Arca – “Arca”

Artykuły

Alejandro Ghersi, szerzej znany jako Arca, to wenezuelski producent muzyczny, który przez te kilka lat działalności zdążył udowodnić wyjątkowość swej twórczości. Łącząc IDM, eksperymentalną elektronikę i industrialny hip hop, wyłonił się z morza współczesnej muzyki jako jeden z ciekawszych obecnie producentów. Jego pierwszy album „Xen” był zbiorem przestrzennych i delikatnych kompozycji. Kolejny zatytułowany „Mutant” przepełniony niejednostajną, bardzo mocną i wymagającą produkcją przepełnioną szumami, zgrzytami, łamiącym basami ukazywał inne, lecz jakże ciekawe oblicze Alejandro. Na swym trzecim i najnowszym albumie dokonuje swoistej syntezy tych dwóch koncepcji i ukazuje siebie jako artystę w najczystszej postaci i formie.

 

Płytę otwiera kawałek „Piel” – niesamowicie wysmakowana kompozycja. Wokal Alejandro łączący się z  rozciągniętym dźwiękiem o bardzo wysokim tonie tworzy wrażenie kruchości utworu, która złamana jest w drugiej połowie piosenki przez masywny, prawie drone’owy bas. Arca świetnie balansuje na granicy delikatności i potęgi dźwięku. Singiel „Anoche” to przepiękna, liryczna historia o miłości nieodkrytej, jednak niesamowicie blisko odczuwalnej. Jest to definitywnie spokojniejszy utwór, zbudowany na sample’ach często spotykanych na „Xen” oraz stłumionych dźwięków przypominających grzechotki – swym spokojnym rytmem nasuwa mi skojarzenia muzyki latynoskiej, a przynajmniej inspirowaniem się nią przez Alejandro.

 

 „Saunter” i „Urchin” mogłyby być sztandarowymi kompozycjami warsztatu muzycznego tego producenta. Pierwszy utwór bardziej rytmiczny, przeplatany zniekształconym, wirującym samplem, dopełniony przez emocjonalny fragment wokalny Wenezuelczyka. Kolejny utwór zaś miesza łamiący bas i pochłaniający noise z delikatnymi fragmentami muzycznymi przypominającymi instrument klawiszowy. Wszystko to jednak nie daje odpoczynku i z sekundy na sekundę zaskakuje.„Reverie” lirycznie oparty jest na starej wenezuelskiej piosence, natomiast muzycznie ma starannie ukształtowaną koncepcję. Budując nastrój przez stopniowanie ilości dźwięków pod koniec utworu eksploduje niesamowicie intensywną partią przypominającą perkusyjną. Trzeba również wspomnieć o samym wokalu Alejandro, którym najpierw uwodzi i kusi, by w momencie kulminacyjnym zmanipulować nim tak, by wręcz budził niepokój.

 

Jednak Arca nie daje wytchnienia odbiorcy. „Castration” swym całokształtem daje wrażenie wyjętego z albumu „Mutant” – co nie jest w żadnym stopniu złym stwierdzeniem! Ciężki bas, szumy i przemodelowana partia klawiszowa to baza tego kawałka. Bardzo płynny i intensywny rytm utworu i gładkość przechodzenia z motywu na motyw daje dowód nawet największym sceptykom, że pomimo tak abstrakcyjnej formy, do muzyki Alejandro można tańczyć! Aczkolwiek szczególną uwagę zwraca kawałek „Whip”, który prawie w całości jest skonstruowany z sample’owanego dźwięku bicza. Było to z pewnością niespodziewane, lecz jakże interesujące doznanie muzyczne.

 

Utwory „Sin Rumbo”, „Coraje” i „Miel” łączy bardzo spokojna melodia i wyeksponowanie wokalu Alejandro, który na skromnych podkładach muzycznych może lśnić. W jego głosie słychać to swoiste połączenie emocjonalne ze śpiewanymi historiami. Dźwięk nagrań jest na tyle surowy, że słychać w nim najmniejsze szczegóły – to właśnie pokazuje, że „Arca” jako album jest swoistym odbiciem samego producenta. „Fugaces” swój przestrzenny i atmosferyczny klimat uzyskuje przez delikatne rozmazanie partii wokalnych oraz użycie drone’owych, szumiących sample’i . Arca również dokłada zupełnie coś nowego do całokształtu albumu na kawałku „Desafio”. Tak, jak „Fugaces” posiada tę swoistą atmosferyczną aurę oraz widać w niej przemyślane rozmieszczenie dźwięków. W tym przypadku aczkolwiek widać nawiązania do muzyki R&B, która również przeplatała się w karierze Alejandro (np. podczas produkcji EPki dla FKA twigs, czy Keleli).

 

„Arca” to album-autoportret. Znajdując przysłowiowy „złoty środek”, Alejandro w końcu okiełznał dzikość swych bardziej eksperymentalnych utworów i połączył je z delikatnością tych spokojniejszych. Jednak najważniejszy aspekt tego projektu to to, że jest on prawdziwy – i to z pewnością słychać. Przepiękna muzyka niezwykle interesującego człowieka. Dlatego sami się przekonajcie, kim tak naprawdę jest Arca.

 

Autor:

Filip Preis