Postgatunki według Simona Reynoldsa

ArtykułySŁOWA

,,Żyjemy dziś w epoce post – na ziemi niczyjej, między ukojeniem a paranoją, narkozą a sennym koszmarem.’’

 

Również muzyka ma swoje terminy post, które figurują najczęściej jako nazwy gatunków muzycznych. Taki post gatunek istnieje na podobnej zasadzie, co opisane w poprzednim rozdziale post terminy – to znaczy tworzony jest niejako w sposób wtórny, na bazie pierwotnego gatunku. Owo ,,przeobrażenie’’,  w przypadku muzyki przejawia się w zmianach zachodzących w języku muzycznym. Badając funkcję rzeczonego prefiksu w muzyce, za wzór posłużyć mogą dwa tego typu post gatunkipostrock i postpunk. Ich istotę przybliżyć najlepiej w oparciu o publikacje Simona Reynoldsa. Jest to jeden z najbardziej uznanych krytyków muzyki popularnej współpracujący z Melody Maker, The Wire, The Times, The Guardian i innymi. Zasłynął przede wszystkim jako autor pionierskich opracowań na temat różnorakich aspektów muzycznej kultury popularnej.


 

Reynolds tak naprawdę ukuł pojęcie postrock. Po raz pierwszy używa go w artykule z 1995 roku, który znajdziecie dziś w zbiorowej publikacji Kultura dźwięku, polecanej przeze mnie kilka tekstów temu. Dziennikarz definiuje zespoły postrockowe jako ,,używające gitar, ale w nierockowy sposób’’. Oznacza to chociażby rezygnację ze znamiennych dla rocka technik wykonawczych, na rzecz uwydatnienia faktury i barwy dźwięku. W tym celu używane są efekty, szczególnie reverb i delay. W przeciwieństwie do typowych dla rocka gęstych przebiegów melodycznych, postrock wprowadził długie, rozwijające się dźwięki, które miały tworzyć specyficzny klimat i charakterystyczny pejzaż dźwiękowy. W tym celu postrockowi twórcy sięgali też po repetytywność – przy pomocy looperów – oraz inne technologie cyfrowe takie jak sekwencery oraz syntezatory, również analogowe. Instrumentarium poszerzano często o „nierockowe” skrzypce, wiolonczele, idiofony itp. (co akurat miało miejsce już wcześniej, bo w rocku progresywnym lat 70. ubiegłego wieku). Najważniejszą zmianą zdaje się jednak być stopniowe osłabienie znaczenia partii wokalnej, czy raczej jej odejście od specyficznego rodzaju ekspresji charakterystycznej dla klasycznego rocka . W utworach rockowych był on nośnikiem charyzmy, która w obliczu chętnie podejmowanej przez postrock tematyki (nihilizm, katastrofizm, egzystencjalizm) zupełnie traci na znaczeniu. Sex, drugs and rock and roll to już tylko cringe i komercyjne slogany.

 

Wyczerpującym źródłem o muzyce postpunkowej jest książka Simona Reynoldsa Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz. Postpunk 1978-1984. Muzyka, którą określa się mianem postpunku narodziła się w chwili kryzysu ideologii punkowej, czyli około roku 1977. Jej celem, czy może naturalną reakcją, było szukanie nowych środków wyrazu dla podobnych emocji, które towarzyszyły punkom: frustracji, rezygnacji, sprzeciwu z zastaną rzeczywistością. Odczucia te były wyrażane jednak o wiele bardziej powściągliwie, a sami muzycy pozostawali mocno od nich zdystansowani. Rdzeń pozostał jednak taki sam. Była to wiara w ówczesną siłę przekazu muzyki okołorockowej, w jej oddziaływanie na słuchaczy, w szczególności ludzi młodych, do których należało zmienianie zastanego porządku, a przynajmniej kształtowanie własnego światopoglądu. Jednak najważniejszymi dla postpunku albumami wydanymi w znaczącym 1977 roku nie były wcale wydawnictwa punkowe (jak np. The Clash – The Clash, czy Sex Pistols – Never Mind the Bollocks, Here’s the Sex Pistols), a Low i Heroes Davida Bowiego oraz The Idiot i Lust for Life Iggy’ego Popa. Owa czwórka powiązana jest z gatunkami, które punk odrzucał, a które dla postpunku okazały się bardzo inspirujące: glam rock, rock progresywny, krautrock oraz twórczość ekscentryków pokroju The Velvet Underground czy Captain Beefheart. Zdecydowaną większość wspomnianych można też posądzić o sięganie do muzyki spoza zachodniego kręgu kulturowego. Również postpunk wyruszył na poszukiwania wspomnianych nowych środków wyrazu w stronę kultur innych niż europejska, a coraz liczniej reprezentowanych w Wielkiej Brytanii. Inspirowano się więc muzyką jamajską, afrykańską, afroamerykańską oraz szeroko pojętą world music. Punk był w gruncie rzeczy bardzo biały. Ponadto, chociaż rewolucyjny w swojej skrajnie bezpośredniej wyrazowości, nie zaproponował jednak żadnych innowacyjnych rozwiązań kompozycyjnych. Pod względem budowy utworu, harmoniki i obsady był tak naprawdę szybszym, głośniejszym i bardziej obrazoburczym rock and rollem znanym już w latach 50.

 

Na podstawie tych rozważań dochodzę do pewnej zasady, którą rządzą się muzyczne post terminy. Mianowicie są one kontynuacją ,,podstawowego’’ gatunku, powstałą, gdy tamten wyczerpał już swoje możliwości. Zachowując rdzeń stylistyczny, postrock czy postpunk rozszerzają go o nowe środki wyrazu i konteksty, niekiedy przeobrażając swoją muzykę do tego stopnia, że ciężko jest przypisać daną twórczość do któregoś z ,,podstawowych’’ nurtów. Jednocześnie nowy twór pozostaje na tyle związany i kojarzący się ze starym, że, pomimo własnej autonomii, trudno go zupełnie oderwać. Te wnioski znajdą moim zdaniem również uzasadnienie w muzycznych przejawach postmodernizmu, a do pewnego stopnia, również w muzyce postklubowej.

AUTOR:

Marta Konieczna