Timber Timbre – „Sincerely, Future Pollution”

Artykuły

Toronto, miasto pełniące funkcję kulturowej stolicy Kanady - to znaczące mienie szybko jednak znajduje swoje uzasadnienie, w końcu to znad brzegu Ontario wywodzi się m.in Timber Timbre. Co by tu nie mówić, jest to zespół o którym opowiadać można sporo, Taylor Kirk jest mistrzem surowego bluesa, który połączony z folkowymi elementami i szczyptą syntezatorów tworzy dosyć konwencjonalnym sposobem wybitny zespół, jak to się dzieje?

 

Kirk nie popełnia błędów. 7 kwietnia ukazał się kolejny album o nazwie „Sincerely, Future Pollution”. Jak się ma on do reszty twórczości? Na płaszczyźnie instrumentalnej zaszła spora zmiana, główną linię melodyczną tworzą miękkie syntezatory, bądź perkusja, gitara zamiast stanowić oś produkcji, zazwyczaj akompaniuje tworząc drugi plan. Pomimo zmiany, cały czas bez trudu rozpoznajemy w nim Timber Timbre, tę wyjątkową wrażliwość, gęstą atmosferę i baryton Tylora.

 

Album otwieramy z przytupem,  „Velvet Gloves & Spit", utwór najbardziej dream-popowy z całej produkcji. Senna i delikatna melodia, w której podstawę tworzą wyżej wymieniane syntezatory, wszystko z wrażliwością - trochę na modłę Beach House. Dlaczego więc z przytupem? Dlatego właśnie, że bardzo szybko oddzielamy się kreską od poprzednich albumów.  Sekundę później trafiamy na bardziej wyraziste „Grifting", gdzie zostajemy zaproszeni do tańca przez zabawę rytmiczną w wykonaniu Kirka a zarazem ukłon względem twórczości Davida Bowiego („Fame”). Moment z kolei to utwór, który z delikatnej melodii z subtelnie, ale zauważalnie przesterowanym wokalem przeobraża się w krautrockową wariację. Świetne jest ironiczne i gorzkie „Western Questions”, gdzie wokal wydaje się wywierać większy wpływ na linię melodyczną niż instrumenty. Ciepłe i kojące brzmienie w ciekawy i niepokojący sposób kontrastuje z przesłaniem. Ostatnie zdanie można przypisać prawie do całości „Sincerely, Future Pollution”, to subtelny szczegół wymagający wielokrotnego odsłuchu, a stanowi o prawdziwym geniuszu Tylora.

 

Można tak skakać od kwiatka do kwiatek, lecz na szczególną uwagę zasługuje singel albumu, „Sewer Blues”. Utwór, który z każdym slide’em gitarowym powoduje ciarki na plecach, wspaniale wyważony wokal, z charakterystyczną manierą Tylora, to są składowe, których można oczekiwać po większości utworów nowego albumu.

 

Biorąc pod uwagę dzisiejszą modę wśród artystów, którzy obrali boczne ścieżki, nie mogło brakować kontekstu politycznego, lecz nie da się tego porównać z produkcjami ANOHNI czy Austry. Jest on raczej odzwierciedleniem chaosu, zamieszania i natłoku różnych, często skrajnych informacji - o czym wspominali nie raz członkowie zespołu. Timber Timbre po raz kolejny pokazali wielki kunszt. Po latach ciężkiej pracy podczas której przekonali fanów do swojego stylu, postanowili go zmienić. Historia zna więcej tego typu rewolucji, które skończyły się katastrofą - a nie brawami. Tym razem brawa są absolutnie adekwatne, bo znów otrzymaliśmy spójny, wyrazisty i doskonały muzycznie album. 

 

Autor:

Bartek Janisz