanu i Baltimore, grających w pierwszej dekadzie XX wieku, początki bluesa sięgają jednak kilkudziesięciu lat wcześniej. Gatunek ten, poza formą artystycznego oczyszczenia się z trosk, reprezentował tradycję przekazu ustnego czarnoskórych, stanowiąc opozycję wobec literackich form białych obywateli.

Jazz przeciwko agresji

Podobną modlitewną funkcję można przypisać utworom jazzowym. Wciąż ujawniane osobiste przeżycia kierowano jednak do ludzi, nie boskich odbiorców. Podobne emocje wielu słuchaczy, wzmacniały ich więzy i utwierdzały we wspólnych przekonaniach. Wśród najbardziej wpływowych postaci, sprzeciwiających się segregacji rasowej była Nina Simone. Wybitna pianistka i piosenkarka w kartach historii zapisała się występując w Carnegie Hall. Koncertując przed białą, uprzywilejowaną publicznością wykonała Goddamn Mississippi. Śpiewając przejmujący tekst, odsłoniła odczucia jakie towarzyszyły jej podczas tragedii w południowych stanach Alabama, Tennessee i Mississippi. Zamordowanie czarnoskórego weterana wojennego i aktywisty społecznego Medgara Eversa okazało się bezpośrednim impulsem do skomponowania utworu. Powstał on w około godzinę. W innej pieśni – I Wish I Knew, Simone nawiązywała do nierównego traktowania ludzi. To w niej śpiewała

I wish I knew how it would feel to be free (…) I wish I could share all the love that’s in my heart

Zbiorowe lincze na czarnoskórej ludności, podsycała terrorystyczna organizacja Ku Klux Klan. Wedle agresorów, okrutne metody traktowania Afroamerykanów, były słusznym karaniem ich za jakoby wywyższanie się, do którego zaliczano tak naprawdę jakiekolwiek odniesienie sukcesu. Praktyk tych oficjalnie (!) zaniechano, kiedy inna wokalistka jazzowa – Billie Holiday – miała pięć lat. Uprzedzenia białej ludności nie zniknęły wraz z wprowadzeniem zakazu, więc artystka koncertując z orkiestrą Artiego Shawa doświadczała wielu upokorzeń. Mnogość przykrości odcisnęła na niej duże piętno. Za emblemat twórczości Holiday uznaje się utwór Strange Fruit. Artystka nie jest autorką jego tekstu, jednak pewnego dnia, poproszona o zaśpiewanie, wtedy jeszcze wiersza pod tym samym tytułem, zrobiła to w szalenie emocjonujący sposób. Publiczna premiera odbyła się klubie Cafe Society, miejscu gdzie spotykali się zarówno biali jak i czarni. Przerażająca pieśń o zabitych Afroamerykanach przyrównanych do „dziwnych owoców wiszących na drzewach” oszołomiła słuchaczy. Strange Fruit wszedł na stałe do repertuaru artystki, która zastrzegła sobie prawo do wykonywania go niezależnie od charakteru koncertu. To nie spodobało się służbom FBI, które czując siłę utworu i jego możliwość podbudzania protestujących zaczęły kontrolować życie artystki. Danego wobec utworu postanowienia Holiday nie złamała. Nie stosując się do zakazów nałożonych przez policję, wykonała go w Earle Theater w Filadelfii. Została aresztowana.

Black bodies swinging in the southern breeze / Strange fruit hanging from the poplar trees

Świecka religijność” soulu

Kościół Baptystyczny od lat gromadzi rzesze Afroamerykanów i kształtuje ich poglądy. Budowane świątynie, są ostoją nie tylko dla ludzi, ale i muzyki gospel. Sakralne pieśni „głoszącego Boga” (god+spell), w pewnym momencie połączyły się z młodzieżowym i świeckim rhythm and bluesem, kreując nowy gatunek- soul. Pisane teksty wciąż często nawiązywały do religii, jednak z czasem gatunek stał się fundamentem do śpiewnych rozważań nad sytuacją społeczno-polityczną. Ten rozrywkowy charakter soulu i śpiewność zaczerpnięta z kazań baptystów, zdecydowały o jego ogromnym wpływie na, nie tylko czarnych obywateli USA. W 1969 roku Billboard podjął nawet decyzję o zmianie nazwy czarnej listy przebojów z Rhythm and Blues na Soul.

