Indywidualizm pod różną postacią – Min_t

Artykuły

Martyna Kubicz, szerzej znana jako nasza MIN t, jest artystką pochodzenia polskiego, a precyzyjniej mówiąc, urodziła się we Wrocławiu. Dała się poznać szerszej publiczności bardzo szybko, dzięki znakomicie przepracowanej kampanii promocyjnej, supportując takie zespoły jak: HVOB, GusGus czy Pascala Arbeza, czyli Vitalica. Aktywna promocja poprzez supportowanie większych zespołów/wykonawców ma swoje plusy i minusy, wpasowanie się w profil to jedno, a przeżycie natychmiastowej konfrontacji z lepiej rozpoznawalnym zespołem, który podczas wydarzenia odbywa priorytetowe show, to zupełnie inna bajka. MIN t się to udało, dzięki czemu pierwsze EP, „Turn The Lights Down” stało się jedną z ciekawszych pozycji polskiej elektroniki. Pod koniec ubiegłego roku, Martyna powiększyła swój dorobek o debiutancki, pełnowymiarowy album - „Assemblage”.

 

„Icarus” - to utwór otwierający krążek a zarazem jedna z mocniejszych pozycji na płycie, spokojna rozedrgana melodia, trip-hopowy beat i duży udział wokalu to same nowości względem dawnej, klubowej stylistyki. Mimo wyraźnej pozycji śpiewu w konstrukcji utworu, Martynę cenimy bardziej jako kompozytorkę, „Down/On” to lekki mieszanka synth-popowych syntezatorów wraz z zaskakująco naturalnym, perkusyjnym beatem. Ubarwione za pomocą  niedawno udostępnionego klipu video „Her Story”, to być może najbardziej udany konstrukt całego albumu, wyrazisty, pełen emocji i konkretnej, upolitycznionej treści.

 

 „Bad Energy Sunflower” to jedyny utwór pozbawiony wokali, za to w eterycznej atmosferze doskonale budujący napięcie. Jakby zaskoczeń i nowości było mało, „Part of Me” głaszcze nas brzmieniem pianina oraz tylko nieznacznymi muśnięciami perkusji oraz syntezatorów. Łatwo można zgubić się w tym kalejdoskopie gatunków, a MIN t wydaje się zdawać z tego sprawię, stąd zgrabna klamra łącząca ,Icarus’ i ‚Motion’, czyli nasze intro i outro, która poprawia trochę spójność będącą najsłabszym punktem produkcji.

„Assemblage” to album w którym Martyna zdaje się krzyczeć do swoich odbiorców „to też potrafię!”, neo-soulowy wokal, trudna do ugryzienia rytmika trip-hopowa, żywe instrumenty w świecie elektronicznych pisków i szmerów, proszę bardzo! Jak na pierwszy krążek mnóstwo tu indywidualizmu wrocławianki i to pod różną postacią, a miejsca gdzie słyszymy wpływ innych artystów (np. Böjrk w „Icarus”, czy Grimes w „Gates”)  są wplecione w kontekst produkcji. 

 

„Zbiór” (bo to w zasadzie oznacza tytuł longplaya) to bardzo adekwatna nazwa, nie jest to album którym MIN t prawdopodobnie będzie opisywać resztę swojej kariery, ale może będzie to coś, co   ją umożliwi udowadniając jednocześnie, że warto pamiętać o Martynie Kubicz.

Autor:

Bartek Janisz