SZUM MIĘDZYMIASTOWY [cz.16]

Szum Międzymiastowy
Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!

Mimi Wojcik,
Warszawa 


Koloruje w rzksz.pl, projektuje rzeczy 



1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Nie wiem, czy to mnie w jakikolwiek sposób opisuje, ale mnie na pewno bardzo bawi:
 
2.Co było dla Ciebie ostatnio "muzyczną niespodzianką”? 
 
Karol Niwiński z Intruder Alert. Ostatnio natrafiłam na ten set i bardzo mi się spodobał.
3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 
These Days - Nico 

 

4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

 

Musi być różnorodnie, fajnie jak się angażuje. 


Krzysztof Sztafa,
Warszawa 


Krytyk literacki, prozaik, publicysta. Od niedawna zainstalowany w Warszawie. Stan: opłakany.
@szczekaniepsa


 
1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Szum zmywarki, niech dobiega zza ściany.
 
2.Co było dla Ciebie ostatnio "muzyczną niespodzianką”? 

NAH, w ramach odprężenia od smutnych gitarek. Typa kojarzyłem już od dawna, ale ostatnio wkręcił mi się bardziej, „niespodziewanie” właśnie: ciężki, mocny, agresywny ziomeczek, poza tym robi niezłe fikołki z bębnami. Dziwne, że jeszcze go nie nagrali na żaden polski festiwal (ps zróbcie to, hehe).
 
3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 

Coś z rezygnacją jako motywem przewodnim. Żeby leciało w dół. Trochę tak czytam Oval, przynajmniej jakąś tam część. Swoją drogą, co to jest „ulubiona chwila”?

 

 

4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

 

Rwetes: we wszystkich stanach skupienia.


Karolina Nowak,
Kraków


Jestem Karolina i mieszkam w Krakowie. Niby studiuję psychologię, ale więcej o człowieku jestem w stanie powiedzieć na podstawie jego horoskopu urodzeniowego.
@jebaccweluchow


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to po prostu śmiech. Humorek to najważniejszy (poza miłością!) aspekt mojego życia. 
 
2.Co było dla Ciebie ostatnio "muzyczną niespodzianką”? 

Mój przyjaciel i współlokator, który od początku naszego mieszkania razem, w końcu odważył się pokazać, co tam sobie tworzy w sekrecie ( https://soundcloud.com/lua909 ). Jest jeszcze coś, czego nie mogę pominąć - Kruci Gang, szczególnie zmiksowany przez DJ-a Maksymalizacja Satysfakcji Nabywcy z imprezy Muzyki Nieheteronormatywnej z 5 stycznia. Do tej pory puszczam sobie czasem przed snem. 
 
3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 
Cranberries - Dreams 
Julia Holter - Hello Stranger 
Aphex Twin - Rhubarb 

 

4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

To, że można sobie potańczyć przede wszystkim! Uwolnić ciało od napięcia, oswoić się ze swoją cielesnością. Kolejny, niemniej ważny aspekt, to pobudzanie wyobraźni. 


Michał Szufla,
Łódź


@michalszufla
Głównie chodzę na zajęcia i po lumpeksach. Rubryki „O sobie” najbardziej lubię
w kontekście stron o astrologii i testów osobowości (chociaż trochę się ich boję). Współtworzę projekt @szmatrix

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Jakoś zawsze okazuję sentyment do dźwięków przypominających mi grę na cymbałkach. Niekoniecznie jest to wspólny mianownik moich ulubionych utworów, bo w zasadzie to nawet
w niewielu z nich występuje; nie opisałbym też upodobania do cymbałków jako czegoś mnie definiującego (mam nadzieję). W każdym razie to chyba najbardziej przewidywalna droga do tego, by jakiś utwór mnie ujął – najczęściej w taki sposób, że czuję jednocześnie melancholię i poczucie bezpieczeństwa.
 
2.Co było dla Ciebie ostatnio "muzyczną niespodzianką”? 
 
W zeszłym tygodniu wyszedł nowy album Cloistral i Drottning Omma. Odczuwany przeze mnie efekt niespodzianki pewnie podbity jest przez tajemniczość samego zespołu. Pierwszy gugiel to hasło ze szwedzkiej Wikipedii o pogrążonej w wiecznym lamencie królowej Ommie, której rzewne łzy mają wywoływać mgły. Nie podaję tego jako fun fact (bo nie jest za bardzo ani fun, ani fact), tylko jako dobrą ilustrację muzyki Drottning Omma. Jest bardzo tajemnicza, mglista, pełna ech. Polecam utworek Untitled (macie do wyboru kilkanaście, hehe).
 
Z rzeczy starszych, ale dopiero poznawanych – dużo słucham ostatnio A Certain Ratio. Tutaj pierwsza niespodzianka dotyczyła okładki albumu Sextet, do której nie potrafiłem jednoznacznie się ustosunkować (przedstawia wielokolorowe, bardzo nasycone chmurki). Jak zwykle w takich przypadkach – w końcu bardzo mi się spodobała, co do czego przestałem mieć wątpliwości po przesłuchaniu utworu Knife Slits Water. Zazwyczaj staram się unikać nadmiernego katowania jednej piosenki, ale nie zawsze to wychodzi.
 
Muzyczną niespodzianką pierwszego rzędu było też odkrycie, że w podstawówce na pewno byłbym wielkim fanem metalu symfonicznego, gdybym był tylko wtedy świadomy istnienia takiego gatunku. Ta trafiona diagnoza została postawiona przez moją przyjaciółkę, po puszczeniu przeze mnie ulubionego hitu eurowizyjnego z dzieciństwa – Cool Vibes
Vanilla Ninja, ósme miejsce w finale 2005 roku. Mógłbym żałować, że nie poszerzyłem wtedy tego zainteresowania, ale poznawanie Within Temptation teraz też jest jak najbardziej oki (tak samo zresztą jak słuchanie Eurowizji).
 
3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 
Spory zakres ulubionych chwil obejmowany jest przez cztery części The Disintegration Loops Williama Basinskiego. Kojarzą mi się z bardzo harmonijnymi momentami, ale potraktowanymi nie płasko, tylko subtelnie zróżnicowanymi. Są pełne spokoju,
a jednocześnie zbudowane na bazie przejmującego, powolnie postępującego rozpadania się dźwięku.
 
 
4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

Muzyka bardzo pomaga mi dookreślić mój nastrój/stan emocjonalny. Nie chodzi mi jednak tylko o jego podbicie  (na zasadzie słuchania smutnej muzyki do smutnego humorku), ale raczej o trafną identyfikację tego, co się akurat czuje i co nie do końca może być jasne. Niejednokrotnie klaruje się to już w momencie scrollowania w poszukiwaniu albumu, na który akurat ma się ochotę.



 

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!