Nowe szaty króla – Dj Koze

Artykuły
Pół dekady - to okres, który minął od publikacji ostatniego, autorskiego albumu Stefana Kozalli. Całkiem niedawno mieliśmy niemałą przyjemność odbioru już trzeciego albumu producenta, którego marka zapewniła sobie stabilne miejsce wśród alei gwiazd housowej muzyki. Każdy materiał wydawany pod szyldem Pampa Records, wiąże się z dreszczem emocji i renderowaniem strony z informacją w poszukiwaniu hasła „DJ KOZE”. W związku z takim stanem rzeczy, oczekiwania wobec „Knock Knock” są tak duże, że warto się zastanowić czy są w ogóle realne do spełnienia. 

 

DJ KOZE jest absolutnym mistrzem w swoim fachu, powiedzieć o nim, że jest dobrym producentem, to tak stwierdzić, że Jimi Page jest niezłym gitarzystą. Stefan tworzy przed nami rajski ogród brzmień, z całym swoim wyczuciem, charakterystycznymi dla siebie samplami i kontrolą tempa utworów. „Knock Knock” jeszcze wyraźniej niż Amygdala odcina się od standardów techno, z których Niemiec się wywodzi - na rzecz miękkiego, pastelowego deep house i downtempo. Pomimo konwencji raczej zapraszającej na parkiet, jest to album zupełnie uniwersalny, ponieważ stwarza możliwość delektowania się bogactwem struktur dźwiękowych, również w zaciszu mieszkania. 

 

Pomimo tych wspaniale brzmiących frazesów, album ma jedną sporą przywarę, bądź właściwie charakterystykę. Kozalla ma podobno równie duże ego co talent, co naturalnie wpływa na jego muzykę, ponieważ „Knock Knock” to jest po prostu cały on. Brzmi to nieco mętnie i zawile, ale słuchając najnowszego LP trudno pozbyć się z tyłu głowy tego uczucia „ej, gdzieś to już w Pampa Records grali…”. Niezłą metaforą dla twórczości DJ KOZE jest zestaw klocków. 

 

Każdy kolejny album to misterna, przemyślana i wyważona konstrukcja, która raz po raz zostaje przemodelowana, według rozwoju stylistyki artysty, jednak zestaw klocków od lat pozostaje ten sam. Mimo tego albumu słucha się po prostu ze szczerą przyjemnością, a zgranie premiery z nastaniem coraz cieplejszych dni, wydaje się być nieprzyzwoicie skutecznym zagraniem nastrajającym na letni, beztroski vibe.
Autor:

Bartek Janisz