Odsłuch — kiRk, Szara Reneta, Naphta

OdsłuchRecenzje

PROGREFONIK został stworzony z myślą o prezentowaniu muzyki przez pewien piękny pryzmat - jej słuchaczy. Tak się jednak dobrze składa, że ludzie słuchający muzyki również sami ją tworzą. A takich delikwentów chcemy pokazywać tu jak najwięcej. Niedawno z ogromną przyjemnością uruchomiliśmy cykl ODSŁUCH, w którym serwujemy najciekawsze projekty wysłane na naszą skrzynkę. Jest jeden sposób, by ten projekt miał sens: wysyłajcie nam swoją twórczość, zapraszamy!

 

 

W trzeciej odsłonie proponujemy: intergalaktyczną podróż od kiRk, dźwiękową atmosferę unoszącą się nad zarośniętymi macewami od Szarej Renety oraz multi-instrumentalny wachlarz kolorów od Naphty

 


 

 

KIRK - „Ich dzikie serca”

 

bandcamp

 


 

Ten album wymaga poświęcenia mu swojego czasu i uwagi. Chociażby dlatego, że to concept album, chociażby dlatego, że kIRk to zespół uznany , chociażby wreszcie dlatego, że to naprawdę ciekawa muzyka. To również słuchowisko o przemyślanej przez zespół narracji utrzymanej w tonie sci-fi. Jeśli jednak spodziewacie się po prostu kosmicznie brzmiących syntezatorów, trochę ambientowych, a trochę okraszonych LFO, to w sumie nie zmieniajcie swojego nastawienia i zadziwcie się jak wiele do powiedzenia ma kIRk. Mnogość środków jest oszałamiająca - dobór instrumentów, sampli, głosu ludzkiego, rytmiki a także szeptów niezidentyfikowanych istot czających się w najciemniejszych zakątkach tego albumu daje świadectwo jakiejś ogromnej, niepoznawalnej tajemnicy. Pochwalić należy również za świetną realizację tego nagrania, co przekłada się na bardzo klarowne brzmienie. Nie jest to łatwe zadanie, zwłaszcza kiedy artyści decydują się na połączenie muzyki elektronicznej z akustyczną. I tak chłoniemy to wszystko, zarówno to o czym wiemy, jak i to czego się zupełnie nie spodziewamy – to ciekawość zwycięża nad rozsądkiem, a jednocześnie składa się na zupełnie nietuzinkową interpretację intergalaktycznej podróży, która, jak to często bywa, mówi więcej o podróży wgłąb naszej własnej natury.

 


 

 

SZARA RENETA -   „Dawne Cmentarze Żydowskie 2”  

 

bandcamp 

 


 

W wyniku eksploracyjnego eksperymentu twórców powstało wyjątkowe słuchowisko. Dźwięki w przypadku „Dawnych Cmentarzy Żydowskich 2” mimo swego braku materii, są w jakimś stopniu namacalne i wielowarstwowe - oddziałują zarówno na zmysły człowieka, jak i na wyobraźnię, która rozhulała się wśród odgłosów drzew, zwierząt i wiatru. Naszych uszu dobiega atmosfera unosząca się nad zarośniętymi macewami. Field recording podlega wprawdzie obróbce, dograno też ścieżki, jednak wraz z panującym tu patosem tworzy to integralną całość, przenikającą się i współgrającą ze sobą. Płyta ta z pewnością mogłaby posłużyć za ścieżkę dźwiękową Dark Souls. Kiedy tylko zaczynamy odczuwać jakąkolwiek swobodę i pewność, że wiemy gdzie jesteśmy i co robimy, nagle następuje zwrot, który zupełnie zmienia otaczający nas krajobraz. Album wieńczy świetny punkt kulminacyjny, który sumuje wszystkie elementy albumu tworząc najbardziej rozbudowany utwór i ujmujące zakończenie. Ten projekt to piękny kamyczek, który zgodnie z judaistyczną tradycją kładzie się na grobach zmarłych. Honoruje, ale nie ingeruje w tę przestrzeń, udowadniając jednocześnie ponadczasowość field recordingu. 

 

 


 

NAPHTA - „Naptha and The Shamans” 

 

bandcamp

 


 

Jesteśmy pod wrażeniem dopracowania brzmienia i nie chodzi tutaj tylko o obróbkę dźwięku. Praca, która musiała zostać włożona w samo szukanie różnych instrumentów, tego jak ich barwy korespondują ze sobą nawzajem, opłaciła się. Powstało dzięki temu wyjątkowo kolorowe wydawnictwo, które wachlarzem kolorów potrafi zainteresować i pochłonąć. Z niejednorodnej mieszaniny wyłania się spójność i radość z tworzenia. Multi-instrumentalny całokształt swą estetyką przypominam nam płytę "Painted Desert" z Ikue Mori i Marciem Ribotem oraz Robertem Quine'em. Zawiera w sobie jakąś specyficzną powagę, ekscytację i charyzmę, które w idealny sposób wyważają wcześniej wspomniane główne odcienie albumu. Snuć historię w tak idealnie wypośrodkowany sposób to nie lada wyzwanie, jednak w przypadku wydawnictwa „Naptha and The Shamans” spod znaku Astigmatic Records udało się to w stu procentach.