Szum Międzymiastowy [cz.44]

Szum Międzymiastowy

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!


Natalia Abu Zeneh - Warszawa


uwielbiam pić kawę i słuchać muzyki, zbieram książki i płyty, mam 2 koty i kilka roślinek, uczę się fotografować, mieszkam na warszawskiej Pradze


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Na pewno nie jednym, a całą masą dźwięków- splatających się, tworzących wir i przekształcających się w świst, pisk a na końcu w ciszę.

 


2.Co było dla ciebie ostatnią muzyczną niespodzianką?
Ostatnio nie mogłam oderwać się od Sky City: A Weak Heart to Break (Spit) Varga. Słuchałam tego w kółko jak szalona nastolatka.
Kolejną pozycja to istnie zwariowana epka Schacke zainspirowana jego pobytem w Petersburgu w 2018r. Wesołe, idealne na lato.

Poza tym każdy występ na żywo jest dla mnie taką muzyczną niespodzianką. Uwielbiam obserwować jak muzyka się tworzy w nowym dla niej kontekście ludzi i przestrzeni- może dlatego lubię chodzić kilkakrotnie na koncert jednego artysty?

 


3. Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?
Na pewno byłaby to bardzo różnorodna ścieżka dźwiękowa, ponieważ słucham wielu rzeczy, czasem odległych od siebie o całe galaktyki, ale skoro mam wybrać to z pewnością na liście znalazły by się Cocteau Twins z utworem Persephone, Coil i Caterina Barbieri.

 


4. Co jest dla ciebie ważne w muzyce?
Muzyka jest dla mnie najidealniejszą ze sztuk. Wydaje mi się, że dzięki niej każdy przekaz jest silniejszy, bardziej wyrazisty. W związku z tym najważniejsze są dla mnie emocje, które w zależności od pomysłu artysty ukazują się na różnych płaszczyznach i różnorodnie oddziałowują.

 





Tosia Chmielewska, Kraków


od zawsze, studiuję grafikę, rysuję, trawie blachy, zachwycam się pieskami i koparkami


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Saksofon z podkładem suszarki i pękającej folii bąbelkowej.

 



2.Co było dla ciebie ostatnia „muzyczna” niespodzianka?
Flamingo - Kero Kero Bonito i to że nie mam pojęcia co ze mną robi, a także, że do tej pory nie znałam, ale pokochałam Tak mi źle - Komety.

 



3.Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?
Prelude 13, Ketil Bjørnstad przechodzące w Hang Up, Madonny.

 



4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Żeby obudziła we mnie obrazy, wyobrażenia i wspomnienia - co wydaje się być wyjątkowo cenne przy fakcie, że nigdy nie pamiętam nic sprzed tygodnia. Doceniam też kiedy ruszy moje kończyny z miejsca.

 





Ola Pakieła, 27 lat, Warszawa


Działam w copywritingu. Recenzuję polską literaturę współczesną, publikuję swoje feministyczne wynurzenia i robię social media dla warszawskich knajp. Kocham późne, weekendowe śniadania, moją kotkę – Chałkę i kompulsywnie kupuję rośliny. Ostatnio odkryłam, jak samodzielnie robić memy.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?
Wszystkie drżące, wibrujące tony. Uwielbiam drażniący dźwięk mosiężnych dzwonków, zwłaszcza tych o wysokiej barwie. Kiedyś - podczas festiwalu muzyki ludowej w Słowenii, na który przypadkiem trafiłam - usłyszałam koncert rozpoczynający się uderzeniem w dzwon, który miał swoim drganiem wprowadzić na w stan relaksu i zintegrować ze sobą wszystkie części ciała – od tamtej pory uwielbiam słuchać muzyki, w której mogę usłyszeć podobny rodzaj drżenia. Moim ulubionym motywem w literaturze jest woda, dlatego bardzo lubię słyszeć wodę w muzyce. Zabrzmi to tanio, ale naprawdę bardzo lubię dźwięk deszczu, przelewającej się wody, szum strumyków. Nic mnie tak nie uspokaja, jak dźwięki czerpane z natury.

 



2.Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną niespodzianką"?
Bardzo zaskoczyła mnie fantastyczna muzyka Toma Yorke’a do nowej wersji „Suspirii” – w połączeniu z genialnie nagranymi dźwiękami oddechu tworzyła przepiękny obraz. Lubię delikatne, kobiece głosy, więc ostatnio słucham sporo Eriki de Casier – Essentials.

 



3.Jaki soundtrack przypisałabyś do swojej ulubionej chwili?
Dużo się u mnie zmienia, a ja jestem chaotyczną osobą, więc miłe chwile brzmią czasem jak Magda Umer, Krystyna Prońko i Anna Jurksztowicz, czasem jak bangery techno, Paluch (podczas jazdy samochodem z zimnym łokciem),a w innych chwilach jak Husky Rescueczy Unknown Mortal Orchestra. Znowu muszę napisać coś taniego, ale trudno! Jedną z najbardziej emocjonalnych i ulubionych chwil muzycznych było wydarzenie w Młodszej Siostrze organizowane w październiku, podczas którego grał mój chłopak (Lensk). Wtedy jeszcze się nie spotykaliśmy, ale to, co się ze mną zadziało tamtego wieczoru było dla mnie niezwykle emocjonalne. Biały szum, las, kościelne dzwony, śpiew dzieci, rośliny, deszcz – wszystko to potraktowane z niezwykłą czułością i wrażliwością. Ciężko będzie ściągnąć ten moment z podium.

 



4.Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Pewnie nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że emocje. I szczerość w wyrażaniu tych emocji. Mam wrażenie, że muzyka tworzona w zgodzie z własnymi emocjami dociera głębiej i potrafi otworzyć w słuchaczach jakąś nową, nieznaną wcześniej przestrzeń.

 




Roksana Raimer - Bielsko Biała / Kraków


Urodziłam się Bielsku, ale od 10 lat mieszkam w Krakowie. Jestem uzależniona od festiwali muzycznych, kocham podróżować i jeść. Lubię spotykać nowych ludzi i poznawać ich historię.


1.Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
Jakby to banalnie nie brzmiało to szum fal.

 


2.Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?
Najnowsza płyta Stevena Wilsona i sam Steven – geniusz.

 


3.Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?
Soudtrack z „Drive”

 


4.Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze?
Możliwość słuchania jej na żywo. Właśnie wtedy czuję, że rozumiem ją najlepiej, mogąc chłonąć ją wszystkimi zmysłami.

 




Grafika:

Michał Maliński