Shinichi Atobe – “From The Heart, It’s A Start, A Work Of Art”

Artykuły
Shinichi Atobe to bardzo zagadkowa postać. Wiadomo, że pochodzi z Japonii, a początek jego oficjalnej kariery określa się na rok 2001. Nawiązując współpracę z duetem muzycznym Demdike Stare, pod szyldem ich wytwórni Shinichi wydał dwa albumy, na których przedstawiał swój sposób postrzegania muzyki techno. Najnowsza płyta zatytułowana „From The Heart, It’s A Start, A Work Of Art” to zbiór nieopublikowanych utworów sprzed siedemnastu lat, które prezentują minimal techno, deep house i minimal w świetnym wydaniu.

 

Otwierający album utwór „Regret” doskonale łączy gatunki wcześniej wspomniane. Najważniejszym elementem jest tutaj charakterystyczne tempo nadające tanecznego klimatu całości kompozycji. Swobodne przejścia w bardziej deep house’owe fragmenty nie wybijają słuchacza z rytmu – dodają elementu swoistego transu. Pojawiają się hi-haty, klawisze, syntezatory. Wszystko ma w sobie specyficzny chłód, który mimo swego hipnotycznego aspektu, w pewnym sensie też uspokaja. „First Plate 1”, przychodzący zaraz po „Regret”, składa zalążek aury lo-fi, która będzie się przewijać przez resztę albumu – spowodowana jest ona głównie przez wyraziste szumy. Ta kompozycja jest o wiele bardziej energiczna, opiera się na zapętlanej partii dźwiękowej, która czasami zostaje stłumiona. Słuchając tego ma się wrażenie przemieszczania się po mrocznym klubie przepełnionym ludźmi, gdzie przechodząc z sali do sali melodia muzyki zanika. Ta kompozycja jest tak wciągająca, że aż rozczarowuje swym urwanym końcem.

 

„First Plate 2” jest spokojniejszy od swego poprzednika jeżeli chodzi o rytm, jednak dalej utrzymuje taneczny klimat całego albumu. Motyw szumów ma tutaj swą kontynuację, pojawiają się również brzęczące sample oraz takie, które można spotkać na utworach acid house’owych. Ma w sobie jakiś aspekt przestrzenności. Na utworze „The Test of Machine 2” występują bardziej wymagające rozwiązania dźwiękowe. Jest on niesamowicie melodyjny, bo zbudowany na delikatnych samplach, jednak nie posiada żadnej rytmicznej konstrukcji. Dźwięki wibrują, cichną i stają się głośniejsze. Całokształtem przypomina to utwory Colleen z albumu „Capitan Of None”. To na pewno jeden z ciekawszych momentów na albumie.

 

Kontynuując łączenie się techno i deep house’u, „Republic” bezdyskusyjnie dokonuje tego w sposób doskonały. Niesamowicie mocny, momentami brzęczący bas, hi-haty nadające rytmiczności, delikatne partie dźwiękowe w tle dodające przestrzenności – to elementy główne, jednak pięknie kreują tę hipnotyzującą aurę, której wszyscy dają się poddać słuchając tego typu muzyki. Następna kompozycja, „The Test Of Machine 1”, jest najkrótszą na całym albumie, ale dostarcza wiele wrażeń – zbudowana na mocnym basie, posiada zniekształcony rytm wprowadzający nastrój niepokoju, a to wszystko jeszcze podkręcone jest stłumioną partią dźwiękową przypominającą japoński intrument koto. Pomimo swej inności i wyjątkowości, w pełni wpisuje się w koncepcję płyty. Utwór zamykający o tytule „First Plate 3” dobrze podsumowuje całokształt „From The Heart, It’s A Start, A Work Of Art”. Zawarte na nim zostały przewijające się szumy, a partie klawiszowe świetnie łączą się z rytmem.

 

Mimo tego, że utwory na najnowszej pozycji w dyskografii Atobe mają już 17 lat, nie zestarzały się i wciąż brzmią świeżo. Chłodne dźwięki wypełniające ten album doskonale kreują tajemniczą, klubową atmosferę, w której nie trudno jest się zatracić. Miejmy nadzieję, że ta ponadczasowość będzie dalej się sprawdzała i w przyszłości wciąż będzie hipnotyzować tak, jak teraz.

 

 

Autor:

Filip Preis