Damien Dubrovnik – “Great Many Arrows”

Artykuły
Damien Dubrovnik znani są z tego, że zawsze wystawiają słuchacza na próbę. Członkami tego tajemniczego duetu są Loke Rahbek i Christian Stadsgaard, w ramach którego przemierzają tereny gatunków muzycznych takich, jak death industrial, power electronics, noise, czy drone. Swą moc zdążyli udowodnić już na poprzednich projektach, jednak najnowsza płyta zatytułowana „Great Many Arrows” wydaje się być wyjątkowa – jest połączeniem miażdżącej siły dźwięku z zachwycającym wrażeniem piękna, które splatają się i rozłączają.

 

Kompozycja otwierająca „Great Many Arrows” kreuje muzyczny krajobraz, który w trakcie całej płyty słuchacz będzie przemierzał. Na „Arrow 1” rozpościera się niepokojąca, wręcz apokaliptyczna aura uzyskana poprzez niezwykle atmosferyczny drone’owy podkład, sprzężenia dźwiękowe oraz zniekształcony, rozdrgany głos Loke, który wykonuje wszystkie partie wokalne. Całokształt jest niezwykle chłodny, a wykorzystanie instrumentów smyczkowych jeszcze bardziej ten chłód potęguje. Następujący później utwór „Arrow 2” jest kwintesencją tego, w jaki sposób łączą się piękno i destrukcja. Wyciszony początek z elementami field recordings przechodzi w niezwykle zachwycającą partię smyczkową, by tylko została wchłonięta przez ogromną falę szumu. Jednak wciąż uczucie niepokoju nie ustępuje – zawiera się tutaj w niespodziewanych uderzeniach bębna, skrzeczących smyczkach, jednak muzycy dawkują go poprzez wykreowanie swoistego rytmu stosowanych efektów muzycznych. W pewnym momencie szum ponownie miażdży, dźwięki i zniekształcenia miotają się i przeszywają by na koniec ulec zanikowi. Ma się wrażenie ścierania dwóch, zupełnie odrębnych światów, które bez siebie wzajemnie nie mogłyby istnieć.

 

„Arrow 3” olśniewa swym całokształtem – sekwencje drone’owe nachodząc na siebie budują przestrzeń, a w międzyczasie fale dźwięku pochłaniają zanim słuchacz zdąży się zorientować. Chłód kompozycji wydobywa się z syntezatorów oraz elementów dźwiękowych o bardzo wysokich tonach. Mimo nagromadzenia dźwięku odczuwalna jest pustka. To samo można powiedzieć o „Arrow 4”, gdzie głęboka, pulsująca partia drone’u buduje niesamowitą przestrzeń. Ją zaś wypełniają tylko okazjonalnie pojawiające się partie smyczkowe, a także sample przypominające uderzenia rozłożone na całej kompozycji.

 

Następny utwór, „Arrow 5”, rozpoczyna się lodowatymi syntezatorami, którym towarzyszą partie smyczkowe. Nadają one melodii całej kompozycji, a wypełniają ją elementy field recordings, szumy, miażdżące bębny, dźwięki o niezwykle wysokim tonie oraz najważniejszy element – partie wokalne. Rahbek mimo to, że jego głos jest niezwykle zniekształcony oraz nie można wyodrębnić większości słów przez niego wypowiadanych, przekazuje ogromne emocje. Spokojna recytacja słów, od czasu do czasu zmieniająca się aż w krzyk, wydobywa z utworu melancholię i rozpacz jednocześnie. Kompozycja kończąca album zatytułowana „Arrow 6” zawiera w sobie największą ilość organów, skrzypiec i wiolonczel w porównaniu do całokształtu. Tutaj również pojawiają się morza szumów, atmosferyczne sekwencje drone’owe i zniekształcenia. Pięknie domyka tę sześcioczęściową historię, która budzi o wiele więcej emocji, niż można podejrzewać.

 

Rahbek i Stadsgaard na „Great Many Arrows” znajdują piękno w destrukcji, balansują na granicy transu i asłuchalności, malują dźwiękami zachwycające, wychłodzone krajobrazy, które w momencie potrafią zmienić się w te niepokojące. Nie pozostało mi nic innego, jak dalej eksplorować ten album oraz odnajdywać w nim zupełnie nowe wrażenia i emocje.

 

 

Autor:

Filip Preis