Szum Międzymiastowy – ARTISTS OF UNSOUND

Szum Międzymiastowy
Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!

 



 

Bartek Kujawski
Mieszkam w Łodzi. Od kilkunastu lat zajmuję się muzyką. Wydałem wiele płyt, niektóre z nich chyba są ok. Aktualnie gram dziwną muzykę pod własnym nazwiskiem i taką, przy której da się tańczyć w duecie Tsvey (ta w sumie też jest trochę dziwna)

 


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Seria krótkich bąków, symulowana za pomocą dłoni pod pachą, poprzedzona smutnym westchnieniem.
 
2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?
 
W tym roku bezustannie mnie zadziwiają polscy postinternetowi muzycy młodego pokolenia, wypuszczający kolejne, nieskrępowane żadnymi regułami sztosy.
 
3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 
Kantata Bacha "Actus tragicus" w oszczędnej wersji kapeli Joshuy Rifkina

 


 
4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
 
Kształtne nutki w figlarnych rzędach.




Hubert Zemler
Jestem warszawskim perkusistą, improwizatorem i kompozytorem.
Interesują mnie wszelkie przejawy rytmu i barwy dźwięku. Od dźwięków natury po muzykę elektroniczną.
Nie potrafię przejść obojętnie obok intrygującej mnie muzyki. Od razu próbuję pojąć zasady jej działania i poczuć emocje towarzyszące wykonawcom danego stylu.

 


 
1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
 biały szum
 
2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?
 
niespodzianką była dla mnie wyjątkowa zbierzność rytmiki oberków z Radomszczyzny z footworkiem.
 
3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
 
John Cage - 4’33
 
4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
 
emocje
 
Lubię improwizację zarówno w życiu jak i w muzyce. Swoje improwizację buduję jednak na zasadzie długich form - to jakby komponowanie w czasie rzeczywistym.





Julek Ploski
fan promocji i przemyślanych zakupów. gra wszystko od muzaka do musli. mieszka w: Warszawa.

 


 
 
1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

Mam nadzieję, że nie zabrzmi to zbyt arogancko, ale ech pewnie jakimś dźwiękiem, który sam stworzyłem, bo te z natury są przynajmniej częściowo przeznaczone do definiowania mnie.
 
 
2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

 

Chyba odkrycie absolutnie niezwykłego “In C” Terry’ego Rileya, czyli zbioru 53 krótkich fraz, w których każdy z muzyków ma pełną kontrolę nad ilością powtórzeń danego segmentu, momentem, w którym zacznie go grać i tym, czy chce w ogóle go zagrać. W związku z tym całość może trwać równie dobrze 3 minuty jak i 100 lat.
 
 
3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

 

Nie mam ulubionej chwili ani playlist na spotifaju, ale ostatnio jak jadłem lody z frytkami (mniam naprawdę pyszka połączenie, jak ktoś nie próbował to polecam) to leciał Ed Sheeran i David Guetta.
 
 
4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 

Żeby mi się podobała.




Rafał Iwański
perkusjonista, artysta dźwięku, z wykształcenia etnolog. Współzałożyciel i muzyk grup HATI, Innercity Ensemble, Alameda 5 oraz projektów elektroakustycznych KAPITAL i Voices of the Cosmos. Solo występuje jako X-Navi:Et. Dyrektor artystyczny Festiwalu Muzkofilia i kurator CoCArt Music Festival. https://soundcloud.com/xnaviet

 


1. Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

Połączenie szorstkości z delikatnością? Dźwięk pełen tajemnic? Nieokiełznany? Psychoaktywny? Kosmiczny? Pogański? Żywy? A może dźwięk słońca...? Raczej nie jest możliwe konkretne zdefiniowanie tego dźwięku, gdyż jest on nie do opisania za pomoca słów.

