Odsłuch – Janusz Jurga, LiN, Micromelancolié

Odsłuch
PROGREFONIK został stworzony z myślą o prezentowaniu muzyki przez pewien piękny pryzmat - jej słuchaczy. Tak się jednak dobrze składa, że ludzie słuchający muzyki również sami ją tworzą. A takich delikwentów chcemy pokazywać tu jak najwięcej. Dziś z ogromną przyjemnością uruchamiamy nowy cykl ODSŁUCH, w którym serwować będziemy najciekawsze projekty wysłane na naszą skrzynkę. Jest jeden sposób, by ten projekt miał sens. Proszę, wysyłajcie nam swoją twórczość, zapraszamy!

 

W drugiej edycji: Janusz Jurga i jego rytualny, mistyczny niepokój, o którym szumi pradawny las, rozmarzony spokój w krzywym zwierciadle od LiN oraz Micromelancolié ze swoimi iskrzącymi się okruchami piękna.

 

Janusz Jurga - Duchy Rogowca

 

Nic nam niewiadomo o tym czy pod rogowiecką ziemią kiedykolwiek kryły się diamenty. Jedno jest pewne. Janusz Jurga jest jednym z tych szlachetnych kamieni, które drogą przypadku znajduje się po latach w niezmierzonych głębinach. ,,Duchy Rogowca’’ to świat z pogranicza jawy i snu. Snu, który z łatwością zmieni się w koszmar, podczas którego niejedno licho na nas czyha. Słyszymy w tej muzyce zarówno dobijające się do nas demoniczne mary i strzygi, jak i zaklęcia, którymi staramy się przed nimi chronić. Album przeprowadza nas przez tajemnicze zakamarki świata przepełnionego gęstą mgłą, która rozpościera się pośród jeszcze gęściejszej puszczy. Zakres środków, po które udaje się tam Janusz Jurga naprawdę budzi wrażenie. Artysta udowadnia, że technologia - jako, iż stworzona przez człowieka - posiada ogromne więzi z ludzkim charakterem. Wszakże zderzenie wszystkich tych ludowych inspiracji z mechanistycznym, soczystym techno, brzmi najzwyczajniej w świecie - po prostu ludzko! Najbardziej wyraziste jest w tym wszystkim wrażenie mistycyzmu, prymarnej dzikości przestrzeni, głębia odmętów ciemności. Słuchając tego materiału można odnieść wrażenie, że w powietrzu coś wisi. Mimo otwartych form cały czas odczuwam niepokój. Ambientowe plamy i recytacja płynnie przechodzą w zwarte rytmicznie sfery tworząc transowy materiał, idealny na nocne sesje wywoływania duchów... no, może nie tylko tych Rogowca.

 

LiN - RAD

 

Gorzowska scena niezależna to scena, która się wtrąca. Dym Records, Dym Festiwal, Wrong Dials, Błażej i Iwona Król, MŁYN…… Pomiędzy tą eksplorującą elektroniką znajduje się gitarowy, hałasujący LiN i konsekwentnie grzeje sobie miejsce. Czujemy, że niebawem miejsce to będzie nie do zastąpienia. Z jednej strony diabelnie ciepłe syntezatory, z drugiej maksymalnie zniekształcone wokale i gitarowe plamy. Kojące, ale jednak wyzwanie. W bezkresie na pozór miękkiej, a jednak nieco mrocznej harmonii prowadzi nas głos wokalisty. Wabi on marzycielskimi tekstami. My zaufaliśmy mu i udaliśmy się za nim w tę podróż do mocnych brzmień, które spotykają się ze spokojnymi, rozciągniętymi dźwiękami. I wcale się ze sobą nie gryzą!

 

Micromelancolié - Niwa

 

Posłuchajcie, a któryś z domowników spyta Was: co to tak szumi? (Jak przytrafiło się to naszemu fotografowi M. Wdowikowskiemu.) A gdy już posłuchacie, przekonacie się jak ogromny spokój jest w tej muzyce. Wysokie częstotliwości mimo, że ciche, są umiejętnie dobrane tak, aby lekko zakręciły się w uchu. Dają o sobie znać, lecz nie są nachalne. Skąpe brzmienia osnute są połamanymi rytmami i innymi zgrzytami. Są one jednak jak przyjemne wertepy w podróży, która tak błogo nas męczy. Te kamyczki i dziury na drodze, to różnorakie kakofoniczne zlepki muzycznych impresji. Pełne są one momentów, które całkowicie urzekają swą delikatnością i wrażliwością. Pośród zgrzytów i sprzężeń, fale olśniewających dźwięków pochłaniają słuchacza. Ta mnogość doznań sonicznych łączy się w przepiękny, postmodernistyczny kolaż, który migocze i połyskuje, a składa się czasem z jak gdyby rozpadających się mikroświatów. Przy takich tworach (przywodzących mi na myśl Vladislava Delaya) łatwo popaść w rozmyślania nad tym, jak dużą część naszego postrzegania kształtują niedoskonałości technologiczne. Micromelancolié wciąż czaruje, wciąż zmusza do popełnienia refleksji, wciąż imponuje. Jak prościej opowiedzieć o uroku ,,Niwy’’?
GRAFIKA:

SANDRA SYGUR