Muzyka lustrem dla wydarzeń

Protesty zawładnęły ulicami miast USA. Piosenki czarnoskórych wokalistów pokochała też biała młodzież, przez co zaczęła ona dostrzegać krzywdzące, nierówno traktujące społeczeństwo prawa. Można pokusić się o podejrzenia, że to muzyka odegrała jedną z głównych ról w oświecaniu białej i wspieraniu czarnej młodzieży. Skoro razem z grupą znajomych tańczymy i śmiejemy się do piosenek Afroamerykanów, czemu więc nie robimy tego razem z nimi?

Rok 1955 okazał się być przełomowym w historii ruchu praw obywatelskich: Rosa Parks, łamiąc obowiązujące prawo, nie ustąpiła miejsca w autobusie białemu mężczyźnie. Zaaresztowanie kobiety rozwścieczyło waleczne społeczeństwo. W roznoszonych ulotkach namawiano do bojkotu firmy transportowej – początkowo jednodniowy projekt przerodził się w około roczny bunt i doprowadził przewoźnika do skraju bankructwa. Rosę Parks uznaje się za „matkę praw obywatelskich” jednak, w działaniach uczestniczył również ich przyszły ojciec – Martin Luther King. Dwa lata po incydencie, zwołano Konferencję CPP, która stanowiła fundament do powstania Civil Rights Movement. Nadzorcą przedsięwzięcia został właśnie uznany już wcześniej King. Kierując się myśleniem Mahatmy Ghandiego, widział zbawienne możliwości pokojowych protestów. Taka postawa burzyła też stereotypy agresywnych zachowań Afroamerykanów. Białe media szalenie doceniły tę ideę i ułatwiały przekazywanie wypowiedzi przewodniczących protestów. Soulowa muzyka szła ramię w ramię z buntującymi się i choć cel łączył Afroamerykanów, to samych artystów, konserwatywny gospelowy świat nazywał heretykami. King też był pastorem, jednak nie popierał negatywnych opinii niektórych wiernych. Sam miał wśród znajomych wielu muzyków i zdawał sobie sprawę jak duża popularność, połączona z protestującymi tekstami, może wpłynąć na mobilizację Afroamerykanów.

28 sierpnia 1963 roku w Waszyngtonie zgromadził się tłum 200-300 tysięcy osób walczących o pracę, wolność i równość społeczną, którym przewodniczył Martin Luther King zdradzając „swój sen”. Słynna przemowa sprzed pomnika Lincolna, w której padły słowa „I have a dream” została nagrana i wydana przez wytwórnię Motown – czołową instytucję popularyzująca muzykę soulową. Postać wielebnego i przemysł muzyczny połączyły się więc na krótką, acz jak istotną chwilę! ,,Marsz na Waszyngton” uświetniały też śpiewy protestujących zarówno czarnych jak i białych artystów – Mahalii Jackson, Marian Anderson, Boba Dylana i Joan Baez. Muzyka była również jednym ze sposobów działań Congress of Racial Equality, ugrupowania walczącego z nierównościami i dyskryminacją. Organizacja wydała płytę Sit-in songs, której tytuł nawiązywał do metody protestu. Planowane akcje polegały na zajmowaniu przez czarnoskórych miejsc w restauracjach, mimo niechęci kelnerów do obsłużenia gości. Uniemożliwianie znalezienie wolnego miejsca białym klientom, jednocześnie przekreślało zarobek rasistowskim lokalom.

Walcząc z rasizmem

Zaangażowane politycznie utwory soulowe przekazywały istotę szerzenia szacunku, chęć do pokojowej walki i niezadowolenie z krzywdzących ludzi poglądów. By bardziej wpłynąć na wyobraźnię słuchaczy, artyści sięgali po metafory. Do kanonu pieśni zabarwionych poetyckim buntem, z całą pewnością można wpisać Choice of Colors i We’re rolling on grupy The Impressions. W pierwszej piosence wokaliści, porównują kolory skóry do dnia i nocy, pytając się: czy wyobrażacie sobie istnienie tylko jednej pory? W następnej kompozycji, cel walki przyrównany jest do szczytu góry, który stanowi upragnioną nagrodę za ciężką wspinaczkę. O działaniach ruchu śpiewał zaś James Carr, w piosence Freedom Train, utożsamiając je z pędzącym pociągiem w kierunku miłości.