 

2. Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 

 

Carlos Casas "Pyramid of Skulls" (2017). Album ten polecił mi Łukasz Komła (nowamuzyka.pl). Od razu się uzależniłem od tej produkcji. Musiałem kupić na winylu i wciąż wracam do tej podróży dźwiękowej: 

 


 

Jakiś czas wcześniej odkryłem świetną, także dwupłytową publikację "Solitude of Sounds in memoriam Tomasz Sikorski" zbierającą wybrane kompozycje tego jedynego w swoim rodzaju kompozytora i pianisty, uznawanego za przedstawiciela polskiego minimalizmu, zmarłego przedwcześnie pod koniec lat 80:

 

 

 


3. Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
 

 

Chociażby album Richarda Pinhasa "Event and Repetitions", zagrany i nagrany na gitarze elektrycznej, przy użyciu loopera i efektów. Można powiedzieć, raczej upraszczając, że jest to muzyka ambient... Tu krótki fragment, polecam całą płytę CD - to 75 minut muzyki, według mnie ścieżki dźwiękowej idealnej na koniec dnia, a nawet ułatwiającej zasypianie: 

 


 

 

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 



Tajemnica, nieokiełznanie, nieoczywiste skojarzenia, oryginalne brzmienia, otwieranie nowych rejonów w umyśle, życie... Oraz przekonanie, że muzyka nie stanie się kolejną ofiarą "technosis", czyli wszechobecnej choroby cywilizacyjnej związanej z techniką. To znaczy mam na myśli muzykę artystów których słucham i cenię oraz muzykę jaką gram - sam lub z innymi. Poza tym nie cierpię przegadania, inwazyjnego słowotoku i paplaniny, których pełna jest współczesna zrytmizowana muzyka pop czy hip-hop. Preferuję głównie muzykę instrumentalną, z różnych gatunków: od etnicznej, przez tzw. poważną, jazz, po współczesną muzykę elektroakustyczną.




Aleksandra Grünholz
We will fail - muzyk, grafik, mieszka w Warszawie

 



1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Dźwięk chrupania wafelka od lodów.

 

2. Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

 

Chyba to, że ostatnio nic mnie nie specjalnie zaskakuje. Może zjawisko, że muzycy zajmujący się elektroniką zaczynają dużo śpiewać (np. Laurel Halo, Oneohtrix Point Never, Lotic, Arca…)

 

3. Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

 

Yves Tumor „ The Feeling When You Walk Away”

 

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 

Jej wpływ na emocje.




Julia Ziętek
muzyk, freelancer, wiecznie w podróży, obecnie mieszka w Gdańsku

 


1. Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Zgiełk miasta.
Z racji tego, że mieszkam w samym centrum Gdańska od świtu do zmierzchu otaczają i przenikają mnie dźwięki zewnętrznego świata. Z tego ”hałasu” mój umysł wyłapuje zbitki dźwięków/ odgłosów na bazie których układa sobie różne przestrzenie muzyczne…

 

2.Co było dla Ciebie ostatnio „muzyczną” niespodzianką?

 

Propozycja występu z Colin Self na tegorocznym Unsound Festival…
To będzie sztos!

 

3.Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?

 

Jako że wyrosłam na gruncie grunge’u z Seattle a film „Into the Wild” zostawił w mojej głowie jakiś trwały ślad to często wracam do soundtracku z tego właśnie filmu (Music by Eddie Vedder).
Ostatnio, natomiast, zachwyciła mnie muzyka Ben’a Frost’a, pełna nostalgii i często niepokoju..

 

 
4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 

To, żeby mnie „wciągnęła”, zabrała w miejsce niedostępne w żaden inny sposób…I żeby była: energizująca, uzdrawiająca, uświadamiająca, budząca czy kojąca- w zależności czego w danej chwili potrzebujemy.




Olivia
DJka i producentka z Krakowa, lubi science fiction z lat 70tych, kolekcjonuje retro roboty, bardzo kocha swojego psa Radara. Współzałożycielka ekipy o tej samej nazwie, którą tworzy z partnerem Chino i bratem Kinzo Chrome. Rezydentka festiwalu Unsound i bookerka klubu Szpitalna 1. 

