Przewodnik po Soundrive Festival

Wydarzenia
Od pewnego czasu Polska scena festiwalowa nie przestaje zaskakiwać. Znane marki rosną w siłę i ściągają coraz to gorętsze nazwiska i zespoły, a te mniej rozpoznawalne nadrabiają bardzo wyszukaną selekcją i często ambitnymi i ciekawymi konceptami. Tegoroczny Soundrive plasuje się gdzieś pomiędzy tymi dwiema grupami. Z jednej strony nadal kontynuuje sprowadzanie mniej znanych artystów, którzy dopiero co przebijają się do świadomości słuchaczy, a z drugiej bookuje muzyków sprawdzonych i powszechnie docenianych zarówno przez media jak i słuchaczy. Dzięki temu otrzymujemy jeden z ciekawszych lineupów w tym roku, który odznacza się dużą swiadomością organizatorów w kwestii identyfikacji festiwalu. Jadąc na Soundrive możesz mieć pewność, że spotkasz tam artystów, którzy są często pomijani przez innych organizatorów festiwali i imprez w Polsce. Wprawdzie nie ma nic złego w sprowadzaniu kogoś, kto już się sprawdził i przypodobał polskiej publice, ale jeśli jesteś zapalonym/ą festiwalowiczką/em to możesz napotkać problem licznych powtórek. Spędzenie tygodnia na krakowskim Unsoundzie zapewnia ci przegląd elektronicznej sceny na najbliższe dwa lata, przez co ciężko potem nie trafić na kogoś, kogo już się słyszało. Tym lepiej, że są festiwale, które stawiają sobie za cel by iść własną drogą i, co ważne, jest ich coraz więcej. Opiszę dziś 6 występów z tegorocznego Soundrive'a, które zapowiadają się najciekawiej i których sam z niecierpliwością wyczekuję.

 

Leon Vynehall

 

Specjalista od wysublimowanych i piekielnie tanecznych brzmień, które najłatwiej wrzucić do szufladki z muzyką house. Jego dwa pierwsze albumy nie pozwalają na odsłuch pozbawiony kiwania głową. I choć już na nich słychać było bogaty zakres brzmień artysty i jego zdolność do tworzenia bardzo ciekawych i rozbudowanych aranżacji, tak nadal jego najnowsza płyta jest w tej kwestii dużym, ale pozytywnym zaskoczeniem. Nie jest żadnym przypadkiem, że 'Nothing is Still' zostało wydane przez Ninja Tune. Najnowszy album to niezwykle przemyślana i zaplanowana konstrukcja, do zbudowania której Vynehall użył innych narzędzi niż zwykle. Efekt jest zachwycający. Dostajemy bowiem album, który potrafi zaczarować swoją subtelnością, a zarazem zaimponować charakterem i zdecydowaniem w momentach, w których najmniej się tego spodziewamy. 'Nothing is Still' zostało docenione przez szereg muzycznych portali i znalazło się na mojej liście najlepszych albumów pierwszego półrocza 2018. Ten występ już teraz zapowiada się na jeden z największych highlightów imprezy.

 

Floating Points

 

Kto zna muzykę tego pana, ten wie czego się spodziewać. Można powiedzieć, że opisywany wyżej najnowszy album Vynehalla mocno koresponduje z twórzczością Sama Sheperda. Łączy je podobne podejście do budowania momentum, bardzo płynący vibe i ciepłe brzmienie. U obu artystów możemy również odczuć duży wpływ takich gatunków jak hip-hop czy downtempo. Chociaż trzeba przy tym zaznaczyć, że Floating Points jest dużo bardziej radykalny w kwestii budowania atmosfery. Nie straszne mu długie instrumentalne fragmenty pozbawione bitu, co udowodnił chociażby 'Elaenią' czyli albumem, który pozostaje najlepszą rzeczą, jaką dotychczas wypuścił. Floating Points powinien zainteresować również tych, których interesuje dość konswerwatywne podejście do muzyki. Jego utwory cechuje bardzo przemyślany aranż i skrupulatne prowadzenie narracji. Czuć w tym wielki kunszt i ogromną muzyczną świadomość. Organizatorzy zapowiadają wprawdzie bardziej taneczne wydanie Shepherda, ale bez obaw, jestem pewien, że i w takiej roli sprawdzi się świetnie. Tym, którzy nie są co do tego przekonani polecam wywiad dla Electronic Beats, w którym opowiada on o swojej kolekcji winyli liczącej około 10 tysięcy nagrań. 

