Cisza w życiu i literaturze Franza Kafki

Artykuły

„Bywają muzycy komponujący na białej kartce w bezruchu i milczeniu. Z szeroko otwartymi oczyma, spojrzeniem wlepionym w pustkę tworząc rodzaj wizualnej ciszy, z milczącym spojrzeniem, które przekreśla świat, by zmusić jego hałasy do milczenia - piszą muzykę.  Wargi ich nie poruszają się, nawet puls ucisza swe bicie, życie trwa w oczekiwaniu nadchodzącej harmonii. Kompozytorzy w akcie tworzenia słyszą wówczas to, co tworzą, są poza światem ech i rezonansów. Słyszą, jak czarne kropki, ósemki, półnuty padają na pięciolinię, drżą, ślizgają się, odbijają. Dla nich pięciolinia to abstrakcyjna lira, już nabrzmiała dźwiękami. Nad białą kartką radują się świadomą polifonią. W czasie rzeczywistego przesłuchiwania muzyki głosy mogą się gubić, głuchnąć, ulec stłumieniu, może nie dochodzić do zestrojenia tonów. Ale twórca muzyki pisanej ma jedną rękę i dziesięcioro uszu. Rękę zaciśniętą na piórze, aby tworzyć świat harmonii; dziesięcioro uszu, czyli zwielokrotnioną uwagę, dziesięć chronometrii, by napinać, by regulować napływ symfonii.” Są również pisarze, którzy będąc w twórczym natchnieniu, zatapiają się w całkowitym milczeniu. Przykładem może być właśnie Franz Kafka, który pisał przeważnie w nocy, kiedy dookoła panowały cisza i spokój. Miał niezwykle wrażliwy słuch, co nieraz umożliwiła mu wychwycenie najdrobniejszych niuansów w świecie dźwięku. Znaczącym słowem, spostrzeżeniami i wykreowaną atmosferą mógł nawet uciszać zbyt głośne otoczenie i wszelkie jego brzmienia; zatapiać czytelników w absolutnym skupieniu.    i    skłonić ich do    kontemplacji   wyrazistej   sztuki. Tak, jak dla przedefiniowania ciszy w muzyce przysłużył się John Cage za sprawą 4’33’’, tak dla podkreślenia jej wyjątkowego znaczenia i wartości w literaturze przyczynił się właśnie Franz Kafka. Pisał on w czasach muzyki naznaczonej swego rodzaju futuryzmem - rosło wszechobecne zainteresowanie maszynami, a także odgłosami, które stanowiły tło naszego codziennego życia. Muzyka u Kafki to przede wszystkim balansowanie na granicy łoskotu i ciszy. Dużo w niej szmerów, świstów, szelestu, przyspieszonego, nierównomiernego oddechu, modulowanych szeptów, trzasków, brzęku sztućców, skrzypnięcia podłogi, zgrzytu otwieranych drzwi. To właśnie te dźwięki otoczenia będące też poniekąd świadectwem najdalszych zakamarków ludzkich lęków i emocji, często uznawane za niemuzyczne, nadały specyficznego, uduchowionego charakteru kafkowskim dziełom.

 

Milan Kundera zaznacza w swym zbiorze esejów, że podziwiana przez niego proza Kafki napisana jest na jednym oddechu, pospiesznie i bez wytchnienia, unikając znaków przystankowych i akcentowanych pauz. Warto jednak zwrócić uwagę na tę ciszę, która towarzyszyła Kafce w akcie tworzenia i jej wszechobecność nie w budowie, a przede wszystkim w jej treści, bo jej znaczenie jest niepodważalnie wielkie.  Cisza ukazująca się pod różnymi postaciami, staje się istotnym nośnikiem ekspresji w prozie Kafki.  Jest tłem, dzięki któremu wszystko drga, wiruje, oddycha i żyje. Bowiem to właśnie poprzez tę głęboką, naznaczoną piętnem uduchowienia, ciszę, a także dźwiękową ascezę przemawia do nas to, co znajduje się pod powierzchnią ciała. To ona wyraża wszelkie tęsknoty i egzystencjalne refleksje i niepokoje. 

