Drag a poczucie dumy

Ernest Borowski + @v_rona/@bialaplec podczas „izolacJA”, fot. Kamil Kiewel

Sztuka drag okazuje się być jednym z najbardziej progresywnych queerowych fenomenów ostatniej dekady. Jest tak nie tylko ze względu na kapitał rewolucyjny, który drag w sobie ma, ale przede wszystkim ze względu na swoją atrakcyjność i potencjał popkulturowy. Potencjał ten wykorzystali_ły chociażby producenci_tki ikonicznego już dziś programu Rupaul’s Drag Race.

Progresywność utożsamiam tu z widocznością, dostępnością i aprobatą społeczną. Nie mam bynajmniej na myśli rozwoju dragu jako formy per se, która jak każda inna forma sztuki ewoluuje z duchem czasu, odnajdując własną funkcjonalność w zastanym momencie zdeterminowanym przez czas, przestrzeń, społeczeństwo, politykę i wiele innych faktorów. Zmiana ta widoczna jest również w Polsce, gdzie jeszcze 2 lata temu osoby dragowe były proszone o zejście z platform na Marszach Równości, bo rzekomo nie były one dobrym wizerunkiem społeczeństwa LGBTQIA+. Dziś wydarzenia wokół dragowe są punktem programu większości inicjatyw w ramach miesiąca dumy, nierzadko perfomerzy_rki drag są kluczowym punktem promocyjnym dla Pride’ów w całej Polsce. 

Kamil Kiewel
Kamil Kiewel

Wzrost zainteresowania dragiem wiąże się bezpośrednio z większą ilością prób definiowania czym on jest czy osadzania go w danej metodologii, by zrozumieć jego cel. Wiele badań koncentruje się na motywacjach związanych z tożsamością nieheteronormatywną i postawami społeczno-politycznymi, takimi jak krytyka tradycyjnych ról płciowych i walka o prawa osób queerowych. W przełomowej publikacji Mother camp: Female impersonators in America, Newton (1972) zwraca uwagę na pewien dysonans charakterystyczny dla dragu, w szczególności drag queens. Mowa o dysonansie pomiędzy ich często konfrontacyjnymi, przegiętymi w sensie queerowym i over-the-top osobowościami, postaciami, a dyskryminacją, nękaniem i stygmatyzacją, z którą regularnie muszą się mierzyć zarówno ze strony heteronormy jak i uprzywilejowanych białych gejów. Newton upatruje w tym dysonansie jedną z wielu możliwych definicji dragu, w której jest on narzędziem strategicznym społecznie i może pozwolić osobom wykluczanym przepracowywać swoją pozycję społeczną czy wspominaną wyżej stygmatyzację. To oczywiście jedna z wielu prób definiowania, a definicji dragu jest tyle, ile osób zajmujących się dragiem. Bo zjawisko to, jak i cały queer jest procesem samozwańczym i samodefiniowalnym pozostającym poza sztywnymi ramami zero-jedynkowych naklejek.

Newton jednak zmusza nas do myślenia na ile drag może stać się narzędziem do stymulacji poczucia dumy. Nieuprzywilejowana osoba nieheteronormatywna może przybrać postać jakąkolwiek chce, może bawić się własną tożsamością i jej znaczeniem wrzucając ją w coraz to nowe konteksty. Sam odbiór, doświadczenie dragu jako widz_ka może wyzwolić w nas poczucie dumy. Ta myśl stanowiła punkt startowy dla naszej rozmowy z dwoma poznańskimi osobami dragowymi: @v_rona oraz @bialaplec, których drag wyznacza poza przyjęte na ekranie formy i stanowi rodzaj queerowej sztuki wzywolenia i queerowej eskpresji bez granic. Zapis naszej rozmowy można zobaczyć tu:

Poza rozmową, chcemy podzielić się z wami autorskimi pracami osoby członkowskiej kolektywu @pozqueer, Kamila Kiewela, który towarzyszył z aparatem @v_rona i @bialaplec na backstage’u wydarzenia izolacJA współkuratorowanemu przez @pozqueer. Kamil z dużą ciekawością i praktyką podglądania opowiada fragmentaryczną historię wokół performowania w dragu. 

Kamil Kiewel

 

 

 

 

 

© PROGREFONIK 2021

 

INTERDYSCYPLINARNA PLATFORMA Z OBSZARU SZTUK DŹWIĘKOWYCH I WIZUALNYCH