Interpretacje — SPOTKANIE

ArtykułySŁOWA

Podobno muzyka zaczyna się tam, gdzie brak już słów na wyrażenie czegoś. Wychodzi więc na to, że muzyka jest słowom nadrzędna, a co gdyby tę sytuację odwrócić? W naszym cyklu INTERPRETACJE wrzucać będziemy wybrane przez siebie albumy na orbity mknące dookoła jednego, wybranego na dany tydzień hasła. Kierować będziemy się odczuciami, skojarzeniami, sami jeszcze zobaczymy czym. Cykl otwiera słowo-klucz SPOTKANIE. Zapraszamy do lektury!

 

 

 


 

Marta Konieczna

Sote - Sacred Horror in Design

 


 

Festiwal będący bohaterem dzisiejszego cyklu, to niewątpliwie okazja do spotkań. Nie tylko samych muzyków ze sobą nawzajem czy nami - odbiorcami. Ale właśnie spotkanie w szerszym znaczeniu, zetknięcie się różnych kultur i doświadczeń, ich dialog i wzajemna nauka. Powody, dla których odgradzanie się od zewnętrznych wobec naszej tradycji wpływów to, najzwyczajniej w świecie, nieroztropny pomysł. Okazji do spotkań również tego typu, organizatorzy Radia Azja dostarczą niejednokrotnie, pomogą zetknąć się ze Wschodem oraz tym, jak on dziś brzmi. Dziś napiszę o spotkaniu z azjatyckim dorobkiem muzycznym, które mnie samej przysporzyło wiele inspiracji. Ata Ebtekar, skryty pod nazwą Sote, to przedstawiciel elektronicznej muzyki eksperymentalnej. Pochodzi z Iranu i to właśnie muzyka tego (de facto azjatyckiego) państwa stanowi podstawowy budulec jego muzyki. Przejawia się to w wykorzystaniu tradycyjnych instrumentów oraz melodii. Muzyk urodził się jednak już w Niemczech i chociaż intuicja może podpowiadać nam, że to właśnie tam nasiąknął elektorniką, istnieje inna wersja wydarzeń. Techno miał odkryć, gdy w wieku 16 lat przeprowadził się do San Fransisco. Jakby nie było, życie pomiędzy kontynentami oraz kulturami zaskutkowało wyjątkową muzyką, której miesza się tak wiele. Kipi ona z jednej strony w feeri blisowschodnich ornamentów, z drugiej w breakbeatowej, klubowje siece. Sote połączył to wszytskie wyśmienicie, chociaż ostrzegam, że skutkuje to doprawdy intensywnym doświadczeniem. Ale jak widać, warto się spotykać.

 


 

Patryk Wojciechowski

Ryuichi Sakamoto & Taeko Ohnuki - UTAU

 


 

Chciałbym dziś wspomnieć o nieco zapomnianej i pomijanej płycie z dorobku Ryuichiego Sakamoto. Mowa o UTAU, która powstała we współpracy z Japońską wokalistką Taeko Ohnuki. Album ten odkrywa najbardziej tkliwe i przystępne oblicze Sakamoto, co niektórych może odrzucić. Mimo to, nadal czuć jego charakterystyczną wrażliwość, która zostaje wzmocniona przez zmysłowy wokal Ohnuki. Swoją drogą duet ten znał się od dawna i miał okazję współpracować już znacznie wcześniej, kiedy to Sakamoto odpowiadał za produkcję muzyki na solowych albumach Ohnuki. UTAU to projekt, który powstał w momencie, gdy wspomniani artyści byli już spełnieni i nie musieli niczego udowadniać. Dzięki temu dostajemy dawkę muzyki pozbawioną kalkulacji i troski o właściwy odbiór. Fani i fanki Sakamoto powinni sprawdzić ten album by poznać kolejne wcielenie tego wybitnego artysty, zaś ci, którzy nie znają Ohnuki powinni zainteresować się jej solową twórczością będącą szerokim przekrojem przeróżnych gatunków i trendów muzycznych. Miejmy nadzieję, że muzyczne spotkania artystów i artystek na scenie w ramach festiwalu Radio Azja będą równie udane. 

 


 

Karolina Kobielusz
Félicia Atkinson & Jefre Cantu-Ledesma - "Limpid As The Solitudes"

 


 

Félicia Atkinson - dama współczesnej elektroakustyki ponownie łączy siły z eksperymentalnym czarodziejem - Jefre Cantu-Ledesma. Owocem tego spotkania jest "Limpid As The Solitudes", kolejny subtelny mini-album, który wewnątrz aż wrze od mnożących się głosów przyjmujących coraz to różniejsze, mniej lub bardziej skomplikowane postaci. Te enigmatyczne podszepty wzajemnie przenikających przez siebie dźwięków wiercą dziurę w sercu, by zaraz je opatrzyć i otulić. Dronowe konstrukcje w tym przypadku to oczyszczająca medytacja, której skuteczność można obserwować długo po dokonaniu aktu kontemplacji. Mimo iż ci artyści nie wystąpią na Festiwalu Radio Azja, nie znaczy to, że tamtejsze spotkania tak różnych natur, wrażliwości i wyobraźni nie dadzą możliwości doznawania muzyki, która jest wyrazem najpierwotniejszych uczuć życiowych. Mocne odczuwanie, wręcz egzaltacja pewnych emocji to z pewnością coś, czego każdy głęboko wsłuchujący się uczestnik doświadczy podczas tegorocznej edycji festiwalu.  UK bassu oraz art popu.  Dzieło „hej” to  wspaniały przykład albumu, gdzie dwa tak różne światy, korelują ze sobą,  dowodząc jednocześnie, że „pomiędzy” w żadnym wypadku nie oznacza „gorzej”. 

 


Grafika:

Michał Maliński