Odcienie szarości – Perfect Aesthetics

Artykuły
Albumy tworzone przez wielu wykonawców, choć niewątpliwie ciekawe, kryją w sobie wiele niebezpieczeństw, które szalenie trudno omijać. Ile artystów, tyle idei na ostateczne brzmienie utworów, które jednak mają tworzyć spójną całość, jest to ważne szczególnie w produkcjach, które możemy rozpatrywać w kategoriach muzyki eksperymentalnej skłaniającej się ku minimal synth, a z taką właśnie mamy tutaj styczność. „Shelter” to dziecko siódemki wykonawców, lecz spoiwem tej grupy wydaje się być Arthur Kovaløv   - założyciel rosyjskiego labelu Perfect Aesthetics, który swoim nazwiskiem promuje produkcje i jako ten który ma pierwsze i ostatnie słowo w składance.

 

„Shelter” otwieramy raz z „Mimosa 1”. To utwór pełen nostalgii, gdzie fortepianowa melodia przyprawiona jest uszczypliwymi sprzężeniami i przesterowanym wokalem. Całościowo utwór brzmi jak… las, tylko zamiast śpiewu ptaków dostajemy syntetyczne dźwięki, co chwilami przyprawia o ciarki na plecach.  Perfect Aesthetics zdaje się być doskonałym wprowadzeniem w klimat albumu, zawierając w sobie kluczowe element produkcji, nieoczywisty, subtelny niepokój, raz zakrawający wręcz o strach, a czasami ekscytujący. 

 

„Pomegranate” autorstwa Marble Bust, to gęsta zawiesina rozedrganych dźwięków, chwilami burząca rytm nieco w stylu Dedekind Cut, potężnymi niskimi dźwiękami. Jest to mój ulubiony element krótkiej, bo zaledwie ośmiopunktowej listy „schronu”, charakteryzujący się fascynującą płynnością i uroczym zabarwieniem dźwięku syntezatorami z lat 80’.

 

Anchorage dla odmiany postawia na znacznie bardziej mroczne i intensywne brzmienie. „Untitled” bardzo sugestywnie prezentuje nam przestrzenie pełne surowości i agresji, lecz bardzo szybko uciekamy z nich do „Shelter” autorstwa Copiale, którego niezorganizowana struktura oraz zgiełk ludzkich istnień daje nam znajomy punkt zaczepienia. „Girls in Dionysian Frenzy”, to utwór pełen akcji, krzyków i napięcia. Zupełnie niejednoznaczny i przytłaczający, gwałtownie narastającą intensywnością. 

 

Potężną siłą albumu jest jego sugestywność, posępna wizja przyszłości, czy może gorzki komentarz teraźniejszości, sterylność i silne, pierwotne ludzkie emocje. Granice nurtu „Shelter” są nieostre, lecz nie wpływa to negatywnie na spójność, wręcz przeciwnie, dostajemy dzięki temu szerszą gamę wizji artystów, podejmujących inne aspekty wykreowanego świata, w którym mamy okazje na 30 min się zanurzyć.
Autor:

Bartek Janisz