Ścieżki dźwiękowe — cz.1

Artykuły

Dziś chciałbym otworzyć serię, w której będę opisywał najciekawsze ścieżki dźwiękowe. W pierwszej części przyglądam się trzem filmom, których muzyka szczególnie zapadła mi w pamięć.

 


 


Rycerz Pucharów (2015) 

reż. Terrence Malick 

muz. Hanan Townshend i inni

 


 

Historia Malicka to bardzo ciekawy przypadek. Oto człowiek mający na koncie jeden z najlepszych pełnometrażowych debiutów w historii kina(Badlands), który z miejsca zapewnił mu tytuł jednego z najciekawszych reżyserów w USA. Odbiór debiutu był tak dobry, że kiedy pięć lat później Malick wracał z jeszcze lepszymi Niebiańskimi dniami nikogo już nie dziwił sukces, publika była gotowa lub miała już nawet pewne oczekiwania. Nie może natomiast nie dziwić to, co stało się potem. Przez 20 kolejnych lat świat nie ujrzał bowiem żadnego nowego dzieła Terrenca Malicka. Trzeba przyznać, że w filmowym świecie tego rodzaju przerwy nie zdarzają się zbyt często. Rycerz Pucharów to piąty film po przerwie (i siódmy ogólnie). Jest to dzieło pozbawione kalkulacji i pruderii. To film, który przedstawia esencję Malickowskiej wizji i wrażliwości, a ich nieodłącznym elementem jest muzyka. Utwory Biosphere, Townshend, Arvo Parta, Goreckiego, Kilara, Debussy'ego czy Buriala stają się w Rycerzu Pucharów czymś więcej niż tylko ścieżką dźwiękową. Malick z pomocą Lubezkiego - jednego z najlepszych operatorów kamery – potrafi zamazać granicę między dźwiękiem i obrazem. Każda scena staje się mini klipem, w którym ruch kamery ściśle współgra z muzyką. Zabieg ten tworzy niesamowitą atmosferę bezwstydnej lekkości potrzebnej do twórczego obnażenia, którego dokonuje w tym filmie Malick.

 

 

 


 

Crash: Niebezpieczne pożądanie (1996) 

 

reż. David Cronenberg 

 

muz. Howard Shore

 


Crash to jedno z tych dzieł, które po 10 minutach oglądania w ciemno, bez żadnych informacji niechybnie zasugerowałoby, kto jest jego autorem. Jest to przykład filmu, w którym ścieżka dźwiękowa jest wyraźnym odzworowaniem fabuły filmu więc przybliżenie jej mogłoby pomóc opisać warstwę muzyczną. Jednak jako jeden z największych antyfanów poznawania jakiegokowiek zarysu fabuły czy sprawdzania choćby kilkuzdaniowego opisu filmu przed seansem, nie zamierzam zdradzać żadnych informacji. Za ścieżkę dźwiękową odpowiedzialny jest Howard Shore czyli znający się na swoim fachu weteran i stały współpracownik Cronenberga. W Crash dostarcza przeszytą niepokojem i przytłaczającą napięciem muzykę, która kreowaną atmosferą przypomina momentami Tropic of Cancer. Całość opiera się głównie na wykorzystaniu brzmienia gitar z nielicznymi ambientowymi i dronowymi wstawkami, gdzie mamy okazję usłyszeć trochę syntezatorów. Jest gęsto, mrocznie i hipnotyzująco.

 

 

 

 


Nić Widmo (2017) 

 

reż. Paul Thomas Anderson
 

 

muz. Jonny Greenwood

 


 

 

W 2018 Jonny Greenwood odpowiadał za ścieżki dźwiękowe w dwóch filmach. Jednym z nich jest Nigdy cię tu nie było, gdzie mamy do czynienia z intensywnymi elektronicznymi motywami przypominającymi momentami muzykę z gry Hotline Miami. Drugim było najnowsze dzieło Andersona opowiadające historię pewnego krawca z Londynu. W jednym z wywiadów Greenwood opowiadał o kulisach powstawania wspomnianej ścieżki. Wspominał o tym jak przekonał Andersona do tego, by główny bohater filmu – Reynolds – był wielkiem fanem Glenna Goulda. Dlatego punktem wyjścia dla Greenwooda były dość oszczędne kompozycje skomponowane na fortepian. Jednak za sprawą Andersona stawały się one coraz bardziej rozbudowane, do tego stopnia, że finalnie ścieżka dźwiękowa powstała przy udziale pełnej orkiestry. W efekcie słyszymy coś, co jest mieszanką Satie, Reicha czy Debussy'ego. Oczywiście, nie można zapominać, że jest to muzyka skomponowana na potrzeby filmu, z tego powodu jest ona lekko przedramatyzowana i zintensyfikowana. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo udane dzieło. 

Autor:

Patryk Wojciechowski