If there was no day or night / Which would you prefer to be right

Piosenkarzy włączających się w muzyczne protesty było wielu. Do zaangażowania się w walkę z rasizmem zachęcał guru soulu Sam Cooke, tworząc jeden z hymnów tamtych wydarzeń, czyli A Change is Gonna Come. Ten sam artysta otwierał swoje serce, opisując problemy czarnej społeczności w Nobody Knows The Trouble I’ve Seen.

Do sprzeciwienia się walce w Wietnamie, namawiał zaś Marvin Gaye, zadając śpiewne pytanie What’s Going On?. Wspomnieni wcześniej The Impressions, pokazywali jedyną możliwość wygranej we wspólnym działaniu śpiewając People Get Ready i motywując do nieustępowania i wywierania wpływu na rzeczywistość w Keep On Pushing. Nieskrępowane uczucia są tak silne, że nawet nie znając angielskiego, można domyśleć się przesłania danej piosenki. Mimo buntowniczego charakteru, większość utworów charakteryzuje względny spokój, ciepłe głosy i melodyjność.

Nieco inaczej tworzył James Brown. Artysta dzięki nietuzinkowym umiejętnościom zarówno wokalnym jak i tanecznym, porywał tłumy słuchaczy. W utworach Get up, get into it and get involved, Talking Loud and Saying Nothing i I Don’t Want Nobody to Give Me Nothing nie bał się wyrażać wprost własnych przemyśleń i ubarwiać ich agresywniejszym brzmieniem instrumentów. Nawoływał do jednoczenia się Afroamerykanów, pokazywał ich siłę i frustrację działaniami polityków.

There will be no highlights on the eleven o’clock news / And no pictures of hairy armed women liberationists
(…) The revolution will be no re-run, brothers / The revolution will be live

Jeszcze inną oprawę, do wciąż buntowniczych treści proponował w 1971 roku wokalista i poeta Gil-Scott Heron. Jego The Revolution Will Not Be Televised można zaliczyć do pierwowzorów rapu. W utworze wylicza wiele słynnych białych postaci, pokazywanych w telewizji. Podkreśla, że rewolucja Afroamerykanów nie odbędzie się na ekranie. Społeczność musi opuścić domy i chcąc osiągnąć sukces, wspólnie protestować na ulicach.

Civil Rights Movement dotyczył także równouprawnienia płciowego. Ikona soulu – Aretha Franklin, nagrała w czasach protestów utwór Respect. Nie każdy wie, że ten filar wśród hitów Franklin, oryginalnie śpiewał Ottis Redding. Wersja żeńska szybko osiągnęła popularność. Wykonanie zupełnie zmieniło wydźwięk, gdy to nie mężczyzna, a kobieta śpiewała:

Ooh, your kisses sweeter than honey / And guess what? So is my money

Wspólnie przeżywanie

Obecna w powyższym przykładzie technika call-response była jednym z podstawowych elementów pieśni afrykańskich. Jej tradycja przeniosła się na śpiewy towarzyszące niewolniczej pracy na plantacjach i w więzieniach. A później na muzykę rozrywkową.

Żyjący w latach 60. XX wieku artyści i wypowiadający się o nich odbiorcy, zazwyczaj personalizują sztukę buntu z konkretnymi wokalistami, nadając im muzyczne przydomki – Królowa Soulu (Aretha Franklin), Kapłanka Soulu (Nina Simone) czy Ojciec Chrzestny Soulu (James Brown). Magiczną moc protestujących utworów utożsamia się z ich ogromną emocjonalnością, a także przystępnością treści. Stosując technikę call-response, artyści zapraszali słuchaczy do czynnego uczestniczenia w pieśniach. Nie tylko angażując ich do wspólnego śpiewania, ale i tańczenia, nieskrępowanego dzielenia się trwającą chwilą. Zabieg ten dotyczył również komunikowania się muzyków na scenie. Taka spontaniczna, instrumentalna rozmowa, dawała szansę na ogromne urozmaicenie melodyczne. Oglądając archiwalne filmy, nawet z kameralnych występów, możemy zaobserwować i niemal poczuć niesamowitą energię krążącą między ich uczestnikami. Ależ to były koncerty!

Zeen Social Icons