Odsłuch – jjijijijijjij, B.yhzz, Lilly Kane

Odsłuch
Piątą publikację recenzji z cyklu ODSŁUCH w całości poświęcamy nietuzinkowemu i frapującemu labelowi, który od trzech lat pomaga tworzyć eksperymentalną scenę elektroniczną, i który choć założony w Warszawie, zdążył narozrabiać już po drugiej stronie globu. Mowa o Intruder Alert, a poniżej mówić będziemy o połamanym mixie od jjijijijijjij (który wystąpi na nadchodzącym Unsoundzie), dosłownie mechanicznie tworzącym B.hyzz oraz pieśniach na szmery i szepty Lilly Kane. Zapraszamy do lektury i odsłuchu!


jjijijijijjij – „Iibottlesofveuveclicquot”
soundcloud


Mix Iibottlesofveuveclicquot, stworzony jest z myślą o graniu w klubie i z pewnością sporo traci przy domowym odsłuchu. Przepełniony nieregularnymi agresywnymi kickami z momentami instrumentalnych wstawek i popowych sampli wokalnych. jjijijijijjij stawia na szybki styl mixowania, przejścią są krótki i dynamiczne, często generujące dodatkową dawkę energii i chaosu poprzez niewielką ingerencję w pasma poszczególnych utworów. Nie mamy tu do czynienia z zachowawczym wycinaniem dołów czy wykorzystywaniem filtrów. Trzeba również z pewnością wyróżnić parę udanych prób budowania momentum i sprytnego prowadzenia narracji jak choćby w 15 minucie mixu. Tutaj spokój spotyka się z chaosem w niezwykłej formie. Jjijijijijjij ma wyjątkowe wyczucie łączenia kontrastów. Ta mieszanka różnych brzmień tworzy doskonały, post-clubowy mix, który ma w sobie ogromną siłę. Działalność artystyczna Karola Niwińskiego potrafi szalenie zaimponować. DJing to swoiste narzędzie członka Intrudera do tworzenia dzieła sztuki, które nieustannie nabiera coraz wytrawniejszego smaku i ekstrawaganckiego wyglądu w całej swej okazałości. jjijijijijjij to mistrz dekonstrukcji, a zdekonstruowane utwory z labeli takich, jak NON Worldwide, N.A.A.F.I, GHE2OGOTH1K, czy Halcyon Veil dumnie stoją koło twórczości Abela Korzeniowskiego. Udowadnia to, że nowe oblicze muzyki klubowej może przybierać najróżniejsze formy.


B.hyzz – „Rejection, Blessing”
bandcamp


Jeden z założycieli Intruder Alert po raz kolejny pokazuje klasę i zaznacza się nie tyle co w polskim, co światowym dziedzictwie tzw. ‚‚deconstructed club music’’. Materiał z jego debiutanckiego albumu „Rejection, Blessing”, jak mówi sam autor, nagrany został z wykorzystaniem narzędzi stolarskich i rolniczych jego dziadków bez używania dodatkowych sampli czy instrumentów wirtualnych. Trzeba przyznać, że w tym finezyjno-mechanicznym jazgocie czuć sentyment i nostalgię. Jest tu coś pięknego i niepokojącego. Chropowate i piskliwe dźwięki są osadzone na dronowo-noisowym tle. Utopijny świat stworzony przez B.hyzz na „Rejection, Blessing” zanurzony jest w mroku i samotności. Balansuje na granicy ciszy i kakofonii dźwięków, meandruje w skrajnościach. Porywa w hipnotyczny trans, z którego trudno się uwolnić. Suma doświadczeń dźwiękowych wiele razy przekracza stan słuchalności, staje się namacalna, doświadczalna na płaszczyźnie materialnej. B.yhzz rzeźbi w dość niskich rejestrach szumów. Nie jest to krystalicznie czyste i ostre brzmienie Marka Fella czy nawet nieco brudniejsze Thomasa Brinkmanna. W przeciwieństwie do nich nie jest on również zainteresowany rytmem. Zakończenie mocno przypomina mi utwór Leo Needs A New Pair Of Shoes Bena Frosta i w bardzo udanym stylu zamyka ten album. Z jednej strony utrzymując jego brzmienie, a z drugiej dostarczając delikatne katharsis, które nawet jeśli jest złudne i staje się początkiem kolejnej trudnej przeprawy, to jednak zapewnia chwilową ulgę.Jednak wciąż nie jesteśmy w stanie do końca rozwikłać zagadki, którą stawia przed nami B.hyzz – niech ta tajemnica w słuchaczu rezonuje jeszcze przez długi czas.



Lilly Kane - „Incognito”

bandcamp


Od dawna wiadomo o tym, że Intruder Alert staje się międzynarodowym kolektywem i labelem. Niejedna japońska trasa oraz liczne kontakty z szanowanymi twórcami zrodziły również najnowsze wydawnictwo urodzonej w Hong Kongu i tworzącej w australijskim Melbourne artystki Lilly Kane - „Incognito”. Zabawa głosem: szepty, szmery, wokalizy, melorecytacje i mruczenie to coś, co oddziałuje podskórnie na słuchacza, dobiera się do jego wrażliwości i razi ją ładunkiem niepokoju, który przynosi też spełnienie. W tym przypadku tembr głosu artystki to obłęd - mając w tle całkiem prostą, nagle urywającą się, gorzko/słodką warstwę dźwiękową wprowadza w chwilowe odurzenie. „Incognito” przyrównać można do zawrotów głowy – stanu, w którym nasza świadomość zmysłów zanika. Odczuwalny jest niezrozumiały dysonans, jednak wciąż podtrzymywane jest pełne skupienie. W tych niespełna ośmiu minutach zawarte jest o wiele więcej, niż może nam się wydawać. Lilly Kane rozkłada przed nami ogromny wachlarz emocji, który czytać można na wiele sposobów. Pozwalajmy się w nich zatopić i chłonąć tę niezwykłą aurę, która rozpościera się na najnowszej publikacji od Intruder Alert.



PROGREFONIK został stworzony z myślą o prezentowaniu muzyki przez pewien piękny pryzmat - jej słuchaczy. Tak się jednak dobrze składa, że ludzie słuchający muzyki również sami ją tworzą. A takich delikwentów chcemy pokazywać tu jak najwięcej. Oto cykl ODSŁUCH, w którym serwujemy najciekawsze projekty z na naszej skrzynki odbiorczej. Jest jeden sposób, by ten projekt miał sens: wysyłajcie nam swoją twórczość, zapraszamy! 
Zdjęcie:

Michał Maliļski