SZUM MIĘDZYMIASTOWY [cz.4]

Szum Międzymiastowy

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!

PAULINA PAWŁOWSKA
(
@paulinkapawlowska)
POZNAŃ


Najbliższe mojemu sercu są skandynawskie i francuskie filmy, taniec współczesny oraz Nobuyoshi Araki.


Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Utworem "Babylon" Daxa J,który łączy ciężkie brzmienia z utworem "Rectum" z jednego z moich ulubionych soundtracków z filmu "Irréversible" Gaspara Noé
 
Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?
Phase Fatale na Technokracji w Poznaniu i album "Here Be Dragons" The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble
 
Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?
Pierwsze utwory,które przychodzą mi na myśl to:
The Cure- A Forest 
Dean Blunt-The Narcissist
The Soft Moon-Far
Skalpel-If Music Was That Easy
John Frusciante-Dying Song
She Past Away-Kasvetli Kutlama
Andy Stott-Execution 
I Hate Models-Dissociative Disorders
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Najważniejszy jest dla mnie sposób w jaki dźwięki wpływają zarówno na mój umysł jak i ciało. Każda chwila spędzona z dobrą muzyką jest dla mnie głębokim przeżyciem wewnętrznym. Nieważne czy jest to koncert, szum fal nad morzem, czy też cała noc spędzona na techno-wszystko to powoduje, że mogę wyrzucić z siebie emocje, rozwijać się, otworzyć.


EMIL BANAŚ
(@banasemil)
KRAKÓW


Mam na imię Emil. W lipcu skończyłem dziewiętnaście lat. Często zmieniam miejsca zamieszkania. Nie mam czasu się zadomowić, więc czuję się gościem w każdym miejscu, w którym aktualnie przebywam. Kiepsko wychodzi mi opowiadanie o sobie, kiedy nikt nie zadaje mi pytań. Przejdźmy zatem do pytań.


Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
Kiedy otwierasz usta, ponieważ masz zamiar coś powiedzieć, ale głos odmawia Ci posłuszeństwa lub po prostu brak Ci słów, wydajesz wtedy z siebie dźwięk na kształt nerwowego szeptu, jakby uleciało z Ciebie trochę powietrza. To ja.

 
Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?
Wspaniale się bawiłem odkrywając na nowo album „Deathconsciousness ” Have A Nice Life. Doskonale pamiętam kiedy przesłuchiwałem go po raz pierwszy trzy lata temu. Wtedy spodobało mi się tylko kilka utworów, cała reszta brzmiała dla mnie obco i w pewnym sensie kasandrycznie, w dodatku przytłaczała mnie długość niektórych z nich. Teraz już wiem, że po prostu nie rozumiałem i nie potrzebowałem wtedy takiej muzyki. Ostatnio całkiem spontanicznie zdecydowałem, że przesłucham ponownie całości. To była słuszna decyzja. Jestem dziś starszy i mądrzejszy, tym razem o wiele więcej z tego słuchania wyniosłem i bez wahania mogę przyznać, że to jeden z moich ulubionych i najbliższych mojemu sercu albumów. Bardzo polecam takie powroty! Dzięki nim, nie tylko możemy odkryć to, co wcześniej było dla nas niesłyszalne czy zbyt trudne w odbiorze, ale przede wszystkim są one dowodem na to, jak bardzo każdy z nas się zmienia i na jakiej podstawie kształtują się nasze gusta. Cóż, ja się niesamowicie wkręciłem i nie mam zamiaru przestać. Moimi następnymi celami są „Bossanova” Pixies oraz „On Avery Island” Neutral Milk Hotel. Liczę na tak pozytywne zaskoczenie jak w przypadku Have A Nice Life!  
 
Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?
Nie wydaje mi się żebym miał w swoim życiu jedną ulubioną chwilę. Załóżmy zatem, że całe moje życie jest jedną chwilą i trzeba nadać jej jakieś szczególne brzmienie - byłby to album „Behaving” Behaving (Keaton Henson). Chyba warto wspomnieć o tym, że od dnia jego wydania ( 7 października 2015 ) nie było takiego tygodnia, żebym nie przesłuchał tego albumu od deski do deski. Mam nadzieję, że zrozumiecie.
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Najważniejsze jest to, żeby muzyka przesiąknęła mnie całego swoim brzmieniem. Niech zrobi ze mną co zechce. Lubię czuć, że cały śpiewam. Lubię tańczyć, jak mi zagrają. Muzyka musi mieć absolutną kontrolę nad słuchaczem. 


DAWID GRZELAK
(@dawid_grzelak)
LONDYN


Nazywam się Dawid Grzelak, mieszkam aktualnie w Londynie i jestem fotografem. W październiku rozpoczynam studia na warszawskiej ASP.
Zdjęciem definiującym mnie jest jedno z trzydziestu, tworzących mój cykl zdjęć o tytule Autoportret


Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?

Myślę, że byłby to jakiś ultradźwięk. Tylko wybrani mogą je usłyszeć, tak samo, jak nie wszyscy potrafią mnie zawsze zrozumieć.
 
Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?
M.I.A. na Open’erze. Kocham ją i zawsze chciałem posłuchać jej na żywo, więc bardzo ucieszyłem się na wiadomość o jej koncercie.
 
Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?
The xx – Angels
French for Rabbits – The Other Side
Dido – White Flag
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Muzyka towarzyszy mi przez cały czas i nie pamiętam momentu ciszy w moim życiu.  Nie będę się rozwodzić na temat jej terapeutycznego działania, bo to chyba dla wszystkich oczywiste. Uwielbiam momenty, gdy będąc samemu w mieszkaniu, mogę usiąść w ciemności i pozwolić dźwiękom mnie zainspirować. To one często definiują chociażby kolory, których używam na moich zdjęciach. Mało kto też wie, że nie jestem wyłącznie słuchaczem, ale miałem styczność z muzyką od dwóch stron. Ograniczyłem to na rzecz fotografii, bo jest teraz dla mnie numerem jeden i to ona pochłania większość mojego czasu, ale chciałbym wrócić do tego wszystkiego niebawem.



KASIA SROKA-TALEWICZ
(@falowanie)
WARSZAWA


Mam 24 lata, studiowałam polonistykę, potem zaczęłam szlifować fotografię, w między czasie piszę scenariusze i użyczam swojej osoby w roli aktorki.


 

Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie? 
Trudne pytanie. Moja samokrytyka podpowiada mi, że pewnie jestem dźwiękiem irytującej trąbki! Jednak gdybym mogła się określić na spokojnie, to myślę, że byłabym szumem. Szumem fal, zepsutego telewizora, miejskim. Każdym szumem po kawałku.

 
Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?
Ostatnią muzyczną niespodzianką było dla mnie okrycie klimatów z lat 70. Razem ze znajomymi zrobiliśmy Sylwestra a la 70’s. I wybuchła wtedy we mnie euforia dźwięków z tamtych czasów. Póki co zostaje w niej nieprzerwanie.

Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?
 OST z “Eagle vs Shark”. To film dla specyficznego grona odbiorców. Uwielbiam jego soundtrack i to właśnie jego wiąże z moimi najlepszymi chwilami. W sumie, nawet jeśli mam gorsze dni, to tych kilka utworów od razu zabiera mnie w lepszy czas.
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Lubię się śmiać, jeść i wymyślać sobie problemy. Od zawsze towarzyszy mi muzyka, ponieważ w moim domu była ważną częścią codzienności. Jaka jest moja definicja muzyki? Emocjonalne fale, które dogłębnie poruszają każdą cząsteczką ciała i dobudowują nasze ja.