JUSTICE “WOMAN”

Artykuły

Justice powraca po pięciu latach z materiałem, który był dla wielu zagadką - w tym dla mnie.

"Woman" utrzymany jest w klimacie electro, typowym dla Justice, jednak można wyczuć w nim wpływy muzyki funk. Album rozpoczyna się dwiema energetycznymi piosenkami („Safe and Sound”, „Pleasure”) - same zmusiły mnie do podrygiwania. Jednak wraz z kontynuacją albumu moja ekscytacja malała.

Schematyczność i powtarzalna konstrukcja utworów dusiła brzmienie. Utwór „Chorus" jest dla mnie punktem zwrotnym - męczące szumy i brzęcząca gitara elektryczna niesamowicie mnie przytłoczyły. Później wszystko z minuty na minutę traciło na wartości. Melodia powtarzana w "Heavy Metal" i sample wokalne z „Love S.O.S” brzmiące jak syrena alarmowa były trudne do zniesienia. Rozmyte wokale właśnie na „Love S.O.S” i „Randy” zupełnie kontrastowały z elektronicznym klimatem utworów - niestety na niekorzyść. "Woman" nie jest dla mnie zupełnym rozczarowaniem. Jednak gdyby całokształt albumu był bardziej spójny, z pewnością byłbym bardziej skłonny powrócić do tej płyty w przyszłości.

Ocena: 6/10

Filip Preis

 

Cztery dekady temu, disco opanowało niemal cały świat, ale jak wiemy - wszystko co dobre, szybko się kończy. Mimo upływu czasu, gatunek ten cały czas inspiruje, fascynuje i co najważniejsze - obecny jest w sercach współczesnego społeczeństwa. Za sprawą najnowszego krążka Justice -"Woman"- przyżywa swoisty renesans, bowiem zespół swoją produkcją złożył pokłon w stronę lat 70. Jakim kosztem?

Wydaje mi się, że z pewnością kosztem niegdyś wyrazistego brzmienia francuskiej formacji,

które wywoływało u nas muzyczne sensacje niespotykanej urody. Twórczość Justice swego czasu wyróżniała się na łamach list przebojów esencjonalnymi walorami dźwiękowymi opierającymi się na umiejętnie stosowanych samplach czy electropopowych uderzeniach. Teraz, w zamian za niezwykle oryginalne,elektroniczne interpretacje Francuzów, otrzymujemy od nich ponad 50-minutową płytę, którą w istocie mogłam już gdzieś słyszeć, chociażby u Daft Punk. Muszę jednak zgodzić się z Tobą Filip i złożyć twórcom płyty serdeczne gratulacje za "Safe&Sound" czy "Pleasure", które stanową naprawdę mistrzowskie otwarcie. Nadają one albumowi dobry ton, który niestety w kolejnych kompozycjach - tak jak powiedziałeś - traci na wartości. Uwielbiam wdzięczne chórki, których harmonia i niesamowita spójność uduchowiły generowane przez syntezatory, vintage'owe utwory. Nie omieszkam dodać, że chórki te z pewnością stanowią punkt centralny "Woman".

 Ocena: 5/10

 Karolina Kobielusz

 

 

Justice od dobrych 10 lat jest bardzo silną marką na arenie muzyki elektronicznej. Z czym kojarzyła się nam do tej pory twórczość dwójki DJ-ów z Francji? Jak przystało na inspirację gatunku, bywało brudno, krzykliwie, awangardowo ale przede wszystkim głośno i rozmachem. Po kilkukrotnym przesłuchaniu „Woman” poważnie zacząłem się zastanawiać, co się stało ze starym Justice. Nowy album nie jest już koncertowy. Wciąż dominują tutaj dyskotekowy rytmy inspirowane latami 70', chórki i smyczki w takim wydaniu od razu przywodzą na myśl Bonnie Tyler czy Abbę. Jest to przyjemne a autorzy są konsekwentni w stosowaniu tych środków, co zapewnia spójność. Poza tym ? Niestety, album jest odtwórczy, parę razy zastanawiałem się czy słucham Justice, czy może ostatni album Daft Punk. Wydawać by się mogło, że Gaspard Augé i Xavier de Rosnay pozazdrościli komercjalnego sukcesu starszym kolegom i postanowili uderzyć w zbyt podobną nutę. Nie tego spodziewaliśmy się po Justice, nie tego.

Ocena: 5/10

Bartek Janisz

Interpretacja: Łukasz Ziobro

Autor:

Filip Preis
Karolina Kobielusz
Bartek Janisz


Interpretacja:

Łukasz Ziobro