Podsumowanie — WYDARZENIA / INICJATYWY 2018

Artykuły
Po dwóch podsumowaniach dotyczących najlepszych płyt minionego roku, nie mogłabym nie wspomnieć o najbardziej urzekających wydarzeniach i inicjatywach 2018. Było ich zaskakująco dużo i nie sposób opowiedzieć o nich wszystkich w kilku zdaniach. Nieraz wydarzenia te niosły za sobą falę ekscytacji, intrygowały i do dziś pozostają nie tylko w mojej pamięci. 

 

W tym miejscu warto również wspomnieć o nas - PROGREFONIK. To właśnie dzięki Jackowi Plewickiemu i całemu Brutażowi mogliśmy zorganizować swoją pierwszą, spektakularną imprezę w ukochanym miejscu - w Pogłosie. Już wtedy wiedziałam, że zaczął się kolejny ważny etap dla całej naszej ekipy. Rozpędziliśmy się i rozpędzamy się po dziś dzień. Mamy za sobą cztery edycje, które odbyły się nie tylko dzięki naszemu zdeterminowaniu, ale także dzięki wielu wspaniałym osobom, które nam zaufały. Dwa razy odwiedziliśmy Pogłos, raz Szpitalną 1 w Krakowie we współpracy z Szumem, V9 z własną edycją selfisza oraz Jasną 1, co -  swoją drogą -  przebiło nasze najśmielsze oczekiwania. Gościliśmy tam nie tylko artystów, djów uznanych w kraju i zagranicą, ale także i tych co zaczynają swoją przygodę z muzyką - Rusałka, brzask, MŁYN, Skinny Girls, Semprey, felicita, wrong dials, vurjdjzjejshzjakazposjfhf, preis, b r a k, dżuma, kxlt, zaumne, astma, dyktando, smnmsn. Usłyszeliśmy szeroki wachlarz gatunków muzycznych i poznaliśmy mnóstwo wrażliwych, kreatywnych i fascynujących osobowości. To prawdziwy zaszczyt. 

 

Ze szczególnym sentymentem wspominam również te wydarzenia, które odbywały się latem w całkowitej bliskości z naturą. Kiedy sięgam teraz pamięcią w upalny lipiec, znajduję się w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie odbywał się Rozkwit, będący benefitem na działanie Obozu dla Puszczy. Zarówno warszawski kolektyw Synergia, jak i Spółdzielnia „Krzak” dołożyli wszelkich starań, by połączyć przyjemne z pożytecznym. Połączenie to udało się  doskonale, bo a) przygotowany program artystyczny można było odczuwać niemalże wszystkimi zmysłami b) z tą duchową ucztą szła w parze tak ważna - aktywność społeczna. W środku gąszczy zagrali m.in.eFacheroia, Poly Chain, Cetieu, Tamten i Mondoj. Field recordings mieszał się z orientalnymi rytmami i motywami. W tej duchocie, która towarzyszyła wówczas Warszawie, ucieczka w wypełniony dźwiękami ogród, dawała tyle ukojenia, co radości z samej obecności tam. To samo dotyczy oczywiście Brzasku odbywającego się co jakiś czas przy warszawskiej Królikarni. I mimo iż wydarzenie nie debiutowało w 2018 r., to nie sposób nie wspomnieć o tym magicznym słuchowisku. Dzięki niemu czas świtu zyskuje jakiegoś wzniosłego znaczenia, a doświadczanie go pełne jest ekstatycznego zachwytu. Widok Słońca wyłaniającego się spod murów muzeum wraz z dotykiem zroszonej trawy i mieszanką dźwięków świata uzupełnionych odgłosami otaczającego lasu - to zdecydowanie coś, co pozwala w środku zatłoczonej Warszawy doznać czystego przeżycia balansowania na granicy jawy i snu. 

