Historia konkretnej etiudy – 60 lat polskiej elektroniki

ArtykułySŁOWA

Ostatnimi czasy na każdym kroku czyha na nas jakaś ważna rocznica. Stulecia, roki i obchody mają swój cel. Nie tylko pompatyczny czy dydaktyczny, ale również skłaniający w jakiś sposób do refleksji. Lub zwyczajnie dający okazję do powspominania, stworzenia przeglądów, zestawień, wydarzeń. W tym miesiącu okrągłe i dostojne 60-te urodziny obchodzi polska muzyka elektroniczna.

 

Właśnie w styczniu 1959 roku Włodzimierz Kotoński ukończył pracę nad swoją Etiudą konkretną (na jedno uderzenie w talerz), znaną też jako Etiuda na jedno uderzenie w talerz. Utwór powstał w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia, z którym kompozytor był związany zawodowo przez wiele lat. Przy kompozycji pomagali mu Krzysztof Szlifirski i Eugeniusz Rudnik – postacie również związane ze Studiem, które miały nieoceniony wkład w rozwój muzyki elektronicznej nad Wisłą. Od drugiej połowy 1958r. Studio Eksperymentalne, założone rok wcześniej, rozpoczęło praktyczną działalność polegającą na tworzeniu muzyki do radiowego teatru, słuchowisk oraz filmów. Już jako czwarty (po Mediolanie, Gravesano, Paryżu i Kolonii) tego typu ośrodek w Europie, zajmował się tworzeniem zupełnie nowej na tamte czasy muzyki. Rozwijając zarówno idee musique concrète, jak i Electronische Musik.

 

Etiuda Kotońskiego jest przykładem z pierwszej kategorii - muzyki konkretnej powstałej w wyniku pracy z taśmą. Nagranie tytułowego jednego uderzenia (pałką) w talerz (turecki) zostało przetransponowane na 11 dźwięków muzycznych, sfiltrowane na 6 pas szerokości. W duchu serializmu stworzono też 11-stopniową skalę wartości czasowych i 6-stopniową skalę artykulacji. Wszystkie próbki ułożono w serie (stąd serializm) używając pewnego, precyzyjnego algorytmu. Tak ściśle tworzony utwór, zrodzony z abstrakcyjnej pracy rozumu, brzmi jednak irracjonalnie. Przypomina raczej senną, oniryczną stronę naszej mentalności. Odgłosy rodzą się i zamierają niespodziewanie, rozpadają się na pogłosy i łączą w prymitywne melodie, które nucić potrafią tylko maszyny. Ciąg następstw, bez ładu i składu, który pochłania nas swoim chaosem, przeszywa obcymi, ale jakże fascynującymi dźwiękami. Jednak owa p o z o r n a nieskładność snów jest przecież efektem pracy mózgu, i z Etiudą jest tak samo. Niesamowite jak obco człowiek czuje się we własnym rozumie. 

 

Włodzimierz Kotoński - Etiuda na jedno uderzenie w talerz *klik*

 


Etiuda uznawana za pierwszy polski utwór elektroniczny nie była pierwszym polskim utworem elektronicznym. Przed nią w studiu powstało kilka kompozycji w podobnych duchu i stworzonych podobną techniką. Stworzone zostały jednak jako elementy innych dzieł. Stąd nobilitacja utworu Kotońskiego, który nie tylko prezentuje autonomię dźwięków (oddzielając je od swojego źródła - akuzmatyka), ale sam jest autonomicznym dziełem muzycznym. Rok jego jubileuszu to przecież czas świetnie prosperującej i niezwykle różnorodnej sceny niezależnej elektroniki w Polsce. Tworzy się u nas nowatorską i odważną muzykę, o czym nie muszę nikogo tu przekonywać. Mając świadomość obecnego stanu rzeczy warto chyba znać początki tej pięknej przygody.


(...) zachęcam do eksperymentowania. Bo muzyka elektroniczna, tak jak i każda inna muzyka, nie polega na powtarzaniu, ale na stałym odkrywaniu (w sobie, w instrumencie, w utworze) immanentnych możliwości odmiany. Polega na tworzeniu, a więc produkowaniu tego, co przedtem nie istniało. A właśnie praca z aparaturą elektroniczną daje kompozytorowi tę rzadką szansę bezpośredniego kontrolowania jej rezultatów, i to jeszcze na długo przed ukończeniem dzieła; stwarza możliwość testowania rozwiązań nietypowych, poszukiwaniu eksperymentalnie rozwiązań najwłaściwszych, sprawdzania praktycznego koncepcji teoretycznych. Pozwala kompozytorowi rozszerzyć zakres komponowania o jeden stopień w dół: projektować nie tylko strukturę dźwiękową, ale i sam d ź w i ę k. Ta zdolność komponowania dźwiękiem jest może najistotniejszą cechą wyróżniającą muzykę elektroniczną w całym obszarze muzyki.
~Włodzimierz Kotoński - ''Muzyka elektroniczna''


grafika: fragmenty partytury utworu 

AUTOR:

Marta Konieczna