Sadomodernizm, Haneke i szanghajski underground – rozmowa z Osheyackiem

Wywiady

Unsound zbliża się wielkimi krokami, a z tym ogrom niesamowitych wrażeń! Jednym z zaproszonych gości jest szanghajski producent Osheyack. Filip Preis zadał mu kilka pytań dotyczących jego twórczości, koncepcji twórczych i zbliżającej się kolaboracji z Adamem Dupré. Zapraszamy do lektury!

 

Filip Preis: Chciałbym zacząć do tego, że cała ekipa PROGREOFNIK jest niezwykle podekscytowana twoim występem na tegorocznym Unsoundzie. „Memory Hierarchy” to audiowizualna kolaboracja pomiędzy tobą, a Adamem Dupré – jest ona odpowiedzią na pojęcie manipulacji pamięcią poprzez social media. Jakie są początki tej współpracy?

 

Osheyack: Dzięki Filip, ja również jestem podekscytowany moją krakowską wizytą. Poprzez „Memory Hierarchy” chciałem kontynuować pewne motywy rozpoczęte na moim ostatnim albumie i spróbować przenieść „sadomodernistyczne” techniki w klubową przestrzeń. Możliwość zaprezentowania tego audiowizualnego show na Unsoundzie wydawało się najlepszą okazją do tego, by pociągnąć te pomysły dalej. Przyzwyczajamy się do manipulacji pamięcią, jakiej dopuszczają się firmy technologiczne. Pojęcie kreowania i spieniężania nostalgii to coś, co ostatnio próbuję zgłębiać. Jest to ogromne szczęście, że mogłem pracować z Adamem już od kilku lat. Tworzył szablony i tekst do wielu płyt, a także zaprojektował choker, który dołączony był do mojego pierwszego wydawnictwa na SVBKVLT. Zna moją twórczość naprawdę dobrze, więc zaproszenie go do współtworzenia „Memory Hierarchy” było bardzo naturalne.

 

FP: Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na temat tych „sadomodernistycznych” technik, o których wspominasz?

 

O: Wierzę w to, że sposób, w jaki media funkcjonują oraz ich niezwykle bezpośredni charakter prowadzi do fałszowania ekwiwalentów pewnych zawartości. Sadomodernistyczni reżyserzy tacy, jak Lars Von Trier, czy Michael Haneke myśleli, że trafia to do "pozbawionych kręgosłupa moralnego konsumentów wymiennych form". Haneke raz powiedział, że „Pytanie nie brzmi: Co mogę pokazać? Tylko: Jaką szansę daję odbiorcy na rozpoznanie tego, co mu pokazuję?”. Widzę wiele powiązań tego z szeroko rozumianą „undergroundową” muzyką. Jest wiele artystów, wytwórni, festiwali które opierają się na mrocznej estetyce jako rozrywce, co później skutkuje apatyczną, apolityczną publiką – odczuwa ona cierpienie i smutek podobne estetyce, ale nie ma w sobie żadnej empatii ani zrozumienia. Zawartość jest wciąż „recyklingowana” do takiego stopnia, że prawdziwy mrok świata nigdy nie wchodzi zawartość twórczości artysty, labetu etc. Sadomodernizm miał na celu obalić medialny spektakl i tę właśnie technikę chcę przenieść w przestrzeń klubu.

 

 

FP: Jako Amerykański artysta żyjący w Chinach, jak porównałbyś te dwa kraje w kryteriach sceny muzycznej oraz możliwości rozwoju jako artysta?

 

O: Nie miałem okazji być w USA na przestrzeni ostatnich kilku lat, więc nie wiem, czy mam świeży pogląd na tamtejszą sytuację. Mogłoby się wydawać, że infrastruktura klubowa obecna w Azji czy w Europie nie jest aż tak rozpowszechniona jak w Stanach – sprawia to, że o wiele mniej się zarabia, a co za tym idzie, o wiele ciężej organizuje się trasy. Myślę, że przez fakt w miarę nowej sceny klubowej w Chinach wciąż są takie miejsca jak ALL Club, gdzie można poćwiczyć DJ-owanie, czy grania live actów w czwartek i dostać możliwość zagrania na imprezie w piątek, czy sobotę – takie rzeczy dzieją się relatywnie szybko. Społeczność zbudowana wokół ALL Clubu i szanghajska, undergroundowa scena muzyczna jest generalnie bardzo otwarta i inkluzyjna. Myślę, że w Nowym Jorku, czy LA jest o wiele większe uczucie konkurencji.

 

FP: W wywiadzie z Totem Collective wspomniałeś, że do twoich inspiracji należą ballroom, Gaber i zespół Coil – bez wątpienia można to odczuć w twojej muzyce. Czy dodałeś coś jeszcze do tej listy?

 

O: Z pewnością moi rówieśnicy tak, jak sam Shanghai są dla mnie wielką inspiracją. Ciągle próbują dodawać i odejmować dźwięki do mojej muzyki tak jak pewnie większość artystów. Coraz częściej tworzę muzykę zbudowaną na jakiejś koncepcji, więc moja pula inspiracji często zależy od tego, o czym aktualnie tworzę.

 

FP: Jak postrzegasz ewolucję muzyki elektronicznej w erze nierozrywanej więzi pomiędzy ludźmi, a technologią?

 

O: Oczywiście widać tutaj wiele zalet, jak i wyzwań. Muzyka elektroniczna ewoluuje w sposób, który pozwala na wiele połączeń pomiędzy scenami na całej kuli ziemskiej. Chciałbym, by dało to możliwość odsłuchiwania muzyki ludzi, którzy są ignorowani przez rynek muzyczny.

 

 

FP: Jak wygląda twój proces tworzenia muzyki? Jak opisałbyś to „coś”, co popycha cię do jej tworzenia?

 

O: Próbuję ciągle tworzyć, więc gdy w końcu zdecyduję się na jakąś konkretną formę, to sięgam do szkiców utworów, które na przestrzeni czasu zgromadziłem. Ciągle skaczę pomiędzy tworzeniem na sprzęcie, a wkładanie różnych rzeczy do Abletona. Nie wiem, czy istnieje jedna rzecz, która popycha mnie do robienia muzyki – jest ona dla mnie najbardziej bezpośrednim sposobem do wyrażenia swoich pomysłów.

 

FP: Jak zinterpretowałbyś motyw „Solidarity” w świetle protestów, które miały miejsce w Hong Kongu?

 

O: Myślę, że jeżeli festiwale/platformy muzyczne/prasa/artyści chcieliby pokazać jakikolwiek akt solidarności z artystami z Hong Kongu, to najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, to ich w jakiś sposób wejść z nimi w interakcje. Zamiast ripostowania artykułów i filmików, bezpośredni kontakt z nimi byłby najlepszą metodą na okazanie wsparcia. Bookujcie ich, przeprowadzajcie z nimi wywiady, pozwólcie ich poznać szerszej publice – róbcie to, dopóki ma to znaczenie. 

Autor:

Filip Preis


Redakcja:

Marta Konieczna


Zdjęcie:

Dre Romero


Language:

PL|ENG