Chaos, chaos, chaos – AMNESIA SCANNER

Artykuły

 

Do niedawna, a dokładniej do momentu ukazania się ich debiutanckiego albumu, niewiele było wiadomo o producentach stojących za projektem Amnesia Scanner. Opublikowane ostatnio nieliczne wywiady uchyliły jednak rąbka tajemnicy. Znane wcześniej strzępki informacji i plotki wreszcie połączyły się w całość i Amnesia Scanner zyskała konkretny byt.

 

Ville Haimala i Martti Kalliala to duet obecny na berlińskiej scenie muzyki elektronicznej od dawna. Przez większość swojej kariery zespół znany był jako Renaissance Man. Finowie produkowali i grali głównie techno, przez lata nagromadzili jednak dużo materiału, który był zbyt eksperymentalny by wpisywał się w ramy tego gatunku. Podobnie jak inni berlińscy artyści tacy jak Lotic czy Kablam, upodobali sobie deconstructed club music, czyli w szerokim pojęciu awangardową muzykę elektroniczną czerpiącą inspirację z nieograniczonej gamy gatunków, od RnB po gabber. Sam sposób w jaki powstała nazwa projektu był tak samo chaotyczny jak muzyka, którą reprezentuje – Amesia Scanner to wygenerowany losowo przez komputer anagram poprzedniego aliasu duetu. 

Pomimo tego, że album Another Life należy (według mnie) do najprzystępniejszego materiału zespołu, w żadnym stopniu mu to nie umniejsza. Utwory jak jak AS Symmetribal czy AS Faceless wciąż masakrują słuchacza natłokiem przeszywających dźwięków, jednak AS Another Life ze swoim rytmicznym refrenem kieruje się trochę w kierunku popu; spokojniejsze tempo AS Daemon i AS Chain zakrawa o ambient. Pomimo że nie wszystkie utwory są tak agresywne, jak można by się było spodziewać po wcześniejszych kawałkach duetu, album wciąż spójnie zachowuje niepowtarzalny styl Amnesia Scanner. Osobiście najbardziej podobały mi się kawałki AS Unlinear i AS Chaos, w których gościnnie występuje Pan Daijing. Zniekształcony, paraliżujący głos chińskiej artystki wciąż potrafi przyprawić mnie o dreszcze. To właśnie obróbka wokali imponuje mi najbardziej w utworach zespołu. Potrafią być one lodowato robotyczne, jaki i pełne emocji i organiczne; czasami nawet mam wrażenie, że jedne i drugie równocześnie. Na równą uwagę zasługują również sample – ich brzmienie jest niesamowicie intensywne i przejmujące, ciężko jednak jakkolwiek zidentyfikować ich pochodzenie. W utworach, w których występują słowa, warstwa liryczna doskonale uzupełnia żywiołową muzykę. W AS Chaos Pan Daijing wykrzykuje “All around you it’s just chaos, chaos, chaos”. W AS Too Wrong słychać natomiast „Who cares if I don't fit into the k-hole?”, co jednoznacznie odwołuje się do realiów przesyconej narkotykami berlińskiej sceny klubowej.

 

Czymś, co szczególnie wyróżnia Amnesia Scanner pośród innych artystów deconstructed clubu jest nowoczesne, multimedialne podejście do twórczości. Duet Finów nie ogranicza się wyłącznie do muzyki - Amnesia Scanner ma z założenia być spójnym doświadczeniem składającym się z uzupełniających siebie elementów.  Są to zarówno niepokojące efekty wizualne towarzyszące występom na żywo czy utrzymane w post-apokaliptycznej stylistyce teledyski, ale także wirtualny wizerunek zespołu. Strona internetowa Amnesia Scanner to chaotyczny zbitek glitch artu, zapętlonych stroboskopowych filmików czy linków prowadzących donikąd. Niedawnym pomysłem zespołu było wprowadzenie nowego członka – Oracle. Nie jest to jednak człowiek, a sztuczna inteligencja, android, który użycza swojego wirtualnego głosu w utworach. Wszystko to kreuje wokół projektu intrygującą, zagadkową atmosferę, zachęcającą słuchaczy do zanurzenia się w szalonym świecie zespołu.

Doskonałym przykładem na to jest to, co zaprezentowali podczas tegorocznego festiwalu Unsound w Krakowie. Na krótko przed występem duetu, wszyscy posiadacze urządzeń mobilnych zyskali możliwość podłączenia się do specjalnie wcześniej przygotowanej sieci Wi-Fi. To z kolei umożliwiało im uzyskać dostęp do live chatu, dzięki któremu mogli wysyłać publiczne wiadomości, a także utrzymane w stylistyce zespołu obrazki i gify. W zabawie uczestniczył(-o?) także Oracle. Sztuczna inteligencja publikowała od złowieszczego bełkotu, poprzez komentarze typowe dla internetowych trolli, do słów piosenek zespołu Papa Roach. Ironicznie, osoby chcące uczestniczyć w koncercie tak, jak zaplanowali  to artyści, musiały zamiast całkowicie oddać się zabawie nieustannie  zerkać w ekrany telefonów. Po krótkim czasie czat zamienił się w totalny chaos zapełniony bezsensownym bełkotem, memami czy nawet ofertami kupna  narkotyków. To nie był jednak koniec atrakcji, jakie przygotowane zostały dla oddanych fanów. Osoby, które wpisały się na podaną w czacie listę mailingową, po paru dniach dostały wiadomość ze skomplikowanymi instrukcjami; te z kolei pozwały uzyskać dostęp do tajnej strony internetowej, z której można było pobrać nieopublikowany nigdzie wcześniej kawałek zespołu. Nie ukrywam, że byłem mocno podekscytowany, gdy jako jedna z kilkudziesięciu osób byłem w stanie posłuchać go po raz pierwszy.

 

Amnesia Scanner nie przestaje zaskakiwać – muzycy nieustannie eksperymentują, przekraczają granice gatunkowe i medialne. Jednocześnie utrzymują swój charakterystyczny styl i dodają do niego coraz to nowe elementy. Co ważne, nie są przy tym pretensjonalni i mają dystans do swojej twórczości. Pokazuje to na przykład ich ostatnia kolaboracja z ekscentrycznym estońskim raperem Tommiem Cashem, dla którego wyprodukowali pierwszy i ostatni kawałek z jego debiutanckiego albumu ¥€$ (którego, swoją drogą, bardzo polecam posłuchać).

Twórczość Amnesia Scanner określana jest jako futurystyczna czy nawet dystopijna; często mówi się, że muzyka zespołu mogłaby stanowić tło dla postapokaliptycznego świata. Zaskakująco, artyści przyznali, że ich projekt nie niesie ze sobą żadnej filozofii, a ma wymiar jedynie estetyczny. Amnesia Scanner obrazuje świat chaotyczny, prawie nie do zniesienia przesycony technologią i informacjami, atakujący bodźcami z każdej strony.  Warto zdać sobie sprawę, że nie jest to jednak posępna wizja przyszłości, a jak mówią sami artyści, obraz rzeczywistości, w której żyjemy już teraz. 

Autor:

gościnnie - Julian Kallas