Szum Międzymiastowy [cz.34]

Szum Międzymiastowy

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!



Hej, mam na imię Dominik i studiuje film w Londynie. Przeprowadziłem się tam w wieku 15 lat, będąc przekonany ze zwojuje świat kina jako aktor. Teraz głównie skupiam się na reżyserii, a muzyka zawsze mi towarzyszy; w drodze na uczelnie, albo na mrocznych imprezach.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Lubię melancholię, i Basinskiego i Larsa von Triera. Często używam tego słowa w różnych momentach, mimo że nie ma to żadnego odzwierciedlenia z tym co opisuje.

 

2.Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną niespodzianką”?

Ostatnio jeden z moich znajomych zachwycał się Viper’em, po sprawdzeniu okazało się ze gościu jest nieźle świrnięty, ale jego muzyka gdzieś w środku do mnie trafia. Chyba lubię muzyczne eksperymenty, gdzie nie liczy się tylko dobre brzmienie, ale tez i oryginalności w tym co się robi. Sprawdźcie jego na Spotify, jest zajebisty.

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

Buffalo ‘66 ma super soundtrack, ale podoba mi się on głównie przez Vincenta Gallo, który przypomina mi o wielu dobrych chwilach. Poza tym Mommy, Xaviera Dolana i kompozycje Krzysztofa Komedy do Rosemary’s Baby. Lubię tez wracać do swoich własnych składanek, które układałem kiedy miałem 14-15 lat i dopiero zacząłem interesować się muzyką. To tak trochę jak film, albo pamiętnik.

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

Trudno powiedzieć, czasami lubię poruszać się do popu, bo jest prosty i każdemu się podoba, a muzyka powinna łączyć haha. Wydaje mi się, ze jestem w stanie polubić wszystko, dopóki czuje w tym jakąś autentyczność. Szybko jesteśmy w stanie oszacować czy ktoś robi muzykę dla rozgłosu, czy na prawdę to kocha. Jak on/ona to czuje, to ja prędzej czy później do tego się przekonam. Jak byłem mały i słuchałem muzyki w proponowanych na YouTubie, która się powtarzała myślałem, ze znam każdą alternatywną piosenkę, ale co chwile się zadziwiam z tym co znajduje na internecie.



Nazywam się Nika Gargol, urodziłam się na Ukrainie, mieszkam w Polsce już 3 lata, studiowałam tutaj na wrocławskim ASP. Interesują mnie sztuki wizualne. Pochodzę z artystycznej rodziny, więc estetyka stoi na pierwszym miejscu. Lubię dzielić się swoją energią z ludźmi.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?

Dźwięk spadającej gwiazdy lub wystrzał - obydwa trwają chwile.

 

2.Co było dla ciebie ostatnia „muzyczna” niespodzianka?

John Maus - Bennington - obowiązkowo słuchane z klipem.

 Klimaty Dean Blunt - Six / Dean Blunt&Arca - “Deep” / Malibu - Held, Portishead - Wandering Star / ssiege - night ride

Ebi Aka Susumu Yokota - Zen Full Album (1994)

 

3.Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?

Być może nie będę oryginalna i odkrywcza. Z ulubionym momentem mojego życia kojarzy mi się kompozycja Chrisa Isaaka - Wicked Game/ moment czułości, wyciszenia i spokoju

 

.

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

/autentyczność/szczerość/świeżość/wrażliwość

Muzyka to moja medytacja.



Michał Szczepaniec


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 ćwir ćwir

 

2.Co było dla ciebie ostatnia „muzyczna” niespodzianka?

występ Dalekie na solidarity of arts

 

3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

https://youtu.be/1rD48fccD0A

 

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?

autentyczne emocje




Maria Krawczyk, Ł
ódź


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Byłabym dźwiękiem, który powstaje z ciszy i powoli wkracza w cresendo, dźwiękiem ewoluującym. A jeśli miałby to być konkretny dźwięk, to byłoby to G=98Hz, przedostatnia (idąc od najwyżej brzmiących)struna wiolonczeli.

 

2.Co było dla Ciebie ostatnią muzyczną niespodzianką?
Koncert na orkiestrę smyczkową Grażyny Bacewicz z 1948 roku. Może to nie tyle niespodzianka, co zdziwienie, że nigdy nie próbowałam bardziej zgłębić jej twórczości. Teraz zastanawiam się jak to jest zagrać taki utwór. Wiem, że to potwornie ciężkie, ta masa dźwięków, wręcz lawina. Każdy instrument i dźwięk ma swój odcień, w połączeniu ze sobą tworzą nowe barwy. Uwielbiam słuchać muzyki i od razu je widzieć.

 

To zdziwienie, a niespodzianką było wysłanie dziecku, które uczę śpiewać piosenki do nrzećwiczenia. Przez przypadek podlinkowałam ,,Czadu Maryla’’, czyli coś, co wykonywane jest przed koncertami Rodowicz na melodię Ricky’ego Martina.

 

3.Jaki soundtrack przypisałabyś swojej ulubionej chwili?
Ostatnie wakacje były dla mnie czasem, który mogę zaliczyć do moich najlepszych chwil, a wtedy co krok puszczano ,,Małomiasteczkowego’’ Podsiadły. Nie mam więc żadnych negatywnych skojarzeń z tą piosenką.

 

Do ulubionych chwil zaliczam też moje podróże do Krakowa. Za każdym razem słucham III Symfonii Pieśni Żałosnych Henryka Mikołaja Góreckiego. Na dany nastrój mam dane wykonanie wybieranie pod kątem solistki.

 

4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
W muzyce najważniejsza jest muzyka. Samo słowo muzyka już brzmi.



 

Grafika:

Michał Maliński