 

DJ Boring

 

Postać, którą większość kojarzy pewnie z utworu 'Winona', który z miejsca stał się youtubowym hitem i sztandarowym przykładem lo-fi house'u. DJ Boring to jednak bardzo ciekawy artysty, który oferuje znacznie więcej niż mogłoby się zdawać. Przede wszystkim, jego sety nie opierają się wcale na ogrywaniu najpopularniejszych hitów wyskakujących w youtubowych propozycjach po wysłuchaniu jakiegokolwiek lo-fi czy outsider housowego tracka. Sam zresztą mocno odcina się od hype'u jaki wywołała 'Winona' i nie chce być za bardzo utożsamiany ze sceną lo-fi. Nie dziwi zatem obecność licznych housowych klasyków, które sprawiają, że jego sety przepełnione są niezwykle pozytywnym i tanecznym brzmieniem. Poza tym, ostatnie wydawnictwa jak choćby EPka "For Tahn" potwierdzają jego producencki talent, który dość mocno odbiega od opierania utworów na prostych i chwytliwych samplach, z których był dotychczas znany. I wcale nie sugeruję, że takie podejście to coś złego ponieważ jego remixy George'a Michaela czy Sade to moje ulubione parkietowe szlagiery ostatnich lat. I właśnie na taki set liczę, taneczny, melancholijny i nie pozwalający ustać w miejscu.

 

Japanese Breakfast

 

Soundrive to też, a może przede wszystkim, miejsce dla ciekawych zespołów oferujących lżejsze granie. Idealnym tego przykładem są Japanese Breakfast wydający w bardzo znanej wytwórni Dead Oceans, w której katalogu znaleźć możemy takie postaci i zespoły jak Destroyer, Mitski czy legendarne już Slowdive. Już to powinno zachęcić do obecności na tym koncercie. A jeśli komuś taka rekomendacja nie starcza, to polecam zapoznać się z najnowszym albumem "Soft Sounds From Another Planet" wydanym w 2017 roku. Fani i fanki Angel Olsen, Chromatics czy nawet Beach House nie powinni być zawiedzeni. Dream pop miesza się tu z bardzo przyjemnym indie rockiem tworząc muzykę, która powinna się świetnie sprawdzić w wydaniu live. Z jednej strony mocno melancholijne i naiwne, z drugiej bardzo popowe i taneczne. Bardzo liczę na ten występ i obstawiam, że może być on jedną z najlepszych propozycji z kategori koncertów live.

 

Holy Motors

 

Niedawno publikowaliśmy playlistę przygotowaną przez członków zespołu Holy Motors. Jak sami mówią, tworzą muzykę do nieistniejącego filmu. Już za samą nazwę, która nawiązuje do filmu jednego z moich ulubionych reżyserów - Leos Caraxa – mają moją sympatię. Dodajmy do tego muzykę, która mogłaby stać się z miejsca ścieżką dźwiękową najlepszego serialu wszechczasów(którego nazwy nie muszę chyba nawet wymieniać) i rozbrzmiewać w tle każdej sceny kręconej w pubie Roadhouse, a dostaniemy solidny znak jakości. Kolejna propozycja dla fanów i fanek zespołowych występów na żywo.

 

Gaika

 

Niestety ominąłem jego występ na Unsoundzie, choć od znajomych słyszałem, że mam czego żałować. Jego ostatni mixtape intrygował, ale pozostawił u mnie pewien niedosyt. Od tego czasu dostaliśmy zapowiedź nowego albumu, który ujrzy światło dzienne pod koniec lipca i zostanie wydany przez legenarną wytwórnie Warp. Postać niezwykle intrygująca ze względu na bardzo dużą charyzmę, niespotykaną mieszankę gatunkową i to, co ma do powiedzenia. To nie będzie zwykły koncert, należy się raczej przygotować na pewnego rodzaju spektakl. Niezależnie od tego czy album zawiedzie czy stanie się przebojem, wiem, że występu Gaiki po raz drugi z pewnością nie przegapię. Myślę, że może to być najciekawszy występ festiwalu. Niezmiernie cieszę się z faktu, że organizatorzy postanowili ściągnąć tego artystę właśnie w tym momencie. 
Autor:

Patryk Wojciechowski