 

Zupełnie nie z tego świata jest też zeszłoroczny cykl imprez Dragana Bar organizowany przez KEM w CSW Zamek Ujazdowski. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam tak kolorowych ludzi, jakich można było spotkać właśnie podczas tego wydarzenia. Muszę zgodzić się więc z Igorem Kozakiem, który w goingowym podsumowaniu pisał: „Queerowe wydarzenia z imprezowego podziemia stają się coraz popularniejszymi miejscami spotkań towarzyskich, podczas których obowiązuje przede wszystkim jedna zasada – bądź sobą. Niezależnie od wieku, płci, orientacji czy pochodzenia.” Tutaj to nie przyroda, a charyzmatyczne osobowości przenikały się z wyselekcjonowaną oprawą muzyczną i performensami, które wprowadzały w niepowtarzalny klimat. Klimat tylko zarezerwowany dla Dragany. To cykl, któremu z największym przekonaniem życzę zaczarowywania wielu letnich nocy 2019 r. 

 

Moja osobista nagroda za festiwal roku - bez zaskoczenia - wędruje do Unsoundu. Nie było mi dane eksplorować program cały tydzień, jednak te kilka dni spędzone w Krakowie to mocne, wielowymiarowe przeżycie, którego nie zapomina się do końca życia. Już przy ogłoszeniach, moje serce miękło. Zaklęcia i czary w wykonaniu wiodących prym artystów uwiodły mnie swoim dualizmem:  z jednej strony cybernetyka, sztuczna inteligencja, wirtualne istoty i futuryzm;  z drugiej zaś duchowość, sfera sacrum, oniryzm, ludzka wrażliwość, wielowarstwowość i cielesność. To ujmujące, że właśnie dzięki temu krakowskiemu festiwalowi dostaję możliwość zderzenia się z zupełnie innym, muzycznym światem skażonym piętnem metafor i osadzonym  w  tak bliskiej i paradoksalnie nieoczywistej mi rzeczywistości, wręcz w niezidentyfikowanej jeszcze poetyce, jednocześnie efektywnie dyskutując o najważniejszych ludzkich sprawach. 

 

Chciałabym w tym miejscu zwrócić uwagę na:

 

- piękną działalność wrocławskiej sceny niezależnej: Wkurvv i regime;

- organizację tanecznych protestów pod ambasadą Gruzji oraz Brazylii, a także demonstracji antyfaszystowskiej „Jeśli nie mogę tańczyć, to nie jest moja rewolucja. Za wolność naszą i waszą” z udziałem FLAUTY, MESTIÇO i ORAMICS;

- ogromny rozwój Oramics; 

- bal u Bożeny; 

- gorzowski dym festiwal i SEJF;

- Lado w mieście i Lado na wsi;

- Małpie Lochy: rave charytatywny dla Adama (brawa dla: Syntetyk, BAS, Brutaż, FLAUTA, Astrophone, Oramics, Synergia, MESTIÇO, DUNNO Recordings, WYSIWYG);

- powstanie klubu Ziemia w Gdańsku;

- otwarcie Klubojadalni Młodsza Siostra;

- działalność portalu kolekcje i KONKRET;

- koncert Aldony Orłowskiej w klubie Jasna 1 w towarzystwie DUNNO recordings;

- cykl „Antyfonie”, który prowadził Jacek Staniszewski wyprodukowany dla TVP Kultura.

 

Rok 2018 dowiódł, że w zjednoczeniu siła. Z dumą obserwuję poczynania niezależnych kolektywów, które nie tylko dbają o szerzenie bliskiej ich sercom muzyki, ale także wzniosłych idei i wartości jednocześnie tak ważnych dla całej ekipy PROGREFONIK. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko wyczekiwać w tym roku nowych wydarzeń, nowych pomysłów, nowych postaci zmieniających polską scenę muzyczną na lepsze w każdym aspekcie. 
Autorka:

Karolina Kobielusz


Grafika:

Michał Sikora