 



1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Bassline z Rolanda TB-303

 

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 

 

Rewelacyjny występ live LVRIN na festiwalu Digital Tsunami. Znałam wcześniej jego muzykę, ale jego występ na żywo niesamowicie mi się podobał. Całość miało niesamowity klimat i wciągało od pierwszej minuty do samego końca.

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 

 

szum drzew

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 

Pomysłowość, surowe, brudne dźwięki i wymykanie się spod ogranych schematów..



 

Remek Hamaj
Moja dróżka (około)muzyczna – Teatr Poga [1986], eksperymenty [Pieluszki Popiełuszki, 1987], avant folk [Księżyc, 1991], muzyka tradycyjna [Bractwo Ubogich 1992, Stowarzyszenie “Dom tańca” 1994, Pies Szczeka 1999, Tabor Domu Tańca 2002], folk [Wędrowiec 2004], avant folk [Księżyc 2014>, Nagrania Terenowe Snów 2016>]; wydawnictwo In Crudo [1999>, 20 płyt], audycje radiowe, publicystyka

 


 
1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

Glissandującym

 

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 

 

 
John Cage “Bird cage”; “Ethnic Minority Music of Southern China” [Sublime Frequencies]

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 

 

 
jeden z: nocne przestawianie pociągu z torów węższych na szersze, Brześć [1989]

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze? 

 

 
przestrzeń, barwy i emocje pod powierzchnią


 
fot.Piotr Pytel



Syny
 


Piernikowski:
1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Reverb sprężynowy

 

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 
 
Dj Muggs - Soul Assassins: Dia del Asesinato

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 
Nie ma takiego.

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze? 
 
Emocje


88:
1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Subbas

 

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 

 

Płyta DJ Muggsa i odkrycie dzięki niej np. Mach-Hommy czy Tha God Fahim

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 

 
Mos Def – Kalifornia

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze? 

 
Rozkminka


 


 

Resina

Wg. dowodu osobistego zameldowana w Gdyni, ale od kilku lat mieszkam w Warszawie. Komponuje, gram na wiolonczeli i generalnie wszystkim co popadnie, ostatnio znowu polubiłam swój głos. Albumy: „Resin” i „Traces” (FatCat Records/130701)

 


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Bardzo chciałabym żeby to były jakieś obsesyjnie zapętlone anielskie chóry albo szatańskie pokrzykiwania Iggy’ego, ale to chyba po prostu dźwięk wiolonczeli, najchętniej w formie tzw. glissanda.

 

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 
 
Że istnieje nie tylko muzyka elektroniczna. Serio, trochę o tym zapomniałam.

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 
Moja ulubiona chwila wynikała właśnie z tego że posiadała soundtrack i była związana z wysłuchaniem obrzędowych pieśni z południa Etiopii.

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze? 
 
Oryginalność w znaczeniu praca nad własnym językiem. W moim odczuciu to zazwyczaj w efekcie przekłada się na pozostałe elementy, włącznie z umiejętnością oddziaływania na emocje słuchacza.


 

 

