Szum Międzymiastowy [cz.17]

Szum Międzymiastowy
Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!

 


 

 

 

Cyryl Rozwadowski, Warszawa

 


Pracuję w mediach @c_r34l

 


1. Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie? 

 

Melodyjką, która gra gdy odkrywa się sekret w Legend of Zelda.

 

2. Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”? 

 

Słuchałem w ostatni weekend najnowszej płyty Yo La Tengo. Urzekło mnie to, że Ira Kaplan, który ma w tej chwili 61 lat, nadal reprezentuje sobą wszystko co jest najważniejsze dla mnie w, dość plugawie nazywającej się, łatce stylistycznej jaką jest indie rock. Jest w jego głosie tyle samo kruchości co charyzmy. Nadal potrafi stworzyć z dźwięków ciepły koc i ani razu nie zamajaczyć oznakami „dziadostwa”. Wyczuwam w tym jakiś znak zmiany pokoleniowej. Ludzie są w stanie starzeć się inaczej, wbrew ogólnie przyjętym wzorcom (które często możemy zaobserwować u muzyków, których cenimy). A przynajmniej Kaplan jest w stanie dać temu audialny wyraz. To mnie zaskoczyło i pokrzepiło.

 

3. Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 

 

Tears for Fears – Songs from the Big Chair

 

To płyta, dzięki której łatwo mi nawiązać dialog z wieloma ludźmi. I przez to staje się ścieżką dźwiękową najfajniejszych momentów.

 

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze? 

 

Mogę wypisać tuzin zjawisk i doznań, które mnie ekscytują, ale najważniejszy jest jednak dla mnie społeczny wymiar muzyki. Gdyby nie stanowiła platformy do kontaktu z innymi słuchaczami i samymi artystami, to dawno straciłbym nią zainteresowanie.

 

 


 

 

Natalia Siebuła,  Radom / Warszawa

 


@nataliasiebula -  obecnie realizuje projekt w okół fotografii, mody i architektury, który jest próbą oswojenie z często niedocenianą pragmatyczną modernistyczną architekturą budując przy tym społeczność  w okół swojej marki nie tylko z branży mody ale i osoby związane z miejscami, ich wspomnienia i historie.

 


 

1. Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

Nie przepadam za ciszą więc jakikolwiek dźwięk, który ją zagłusza to mogłabym być ja. 

 

2. Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”? 

 

„Mother Earth’s Plantasia” Morta Garsona – album z 1976 roku dedykowany roślinom i ludziom, którzy je kochają. Mort Garson tworzący głównie na syntezatorach Moog w latach 60/70 zafascynowany okultyzmem i wpływem muzyki na organizmy zbudował wokół wydania magiczną ideologię, że słuchając go ciężko nie uwierzyć w moc dźwięków, które momentami są dziwaczne i hipnotyzujące, przypominają muzykę z filmów przygodowych czy gier video a przy tym bardzo uroczę i zabawne. 30 minutowy album idealny na poranek jak i do snu. 

 

3. Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili? 

 

Chyba wszystkim ulubionym chwilom ja, moi bliscy i przyjaciele przypisalibyśmy soundtrack z serialu Twin Peaks - Angelo Badalamanetiego, bardzo namiętny, tajemniczy i nastrojowy ocierający się o trochę niedzisiejszy romantyczny jazz.

 

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze? 

 

Emocje, pamiętam zdanie Carla Philippa Emanuela Bacha - „jeśli sam nie poczujesz emocji, nie wywołasz jej w słuchaczach”.

 

 


 

 

 

 Mateusz Mika, Katowice



 

 Eskapista i masochista muzyczny jednocześnie.

 


 

1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

Pewnie już osiem osób przede mną napisało, że początek i koniec ‘Echoes’. W sensie maszyna, która robi ‘ping!’. Taki błogi spokój i moment w którym liczy się tu i teraz. Pewien okres czasu w którym zamykasz się przed niedoskonałym światem i nutki próbują stworzyć ten doskonały. Dźwięki to dla mnie sposób na odcięcie się, a ten wyostrza moje zmysły na tyle, że już nie muszę się już niczym martwić na zapas. No i takie tam ckliwe porównania, że dźwięk ‘Echoes’ jak życie. Przestrzeń, czasami cisza, a w międzyczasie dzieją się różne dziwne rzeczy, których nigdy nie zrozumiesz. Poza tym lubiłbym gadać z delfinami gdybym umiał.

 

2. Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?

 

Gdy wpisałem ‘King Krule’ w google grafika. Fakt, że ktokolwiek z Animal Collective jeszcze czymś zaskoczy, a tą postacią będzie Deakin. W sumie muzyka coraz rzadziej zaskakuje jeśli chodzi o podążanie w którymś kierunku. Do odkrycia został chyba już tylko patriotyczny teen pop. Nadrabiać muszą postaci sceniczne i przyciąganie osobowością. Dlatego większe emocje na koncertach budzą we mnie takie wyraziste postaci jak Gira czy Washington, które bezczelnie są zachwycone sobą. Wtedy zaskakuje mnie jak bardzo emocjonalnie jeszcze umiem podchodzić do koncertów.  

 

3. Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?

 

Pewnie debiut D’Angelo. No wiecie: romantyczna, rozmarzona atmosfera. Mimo wszystko zachęcająca do działania. ‘Ten wieczór jest mój’. Szkoda, że maksymalnie do drugiej piosenki. Ale pracujemy nad tym. 

 

4. Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

 

Radość. Niby jestem masochistą i katuję czasami dzesięć płyt free jazzowych pod rząd na adrenalinie, ale następnego dnia mam lekkiego kaca. Wtedy zapuszczę ‘Fever’ czy inne ‘Emotion’ i cieszę się muzyką w inny sposób. Ważne, żeby sobie urozmaicać życie, a czasami nawet spauzować na dzień lub dwa. Najważniejsze, żeby muzyka nie stała się rutyną. Ma po prostu cieszyć mordę i ucho. 

 

Poza tym lubię o muzyce sobie napisać czy pośmiać z Death Grips. Zainteresowanych zapraszam na fanpeja (LINK).

 

 


 

 

Weronika Menderek, Łódź

 


Nazywam się  Mendrek Weronika, obecnie mieszkam w Łodzi  i studiuje fotografię na Akademii Sztuk Pięknych.  

 



 

1. Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 

Wypowiadanie mojego imienia.

 

2. Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?

 

John Cage 4’33"

 

3. Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?

 

Erik Satie „VEXATIONS”

 

4. Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

 

Rytm, pobudzenie wyobraźni.