SZUM MIĘDZYMIASTOWY [cz.15]

Szum Międzymiastowy
Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!


Karolina Bartczak,
od pół roku w Berlinie.


 Kiedyś wydawałam zine NON-EXPOSURE SPACE, teraz to audycja w Berlin Community Radio. W Warszawie zrobiłam też pod tym szyldem parę koncertów, teraz ze znajomą co trzy miesiące organizujemy DIY rave, INCIDENT. Gram hc punk w warszawskim zespole ROCK oraz berlińskim URIN. Czasami organizuję trasy koncertowe, mam dwie prace, nie dosypiam. Jestem zorganizowanym aniołem stróżem, robię więzienne tatuaże, kiedy trzeba to i plakat, staram się dbać o swoją duszę, czas i przyjaciół. 



1.    Jakim  dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 
 DAF - Verschwende deine Jugend
 
2.    Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

To, jak wspaniale bawię się do muzyki typu gabber. Na CTM to właśnie gabberowa imprezka była dla mnie największą atrakcją festiwalu. Jeszcze rok temu pewnie trudno byłoby mi uwierzyć, że napiszę te słowa... Ma to jednak dla mnie sens, bo już dość dawno zauważyłam, że kieruję się ku coraz większej intensywności w muzyce. Nie wiem, czy jestem nietypowym przypadkiem, ale na przykład: kiedyś punk w ogóle mnie nie interesował, a teraz to mój ulubiony gatunek. Kiedy zaczęłam się nim interesować, szybszy i bardziej hałaśliwy hardcore punk zupełnie do mnie nie przemawiał i wszystko brzmiało w nim tak samo, ale po jakimś czasie wykształciłam w sobie większą wrażliwość na to, co się w nim kryje, zaczynając od doceniania tego typu muzyki na żywo, a potem z nagrań. W konsekwencji część tego, co lubiłam nawet parę lat temu, teraz wydaje mi się trochę zbyt mdła.  
 
3.    Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
 
Nie mam ulubionej chwili... Czasami na wypadkowej wielu zależnych zdarzają się wspaniałe momenty, kiedy czuje się tylko szczęście albo błogość i zapomina się o tych sprawkach, które często utrudniają każdy dzień. Może się to stać np. leżąc sobie gdzieś samotnie w słoneczny dzień, w nowym mieście albo tym dobrze znanym, tańcząc w klubie bez przerwy, albo obijając się o inne ciała na koncercie, czy też rozmawiając z kimś do 9 rano. Te wszystkie sceny mogą mieć dramatycznie różne ścieżki dzwiękowe, ale niech będzie jako taki przykład radości i błogości wielogodzinny set Vladimira Ivkovica w jakimś małym klubie. 
 

4.    Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Jeśli współgra z moją wrażliwością oraz czuję, że została stworzona i jest wykonywana z najgłębszej potrzeby, i inaczej by być nie mogło, bez względu na przeciwności.


Kasia Jaroch
Wrocław



Nowamuzyka.pl



1.    Jakim  dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Gdy zastanawiałam się nad odpowiedzią na to pytanie, w tle leciała Farai (Kisswelll EP, 2017). Lion Warior, jeden z utworów na tej płycie, jest o afrykańskiej wojowniczce. Pomyślałam, że chciałabym być jak silny, kobiecy głos. Nie wiem, czy tak jest, ale kiedy rozmawiam z moimi przyjaciółkami czuję, że jestem coraz bliżej. Ich słowa i czyny bardzo mi imponują, a nasze rozmowy są stałą inspiracją do działania.
 
2.    Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

Mam wrażenie, że cały czas coś mnie zaskakuje. Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, ile muzyki poznałam dzięki kilku osobom, z którymi praktycznie codziennie wymieniam się linkami z sc. Miłą niespodzianką jest to, że z przyjaciółmi wiemy, co może nam się spodobać.
 
3.    Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
 

Jeśli soundtrack mógłby być mixem utworów różnych artystów to chciałabym, aby znalazł się na nim “Boofines” od 1010 Benja SL. To jest kawałek, który słyszę, kiedy myślę o czymś bardzo miłym. Nie zabrakłoby miejsca dla E. Eternal Yves Tumora. Fajnie chwile zgrywają się też dobrze z Jam City, szczególnie z ich najnowszym EARTHLY 000. 
 
Nawet czekanie na spóźniony samolot na kacu nie zepsuje mi humoru, kiedy słucham Var.
 
4.    Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

To, że odpowiada naszym potrzebom. Muzyka, której słuchamy, nawet jeśli tego nie chcemy, jest nierozerwalnie związana z całą resztą spraw, które dotyczą naszego życia. Nie wiem czy to prawda, ale wydaję mi się, że słucha się takiej muzyki, jakim się jest. Ważne jest więc, aby znaleźć coś, co zaspokaja nasze pragnienia, oczywiście w danej chwili bo ludzie chyba nie są stali.


