ODSŁUCHY: Sporo Wody, arszyn, Hubert Kostkiewicz

Bez względu na zmiany w formule naszej platformy oraz publikacje związane ściśle z motywami przewodnimi, nie przestali_łyśmy słuchać muzyki. Po chwilowej przerwie powracają ODSŁUCHY, czyli cykl recenzji płytowych. Dziś albumy polskie, dwa nowe, jeden trochę przypomniany. Tak się składa, że każdy z nich to pewne spotkanie autorskiej muzyki z czymś już uwiecznionym. Sporo Wody wspomina o eksperymentach z taśmą, arszyn cały album buduje z nagrań oddechów, a Kostkiewicz gra z field recordingami. Jak wrażenia?

Sporo Wody Orange Is a Snack, BAS 1.07.2021

okładka: @jestem.niebem

Debiut Huberta Kurkiewicza pod aliasem Sporo Wody to materiał rozwlekłych i nasyconych akordów. Raz kurczących się do ciasnych współbrzmień, raz puszących się do przepastnych rozmiarów. Kosmicznych. To skojarzenie nasuwa się zwłaszcza z uwagi na brzmienie, mocno dokręcone efektami w stylu starych klasą syntezatorów z filmów sci-fi. Zdarzają się również nieco oniryczne wędrówki po alikwotach. Pomimo wszystkich tych ruchów w swoim wnętrzu, ambientowe pasma trwają stanowczo, przelewając się jedynie z utworu na utwór oraz spotykając (i pożerając) po drodze przeróżne plany dźwiękowe. Jest ich sporo, ale wprowadzone zostają z dużą ostrożnością, przez co nie stają się przytłaczające. Najistotniejszym z takich planów wydaje się gitara, zwłaszcza w chyba moim ulubionym utworze Omykosos. Choć gra iście postrockowo, jej brzmienie przywodzi na myśl raczej krautrock. Zupełnie inaczej wypada jednak w In Their Eyes, gdzie pojawia się w balladowej roli. Nie rozumiem tego odwrotu od poprzedniego brzmienia, który rozgrywa się na końcu albumu. Mgławicowość, którą mami nas pierwsza jego część, jeszcze mocniej burzy się w zamykającym Them Needs. Jego wyraźna rytmiczność wyprowadza (wybudza?) z nastroju całości, choć jako utwór wyjęty z kontekstu całości jest naprawdę dobry. Pewnie dlatego też stał się singlem. Sam beat nie jest jednak tym, co odcina go od reszty materiału – rytm pojawia się przecież już wcześniej, w Masses. Ale tam wykorzystany jest jako kolejna plama brzmieniowa, stąd pewnie brak uczucia niezgodności. Doceniam próbę urozmaicenia materiału, jednak same plamy, o ile są tak wielopoziomowo i bogato zakomponowane, wcale nie nudzą.

https://sporowody.bandcamp.com/album/orange-is-a-snack

arszyn Oddech, Arszyn Records 24.06.2021

Gdy patrzymy na obrazy ciała uwiecznione
w niewygodnych, nierównoważnych pozycjach, automatycznie w naszym własnym ciele wzbudza się pewien dyskomfort. Nawet, gdy sami stoimy prosto. Okazuje się, że słuch również potrafi zapośredniczyć w nas pewien cielesny niepokój – np. słysząc oddech. Obcując z oddechem płytkim, nierównomiernym udziela nam się jego nerwowość, wycisza nas zaś oddech miarowy i głęboki. W ostatnim materiale arszyn (Krzysztofa Topolskiego), zatytułowanym zresztą Oddech, wystawieni jesteśmy na to zjawisko praktycznie przez cały czas jego trwania. Co prawda cel autora był nieco inny – zbadanie oddechu jako czynności życiowej, ale i zjawiska dźwiękowego, inspirując się zresztą metodą deep listening Pauline Oliveros. Choć opisany fenomen może wywołać u słuchających sporo napięcia (zwłaszcza w utworze czwartym), medytacyjny charakter jest wciąż niezwykle wyraźny. Przejawia się chociażby rozpoczęciem albumu jakby „ze środka” utworu, który mógłby trwać już wcześniej. Obecne we wszystkich utworach wdechy i wydechy to nagrania samego Topolskiego oraz innych osób. Przybierając najróżniejszy wydźwięk, współtworzą one kolejne utwory, nasycając je komfortem bądź dyskomfortem ukrytym w świszczącym, sapiącym, jęczącym, bezdźwięcznym lub parskającym powietrzu. Oddech współgra tu z szeregiem instrumentów, od saksofonu i skrzypiec, przez elektronikę, po digeridoo i rurę PCV. Większość partii wykonuje Topolski, za część odpowiadają zaproszeni muzycy i muzyczki. Dawno nie słuchałam czegoś równie wymagającego, namacalnego, ale i pięknego.

https://arszyn.bandcamp.com/

Hubert Kostkiewicz – Emergetyki, Dinzu Artefacts 9.04.2021

zdjęcie: Ryotaro Kawashima

Zawsze doceniam, gdy field recording wykorzystany w muzyce nie jest tylko dodatkiem, który wygląda później całkiem cool w opisie albumu. Lubię, gdy coś z tymi nagraniami rzeczywiście się dzieje, gdy nabierają one nowych kontekstów. Te potrzeby spełniła ostatnia kaseta Huberta Kostkiewicza, w której konkretne nagrania z fieldów mieszają się z abstrakcyjnymi, elektronicznymi dźwiękami. Stoi za tym umiejętny miks i sprzężenia zwrotne. Choć są to jedyne manipulacje, do jakich przyznaje się wrocławski muzyk, jeszcze istotniejsze wydają mi się rozgrywki z samą narracją obu utworów. Choć każdy trwa około kwadrans, a pod względem takich wskaźników jak dynamika czy tempo jest raczej jednostajny, Kostkiewicz umiejętnie kierują uwagą słuchających. Niejednoznaczna akcja rozgrywa się raz bliżej lewej, raz prawej słuchawki oraz w różnych, choć zbliżonych charakterem „sceneriach brzmieniowych”. Nawet, gdy sedno zajmuje noise’owy trans, na pozostałych planach nie przestają pojawiać się inne dźwięki / odgłosy. Może to z tego powodu zasadne byłoby autorskie porównanie do „ścieżki dźwiękowej do filmu z ekspedycji etnograficznej”, które niezbyt jest mi w smak? Trochę z powodu okrzyków od których rozpoczyna się materiał, trochę bardziej od konfliktu, który wyczuwam między tym nawiązaniem a zapewnieniem o abstrakcyjności muzyki, które pada zdanie wcześniej. Wybieram drogę bez odniesień i bez obrazów, gdyż dźwiękowo jest na Emergetykach wystarczająco ciekawie.

https://hubertkostkiewicz.bandcamp.com/album/emergetyki

 

 

 

 

 

© PROGREFONIK 2021

 

INTERDYSCYPLINARNA PLATFORMA Z OBSZARU SZTUK DŹWIĘKOWYCH I WIZUALNYCH