Odsłuch – Satin de Compostela, BAS.KOLEKTYW, Młyn

OdsłuchSŁOWA

Kolejny Odsłuch prezentuje trzy zupełnie różne wydawnictwa. Romantyczna ariacja na temat dekonstrukcji w wykonaniu założycielki Lava Festival - Satin de Compostela, METAL różnie rozumiany w wykonaniu twórców powiązanych z kolektywem BAS oraz Młyn i ich debiut dla gorzowskiego labelu Dym. Zapraszamy do odsłuchu!


Satin de Compostela - After Touch Velocity
soundcloud


To muzyka, która potrafi w jednym zdaniu i szeptać do ucha i wykrzykiwać frazy w szale, rozpaczy. Naprawdę wyjątkowy materiał. Od pierwszych sekund słychać, że nie ma mowy o oszczędności środków. Maksymalizacja wprowadzona jest jednak z rozwagą i smakiem. Kolejne warstwy dźwięków nawiedzają nas bardzo niespodziewanie, acz z ogromnym wyczuciem, wręcz wyrachowaniem. Uwagę zwraca również piekielnie dobre dopracowanie brzmienia. Każdy dźwięk ma swoją przestrzeń, jest w stanie wybrzmieć. I to bez znaczenia czy jest to dźwięk ,,ładny'' czy ,,brzydki'', zresztą kategorie te zupełnie tracą na znaczeniu w amalgamacie tak zmiennym i różnorodnym. Nie jest jednak tak, że przepych wymyka się spod kontroli – formy są niekonwencjonalne, ale przemyślane i określone. Stopa uderza tak jak powinna, nie przykrywając przy tym innych instrumentów. Momentami pobrzmiewa mi tu echo debiutu Soap & Skin. Być może powodem tego jest wykorzystanie dźwięków fortepianu (partia o niemalże romantycznej ekspresji) i podlania ich glitchowymi wstawkami. W każdym razie, "After Touch Velocity" jest zdecydowanie bogatsze muzycznie choć zachowuje pewną wrażliwość, która kojarzy się z "Lovetune for Vacuum". To chyba nie grzech wspomnieć, że Satin de Compostela zagra podczas naszego wydarzenia przygotowywanego z klubem Szpitalna 1.


BAS.KOLEKTYW - BAS.METAL

soundcloud


Kompilacja ułożona przez ''artystów tworzących z i wewnątrz'' warszawskiego kolektywu BAS przepełniona jest bardzo industrialną, odczłowieczoną aurą. Chropowatość dźwięku przeplata się z jego niemalże wypolerowaną syntetycznością. Mimo swej różnorodności, BAS.METAL działa jak dobrze naoliwiona maszyna, gdzie wszystkie części ze sobą współgrają. Również czuć w tym wszystkim utęsknione spojrzenie na dawne muzyczne zainteresowania twórców. To właśnie wspominanie wpływu muzyki metalowej na artystów było jednym z powodów wybrania takiego motywu przewodniego. Nie jest to jednak wydawnictwo nostalgiczne, ale przepełnione świeżymi, nierzadko innowacyjnymi brzmieniami. Termin METAL odzwierciedlany jest różnorako i niejednoznacznie. Błyszczące, matowe, połyskliwe, chropowate, ociężałe jak opuszczone fabryki przemysłowe i szybkie jak pojazdy przyszłości. Nie sposób każdego z pomysłów opisać osobno, należy rzucić się w całość, pozwolić przemielić się tej metalowej maszynerii.


Młyn - Reklama

bandcamp


Bardzo rzadko zdarza się by komuś udało się tak sprawnie zmieścić równie obszerną rozpiętość brzmień jaką usłyszeć możemy na płycie "Reklama". Już pierwszy utwór zdradza zamysł muzyków – będzie zaskakująco, nie będziemy bać się luźnych i czasem skrajnych skojarzeń, interesuje nas synteza. Obecne są i wstawki perkusyjne w stylu Eli Keszler, momenty cudownego rozmarzenia przybrudzonego upiornością rodem z Caretaker'a, a nawet modularne, chwytające za serce progresje niczym u Barbieri czy Hauschildta. Ale, co trzeba podkreślić, "Reklama" nie jest jedynie zbiorem sprawnie odtworzonych inspiracji, to pełnoprawny album z własną wizją i założeniem, które jest dobrze wyegzekwowane. Żywa perkusja stanowi szkielet, solidny, ale też rozsypujący się, potykający o własne brzmienia, niebanalny i niestateczny. Osnuwają go stłuczone, piskliwe, a niekiedy liryczne melodie wynurzają się i zatapiają w gęstwinie hałasu. Ten niekiedy tylko dobrudza całość, to znów puchnie i pochłania wszystko. Wciąż obecny, jak szum krwi w uszach. I to wciąż nie jest wszystko, co usłyszymy w muzyce tria. Młyn to: Czarek Rosiński, Sebastian Milewski i współtworzący Progrefonik Michał Wdowikowski.

 

ODSŁUCHALI: // GRAFIKA:

Marta Konieczna, Filip Preis, Patryk Wojciechowski // Michał Maliński