ORA PIOTROWSKA
zaraz 23 lat,
WARSZAWA


WRACAM PO ROKU NA GRAFIKĘ, SZUKAM DZIWNYCH RZECZY KTÓRE WSTAWIAM NA
ALIEXPRESS FIND, WSPÓŁPRACUJE Z KILKOMA ZNAJOMYMI ARTYSTAMI ORAZ PRACUJE NAD
PEWNYM TAJEMNICZYM COLLABO.... NAJCZEŚCIEJ JEDNAK SIEDZĘ JAKO DOORBITCH W
WARSZAWSKICH KLUBACH Z MINĄ NICZYM SRAJĄCY SVEN MARQUARDT... EWENTUALNIE
WKURWIAM LUDZI W INTERNECIE

@PIOTROWSKARO,



1.    Jakim  dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Raczej całą playlistą dźwięków.... nie lubię ograniczeń:

- Stereo Murder - Don't Touch That Stereo – nawiązuje to do mojej olbrzymiej fascynacji PCP. Od tego wzięła się Kinky Pyza - mój alias 1/2 składu Princesses of Hardcore, projektu na razie
zawieszonego.... drugą połówkę tworzy Martyna Maja, znana jako VTSS, jedyna DJ Księżniczka. 
- Salem - Knight Night – jeden z ważniejszych tu utworów. Od tego wszystko się zaczęło. To jedyna płyta którą kupiłam na iTunes, a nie ściągnełam z soulseeka.......
- H☪ ૪૪R̖ - BAZAREK – bo czasem jest spoksik, czasem czas rozkminek, a czasem po prostu czuje się jak wytargana stówa.
- Sisters of Mercy - Dominion / Mother Russia
- ROGAL DDL 7DAYSofTECHNO day04 - HATRSZZZZZ – cała EPka dla mnie to wygrana roku.
- Kinit Her - Atavistic Demiurges – zawsze mnie uspokaja, co nie jest łatwe.
- Wow! ALDONA ORLOWSKA - TO NIEWAŻNE "This is not important” - piękny utwór, piękna kobieta.....
- W MARZENIACH MOICH NAJSKRYTSZYCH JEST kawałek wydany przez DUNNO Recordings, prowadzone przez dwóch typów.... oni chyba zawsze będą dla mnie ważni stety-niestety.
- Death In June - Little Black Angel
- Franco Battiato - No Time No Space – usłyszany pierwszym razem na składance Lutto Lento dla Underwater myślałam, że to babka hehe.
-Grunt/Clinic of Torture/Nicole 12 - Nihilistic Paraphilia – to chyba nawiązanie do obrzydzenia człowiekiem.
 

2.    Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

To głupiem bo Wixapol na CTM – wiem jak srali po gaciach przed występem, a dawno nie przetańczyłam całego występu (od 6:30 do około 10) tak świetnie się bawiąc... Hmmm. Jeszcze ostatnią niespodzianką było poznanie Isaka z The Empire Line i zobaczenie jak bardzo
trzęsie się na samą myśl o wyjściu na scenę – niesamowita różnica, gdy widziało się chociaż raz jego występ. 
 
3.    Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
 

Może nie do moich ulubionych chwili, bo takich mam mało, ale chyba ogólnie do życika, które mnie swojego czasu przeORAło i chyba kurde na dobre to wszystko wyszło – staram się żyć tą myślą, że to mnie ukształtowało na tyle, że albo się mnie kocha albo nienawidzi yolo siema hehe nara.
- Portal Complete Soundtrack
- Silent Hill Soundtrack
- Blade Soundtrack (trochę zapomniana całość przez bloodbath)
- Super Metroid OST - Lower Brinstar
 
4.    Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Emocje.


Natalia Frydrych,
Gorzów Wielkopolski 


Jestem słodkością dla podniebienia i duszy.


 

1.    Jakim  dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
 
Co za nuda być przez coś zdefiniowanym, określonym od początku do końca. Budzę się i nie wiem- będę dziś krzykiem, którego nie można wysłuchać, czy melodią, którą słyszałeś we śnie.
 
2.    Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

Jedziemy samochodem, słońce świeci prosto na nas i nagle słyszę This Mortal Coil „Kangaroo” i myślę sobie, że to jest właśnie to, co mi ostatnio gra w duszy. Oprócz tego zatopiłam się ostatnio w polskiej muzyce lat 90., kiedy odpalam ją w domu moja mama się cieszy i mówi „znam to, znam!” To urocze. Ponadto na klawiszach ostatnio wystukałam coś więcej niż, no dobra, po prostu wyszła z tego muzyka, to dopiero była niespodzianka!
 
3.    Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
 

Leżymy. Żarówka świeci nam na różowo i słychać Metronomy, wtedy to moja ulubiona chwila. Na drugi dzień jestem zła i w słuchawkach leci mi Kazumoto Endo „Itabashi Girl” i nie wiem, czy to jeszcze muzyka, czy to most się pode mną już wali, ale jeśli tak to bardzo dobrze, bo właśnie tego wtedy chcę! Czasami mam ochotę poleżeć (bardzo często) na plecach, na dworze słońce zaraz zacznie wschodzić, a ja czuję, że jedyne, czego potrzebuję to Andy Scott „Missing”. Nie potrafię wybrać, na ogół jestem bardzo niezdecydowana.
 
4.    Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Muzyki słucham zawsze rano w łazience, ze szczoteczką w buzi śpiewam na przykład Wodeckiego, bo namawia mnie do rzucenia wszystkiego, co złe. Później pokręcę się trochę do Shakiry, bo jest fajniutka. Na wieczór popłaczę do starych piosenek Dolly Parton. Widzisz o co tu chodzi? One mi odpowiadają na to, co akurat czuje. Muzyka ma być dla mnie odpowiedzią, czymś co najpierw płynęło z napiętych skór, a teraz wybrzmiewa z syntezatorów. Ona nie pyta, nie błądzi (a jeśli czasem, to robi to z wyczuciem dobrego smaku) Poznaje dzięki muzyce mnóstwo ciekawych ludzi, może to była jej forma odpowiedzi dla mnie na to, czego podświadomie szukałam i nadal szukam. Ja już się zgubiłam w tym ględzeniu.

 



 
Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!