Szum Międzymiastowy [cz.37]

Szum Międzymiastowy

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!



Radosław Wcześniak, Bielsko Biała / Warszawa


Kucharz amator, pierwsza gitara w zespole, który kiedyśtam powstanie, od października student UW. W przerwach między kolejnymi Fallout'ami bawię się (również amatorsko) w filologa klasycznego. Odkąd pamiętam ludzie pytają czy jestem "prawdziwym wcześniakiem", więc powiem też wam: nie jestem.



1.Jakim dźwiękiem zdefiniowłbyś siebie?

Z jednej strony "AAAAAAU" Jamesa Browna, z drugiej jakiś melancholijny, zrezygnowany saksofon albo trzask odłamków szkła prasowanych wałkiem kuchennym.

 

2.Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną niespodzianką"?

Odkrywanie amerykańskich piosenek z lat pięćdziesiątych było z pewnością bardzo pozytywnym zaskoczeniem, do niedawna nie zwracałem zupełnie uwagi na ten, jak, się okazało, bardzo przyjemny dla ucha segment muzyki (a właściwie już część jej historii). Z mniej miłych niespodzianek mógłbym wymienić, oprócz dwóch/trzech strzałów, program tegorocznego Soundrive Festival. Ostatnio też pierwszy raz od dłuższego czasu miałem chwilę, żeby pograć na gitarze i zaskoczyło mnie, że coś-tam-jeszcze-umiem.

3.Jaki soundtrack przypisłbyś swojej ulubionej chwili?

"Kartka dla Waldka" - ulubiony utwór pięcioletniego i trochę starszego Radzia, gra w każdym moim wspomnieniu z dzieciństwa. Duży sentyment mam też do "Call me a dog" Temple of the dog. Poza tym Deca - "Breadcrumbs", Tricky - "Hell Is Round the Corner", Blood Orange - "Charcoal Baby".

4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

Zabrzmi to trywialne, ale ma być szczerze: dowolność, losowość. Każdy dźwięk może złożyć się na muzykę, niektóre tworzą ją zupełnie autonomiczne. Czasem dźwiękom pomagają artyści, czasem przyroda, czasem wpadają na siebie o 7:05 w jakiejś bramie.



Kasia Kalaniuk, Warszawa


 słucham dużo muzyczki, próbuję wyłapywać różne twory różnych ludzi (najlepiej lokalnie) i jak są ok, to podaję je dalej, trochę rysuję, umiem zrobić kółko w processingu

 @kalaniukk


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

 psie łapki biegnące po chodniku / polewanie kostek lodu gorącą wodą / agf - heart broken but not broken / marcin rogacewicz śpiewający „like glue” seana paula w „twoja twarz brzmi znajomo” pod koniec swojego występu jak zaczyna się zapowietrzać, a poziom szybkości w odtwarzaczu youtube’owym to 2

 2.Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną niespodzianką"?

to, że htrk na „nostalgii” brzmią zupełnie jak robedoor; a poza tym, już od jakiegoś czasu jestem pod dużym dużym wrażeniem albumu nadzieja, jak i jego styczniowej wrzutki na spotify - ekstra wydawnictwa; no i, oczywiście, muzyczną niespodzianką jest coroczna selekcja na eurowizję i to, że w 2019 roku conan osiris reprezentuje Portugalię

 3.Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?

 zola jesus - said the white rabbit dj lucas - driveway nadja - numb ben frost - venter chantal goya - comment le revoir the goslings / roxanne jean polise - impath prince rama - so destroyed + ulewa za oknem

4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

szczerość, przestrzeń, nastrój i zaskoczenie, podbijanie i natężenie różnych, czasami skrajnych emocji, wszystko w zależności od samopoczucia. nie lubię za to uprzedzeń, oceniania i kategoryzacji, całe szczęście ze wszystkiego się wyrasta


Ania Rozwadowska, Warszawa


Robię różne rzeczy, generalnie to i tamto. Czasem coś posprzątam albo coś potrzymam, albo sobie potańczę na Brutażu.



1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Stukaniem młotka (oczywiście). Czasem miarowym i dźwięcznym, a czasem głuchym, kiedy uderza w palec. Wtedy włącza się wokal.

2.Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną niespodzianką"?

Trudno mi pisać o niespodziankach, wolę o rzeczach, które uderzyły mnie w ostatnim czasie z niespodziewaną siłą. Na przykład Mitar Subotić znany jako Rex Ilusivii i Suba, którego różne wcielenia poznałam (i każdy może to zrobić) za pośrednictwem Vladimira Ivkovica. Był też występ Julka Płoskiego na zeszłorocznym Unsoundzie, gdzie pod magicznymi żyrandolami objawił mi się jako nowy, lepszy Aphex Twin. No i książka „Art Sex Music” Cosey Fanni Tutti - bardzo mocne i szczere świadectwo. Sporo o procesie twórczym, ale też o niesamowitej walce o zachowanie niezależności w świecie zdominowanym przez faciów. Tylko przygotujcie się na to, że znienawidzicie Psychic TV i Genesisa.

3.Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?

 Trochę jest tak, że dzięki muzyce chwila się staje ulubiona. To są różne rzeczy i się zmieniają. Zeszłą jesień spędziłam z Janem Van Den Broekiem i jego „11000 Dreams”. Zawsze sety Vladimira. Lubię też sobie wrzucić podcast Rrrkrty dla Cxemy. No i taki zespół na C.

4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?

 Emocje, ludzie, czas, ciało, ruch, ludzie. Raczej klub niż sala koncertowa. Przestrzeń do bycia razem, ale też przestrzeń dla tych, które nie mogą, nie potrafią lub nie chcą wyrazić się inaczej.