Driftwood czyli powrót do przeszłości

Artykuły

Powszechny dostęp do internetu, a szczególnie popularyzacja wszelkiego rodzaju serwisów streamingowych, odcisnęła swoje piętno na podejściu słuchaczy do słuchania i odkrywania muzyki. Pogoń za nowościami przybiera różne formy: niektórzy tworzą setki playlist z zamiarem zgłębienia ich w wolnej chwili, inni sprawdzają wszystko na bieżąco, często zapominając później, co to właściwie było. Przez wszechobecną fascynacje nowymi muzycznymi trendami słuchacz odczuwa potrzebę bycia up-to-date ze wszystkim, co nowe i co przełamuje w jakiś sposób panujące obecnie muzyczne konwencje. Czasem jednak największe perełki można odnaleźć w miejscach zapomnianych, a zamiast odkrywać wyniki muzycznej ewolucji warto prześledzić jej początki.

 

Pewnego lipcowego poranka natknąłem się na set, w którym usłyszałem utwór Da Kine – Ganja Mist Part 2. I tak przepadłem na kilka godzin udając się na diggingowy trip. Oczywiście, jakie czasy taki digging dlatego też zamiast przekopywania się przez pudła z winylami, poruszałem się między discogs, rymem i innymi stronami, które zaproponowała mi wyszukiwarka. Poniżej postaram się odtworzyć przebieg wydarzeń z 13 września 2016 roku w kolejności chronologicznej.


* Wtorek 13 września 10:55

 

Słyszę wyjątkowo osobliwy i pięknie płynący track, który w mgnieniu oka zmienia moje plany na następne 5 min. Po krótkich poszukiwaniach okazuje się, że jest to wspomniany wyżej Ganja Mist Part 2. Mając potrzebne informacje udaję się na youtube w celu odsłuchu.

 

* 10 min później

 

Z grającym w tle znaleziskiem kieruję się na discogs by dowiedzieć się więcej o autorze. Okazuje się, że track ten był jednym z trzech utworów z EP 'Samoa' wydanej przez wytwórnie Driftwood. Sprawdzam katalog wytwórni: moim oczom ukazuje się 12 wydań, każde z nich miało swoją premierę między 2000 a 2002 rokiem :O

 

* 11:10

 

Pełen nadziei wystukuję na klawiaturze: 'driftwood soundcloud' w oknie wyszukiwarki licząc na znalezienie oficjalnego profilu wytwórni. Zamiast tego natrafiam na Erica Cloutiera, który w hołdzie Driftwood nagrywa set składający się tylko i wyłącznie z twórczości artystów należących do tej właśnie wytwórni. Czytając opis dowiaduję się, że fascynacja Cloutiera wspomnianym labelem rozpoczęła się w 2002, a skompletowanie winyli użytych do nagrania zajęło mu parę dobrych lat i niemało pieniędzy.

 

* 11:20

 

Ciesząc się z możliwości zapoznania się z prawie całym katologiem wytwórni w formie seta, wracam do szukania pozostałych informacji. Odkrywam, że label został założony przez Jeana F. Cochois i Normana Fellera w USA. Okazuje się, że to właśnie oni są odpowiedzialni za większość wydań pod różnymi aliasami. Pierwszy z nich wydawał jako Drain Pipe, Elias czy Jeremy, a drugi jako Da Kine.

 

* 12:00

 

Bogatszy o podstawowe informacje postanawiam poznać powód zamknięcia wytwórni po tak krótkim czasie. Niestety, znane mi źródła nie oferują nic na ten temat. W między czasie trafiam na zestawienie stworzone przez Resident Advisor, w którym zebrane zostają najdroższe klubowe nagrania sprzedane na discogs. Jednym z nich jest wyprodukowane przez założyciela Driftwood 'Semi-Structured Life' sprzedane za kwotę 748 dolarów. Czy był to właśnie jeden z zakupów Erica Cloutiera? Chętnie bym się tego dowiedział.


Skupmy się jednak na samej muzyce. Katalog wytwórni to zbiór najwyższej jakości dubowo deep housowych tracków. Ciężko uwierzyć, że zostało to wszystko wyprodukowane tak dawno temu bowiem 17 lat w świecie muzyki elektronicznej to przepaść. Ma to jednak swój urok. Nieskompresowane i surowe dźwięki syntezatorów wypełniają leniwie płynące pętle bassu i perkusji. To brzmienie nocnych powrotów miejskimi autobusami, które potrzebują ścieżki dźwiękowej funkcjonującej jako pomost między uchodzącą już post-imprezową ekscytacją, a zbliżającą się falą opadającego na ciało zmęczenia. Spójność to coś, co w tym wypadku ma bardzo duże znaczenie. Dodajmy do tego subtelny aranż i delikatne przejścia, a otrzymam bardzo trafny opis muzyki wypuszczonej przez label Driftwood. Myśląc o muzycznych skojarzeniach do głowy przychodzą mi takie postaci jak DJ Sprinkles, Francis Harris czy nawet Moodymann. Momentami dubowy sznyt utworów przywodzi na myśl twórczość Rhythm & Sound lub mniej znanego choć zdecydowanie wartego sprawdzenia Philipa Laoss.

 

Poniżej przedstawiam 5 utwór, które warto dodać do swoich playlist lub spróbować zdobyć w formie fizycznej.


1. Da Kine - Ganja Mist Part 2


2. Drain Pipe - Low Life


3. Jeremy - So Peaceful


4. Monsoon - Healing Hands


5. Da Kine - Just The Way I Feel