 

Przypomnijmy sobie „Proces” i fragment, kiedy to Józef K. przybywa do katedry. Pustkę wnętrza otaczają ciężkie mury, których surowość i chłód przenikają się z wielką, dojmującą ciszą. Ambona -  miejsce, z którego powinien przemawiać do wiernych Bóg ustami swego księdza, także milczy. Potęguje to w bohaterze poczucie osaczenia i narastającej podskórnie trwogi. To tam, z tejże mrocznej ciszy pojawiają się pewne dźwięki - to nie tylko odgłos jego własnych kroków, ale także szmer walki toczącej się w jego wnętrzu. Atmosfera ta dość dobitnie zwiastuje zagubienie Józefa K, który w ciszy nie tylko dostrzega swoje osamotnienie w zmaganiach z życiem, ale i rozdarcie, które kreowało jego absurdalny los. Ta cisza zyskała w przenikniętej milczeniem katedrze, symboliczny wymiar, udowadniając, że brak dźwięków w prozie Kafki  z pewnością daleki  jest od pustki. Zwiastuje on najbardziej dramatyczny moment ludzkiego zwątpienia paradoksalnie nacechowany hałasem nie do zniesienia w postaci maskującego się, mnożącego ale i zdławionego krzyku strapionej duszy ugrzęzłej w Józefie K. Wtedy pojawia się kapelan, który opowiada bohaterowi przypowieść o prawie. Te słowa mają pomóc Józefowi w rozpoznaniu jego sytuacji życiowej, ale jak się okazuje, w tym przypadku dźwięki powstrzymały refleksję. Być może to właśnie przejmująca, głośna cisza katedry przyniosłaby zmianę sposobu myślenia Józefa K. 

 

Mówiąc o Franzu Kafce i przyglądając się muzyczności jego literatury, słusznie zauważa wspomniany wcześniej Milan Kundera, że „Są chwile, gdy proza Kafki wzlatuje i staje się śpiewem”, bądź „Proza Kafki wzlatuje, niesiona dwoma skrzydłami: siłą wyobraźni metaforycznej i urzekającą melodią”. Czeski pisarz podkreśla fenomen powtórzeń, które według niego zwalniają tempo i nadają zdaniu nostalgiczny rytm, co zdecydowanie wpływa na metaforyczne stworzenie z gry słownej urzekającej melodii o skromnych, a jednocześnie bogatych dźwiękach. 

 

Jako że motyw lotu jest mi bardzo bliski, dostrzegam coś więcej w słowach autora „Nieznośnej lekkości bytu”. Lot bowiem symbolizuje przeciwieństwo materializmu, to ukłon w stronę duchowości człowieka i jego wolności. Sądzi, że muzyka jest najbardziej romantyczną ze sztuk, ponieważ jej jedynym tematem jest nieskończoność. Wyraża czystą zasadę życia, wolną od wszystkiego, co jest rzeczywiste w naturze i człowieku. To także symbol artystycznego polotu, którego nie brakowało niemieckiemu pisarzowi. Jednym z argumentów potwierdzających moją interpretację tezy Kundery, może okazać się fakt, że Kafka jest uosobieniem artysty-pisarza, który przełamuje wszelkie konwencje, dając świadectwo człowieczeństwa, jak i tworząc ponadczasowe dzieła literackie. To ptak, który w swym akcie twórczym, zawierającym w sobie niezwykły  potencjał transgresji, udowadniał, że lot to wolność świata. To próba wyrwania się ze szponów bezwzględnego kapitalizmu na rzecz pielęgnowania światopoglądu humanistycznego i jego fundamentalnych wartości. Franz Kafka wykonuje zatem pieśń quasi-wyzwoleńczą za pośrednictwem stworzonych przez siebie bohaterów: śpiewaczki Józefiny, Józefa K. czy Gregora Samsy. Głosi wolność tak, jak robi to skowronek wzbijający się w przestworza, który nucąc,  silnie oddziałuje na ludzką duszę. Jak można przeczytać w zbiorze pism Gastona Bachelarda: jego śpiew jest zarazem pełen życia i tajemniczości; jest par excellence znakiem sublimacji. Mimo że Kafka dosłownie nie przyjmuje postaci ptaka, a jego proza nie jest piosenką, według mnie metafora ta ma  dość silne odzwierciedlenie w jego życiu. Świadczy to o tym, że pomiędzy artystą-muzykiem a artystą-pisarzem jest więcej podobieństw aniżeli różnic. Bowiem obaj kreują nowy wymiar sztuki, tak bardzo krytycznej wobec rzeczywistości. To cel niezmiernie wzniosły, który okazuje się swego rodzaju misją. Misją nie tylko powszechnego szerzenia piękna słowa i dźwięku, ale przede wszystkim niesienia prawd  o człowieku i świecie. 

 

 



Korzystałam z: 

 

-- Gaston Bachelard "Rzeczywistość wyobraźni" 

-- Anna Szlagowska "Poetyka ciszy - "muzyczna" proza Franza Kafki"

-- Milan Kundera "Zdradzone testamenty" 

Autorka:

Karolina Kobielusz