Elektro Moon

Elwira Wojtunik i Popesz Csaba Láng / Elektro Moon Vision /  to polsko-węgierski duet artystów nowych nowych mediów, łączący w swoich realizacjach twórcze kodowanie, design i sztukę światła. W ich portfolio znajdują się interaktywne instalacje, wielkoformatowe projekcje, w tym wideo mapping oraz projekcje scenograficzne na potrzeby spektakli teatralnych i operowych. Często projektują własne konfiguracje technologiczne, włączając kodowanie i twórcze programowanie. Ich prace prezentowane były na wielu międzynarodowych wydarzeniach i wystawach sztuki cyfrowych mediów na świecie, m.in w galerii Salon Projektionist i MuseumsQuartier w Wiedniu, w galerii Akarenga Soko w Yokohama, w Japonii, na Międzynarodowym Biennale Sztuki Mediów WRO 2011 i 2015, TADAEX w Teheranie czy ISEA w RPA.  W Krakowie można było zobaczyć ich prace m.in. podczas Unsound 2016, festiwalu Conrada 2017 oraz w Galerii Europa-Daleki Wschód Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Ich interaktywna instalacja ‘Re-Kreacja’ znajduje się w kolekcji Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie. Są laureatami m.in. stypendium MuseumsQuartier w Wiedniu, 1. nagrody konkursu ‘Choping’ Narodowej Galerii Sztuki Zachęta i WEF oraz festiwalu ArtMuse w Bocholt, w Niemczech. Od 2012 organizują Festiwal Sztuki Cyfrowej Patchlab w Krakowie.

 



Elwira Wojtunik:

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie

 


2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 

 

ostatni album?
Gqom na żywo w RPA!
Album Gqom Oh!, The Sound of Durban:

 

 

Teherańska scena deep house i ambient:

 

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 

 

RECONDITE – LEVO

 

 

oraz
Boards of Canada, Music Has the Right to Children

 

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 

moc sprawcza, potencjał tworzenia krajobrazów przestrzennych, autentyczność, odpowiednie bpm i mocny bas


Popesz Csaba Láng:
1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

krzyk żyrafy

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?
 

 

ostatni album?
Nils Frahm, ENCORES 1

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 

 

John Carpenter's, Assault on Precinct 13

 

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 

narracja, głęboki bas


fot. Helena Majewska
 

Michał Wolski
Zajmuję się budową środowisk dźwiękowych, które służą do tego, by następnie formować brzmienia w mniejsze bądź większe całości. Wszystko to zazwyczaj ma miejsce w Warszawie – czasem jednak po prostu tam, gdzie w danej chwili przebywam.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

Między mną a dźwiękiem nie ma granicy. Dźwięk nie istnieje beze mnie, a ja bez dźwięku – i nie mam tu na myśli kwestii personalnych, lecz percepcję. Można też powiedzieć, że każdy dźwięk w każdej chwili "definiuje" mnie w pełni, na nowo mnie wybudza, podobnie też ja  powołuję do życia każdy dźwięk, mimowolnie pozwalając mu na to, by ujawniał się w świadomości. To wszystko jednak puste słowa - wizja definiowania słowem siebie bądź dźwięku jawi mi się jako ślepa uliczka. Ponadto wybranie jednego z "dźwięków" po to, by zdefiniować "siebie", czyli to niestabilne, przemijające i w pełni nietrwałe zjawisko, byłoby ogromnym marnotrawstwem i stratą czasu! Dźwięk to dźwięk. Warto zamilknąć i wsłuchać się.

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką? 

 
Najświeższa "muzyczna" niespodzianka miała miejsce niedawno i wynikała z pomyłki. Pracując z syntezatorem modularnym, błąkając się tu i tam, między tym dźwiękiem a tamtym, odkryłem nowe, niespodziewane zastosowanie dla jednej z funkcji narzędzia, które znam prawie na wylot. Symulowanie pomyłek to jedno – celowe wywracanie porządku po to, by na świeżo podchodzić do pracy, ma to do siebie, że wciąż przebiega wedle struktury, jaka rodzi się wraz z poznaniem i działaniem. Dopiero jednak prawdziwa pomyłka, prawdziwe zgubienie pewności, gdzie góra, a gdzie dół, pozwala na to, by w pełni, choć na chwilę opuścić koleiny i napotkać coś, co jest szczerze nieznane. To była prawdziwa "muzyczna" niespodzianka, która spowodowała, że najchętniej nie wychodziłbym ze studia.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 
 
Górski wiatr (gdy czytam te słowa, mam absolutną pewność, że wieje tu kiczem... ale to naprawdę ta ścieżka dźwiękowa, do której odnosi pytanie).

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

 

Ciekawskość.