Pikanteria charakterów — DJ Python

Artykuły

 

Umiejętność żonglerki gatunkami dla Briana Piñeyro nie jest nowością,  DJ Wey, Luis, Deejay Xanax to naprawdę jedna osoba. Jakby tego było mało, od jakiegoś czasu dołączył do tego grona nowy przydomek, Dj Python, a dzięki tej kreacji ujrzeliśmy album „Dulce Compañia”. 

 

Reggaeton, tak prawdopodobnie należy określić gatunek albumu, lecz to trochę tak, jakby powiedzieć, że The Beatles to całkiem popularny zespół. Bicie serca albumu Ekwadorczyka nie boi się wyrazistych, często połamanych rytmów, jednak ani przez chwilę nie doświadczamy tego w sposób nachalny. Wielokrotnie dajemy się zaskoczyć dynamice następujących zmian w utworach, Brian nieco ekstrawagancko łączy elementy klubowe ze stonowanymi brzmieniami ambientowymi.  
 
Dostajemy więc album, który swoje korzenie zapuszcza na parkiecie, lecz to, co robi wrażenie to mglisty, głęboki i oniryczny klimat, przepełniony nierzadko orientalnymi brzmieniami. Ten zabieg wymagał niemałej wyobraźni, ale efekt niejednoznacznej mozaiki jest spójny, a odbiór staje się uniwersalny. Brawa należą się za adaptacje dźwięków z południowo-zachodniej części globu, które w namacalny sposób dają nam odczuć pikanterię charakteru owych stron.

 
Utwór który zrobił na mnie największe wrażenie to „Cuál”, może dlatego, że nie byłem przygotowany na to co mogę usłyszeć na krążku. Zupełnie dałem się zaskoczyć zaadoptowaniu tak wyrazistego beatu (szczególnie w pierwszym etapie trwania) w resztę utworu, który coraz to bardziej poszerza swoją panoramę dźwięków, gdzie ostateczna wersja wręcz oszałamia. Doskonały album, pełen świeżego brzmienia i gorących emocji, przyjemnie kontrastujący z pogodą za oknem. Warto dodać, że znalazł się on w naszym podsumowaniu zagranicznych płyt wydanych w 2017 roku. 

Autor:

Bartek Janisz