SZUM MIĘDZYMIASTOWY [cz.5]

Szum Międzymiastowy

Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Zadaliśmy kilka pytań osobom, które swoimi interesującymi poglądami i myślami współtworzą to, co dla nas jest tak przeogromnie znaczące. Niech zabiorą nas w ich muzyczne światy, które jak gwiazdy tworzą konstelacje na niebie zwanym przez nas muzyką. Następna część już za dwa tygodnie!

NATALIA POPŁAWSKA
(
@zimnapanna)
WROCŁAW


Między robieniem tatuaży i jedzenia szukam spokoju. 


  

Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?

Najtrudniejsze pytanie, pewnie dlatego że personalne. Cisza, albo szum wody, bo uspokaja, a spokój jest ważny. Poza tym taka zupełnie abstrakcyjna myśl, która przyszła mi nagle, to że byłby to album Lotto "Elite Feline”.
 
Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?
Ostatnimi dniami ciągle słucham "Your hand holding mine" Yellow Days. Zupełnie przypadkowo na to trafiłam, i nie sądziłam że nadal mam w sobie zdolność słuchania tylko jednej rzeczy non stop. Oto i ona. Poza tym, trochę mniej "ostatnią", to album Jaaa! - „Remik".
 
Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?
Nie wiem czy ulubionej, ale to na pewno byłaby mieszanka utworów takich wykonawców jak Lotto,  Niwea, DakhaBrakha, Утро, Motorama, Super girl&Romantic Boys, Yellow Days, Connan Mockasin, Garbanotas Bosistas, Grouper, Jaaa!, Devendra Banhart, Syny, Keaton Henson, Krzysztof Komeda, Sales, Massive Attack, Molly Nilsson, Rysy. Dużo skrajności, dlatego tak wielkie zakłopotanie sprawia mi pytanie "Jakiej muzyki słuchasz?”.
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Grunt żeby we mnie płynęła i żeby była ze mną kompatybilna. Muzyka ma dla mnie dopełniać, podbijać dane momenty. Dobrze też, jeśli tupię przy niej nóżką (o to ze mną ciężko trochę ciężko).


SONIA SURMA
KRAKÓW


Moje nazwisko jest instrumentem, a w dosłownym tłumaczeniu z języka fińskiego oznacza śmierć. Lubię pokraczne maski, plemienne figurki i petroglify, a w wolnych chwilach rysuję, studiuję Bliski Wschód i gromadzę w mieszkaniu rośliny. Pewnego dnia chcę zamieszkać na Wyspie Wielkanocnej.


 Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie? 
Szum palm na bezludnej wyspie.
 
 
Co było dla ciebie ostatnią "muzyczną niespodzianką”? 
Od ubiegłego roku niezmiennie jest to Roberto Musci i jego "Tower of Silence". Chyba nie do końca się jeszcze otrząsnęłam z tej płyty, bo jest wszystkim tym, czego zwykle szukam w muzyce i przy każdym odsłuchu robi na mnie ogromne wrażenie. Ostatnio przeżywam też odrodzenie swojej dawnej fascynacji japońskim avant-folkiem i grupami takimi jak Trembling Strain czy Takami - po upływie całego tego czasu zdają się brzmieć jeszcze lepiej.
 
Poza powyższymi, dobrze było też trafić na albumy takie jak:
Riccardo Sinigaglia - "Riflessi"
Haruomi Hosono - "Watering a Flower"
Japan Blues - "Sells His Record Collection"
Svitlana Nianio - "Kytytsi"
 
 
Jaki soundtrack przypisałabyś Twojej ulubionej chwili?
Nie wszystkie miały soundtrack, lecz jednej z ważniejszych towarzyszyła koszmarna playlista rodem z tiki baru oraz absolutnie fantastyczne "Dream of the Walled City" KWC 92.
 
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Ciężko powiedzieć, co uważam za najważniejsze, mam jednak słabość do pewnej nieporadności, trywialności, groteski. Lubię też, gdy muzyka gdzieś po drodze ewoluuje w swojego rodzaju podróż, stąd moje zamiłowanie do wszelkiego rodzaju (egzotycznego) field recordingu i dziwnych taśm z najdalszych zakątków świata.



ZUZANNA BARTOSZEK
(@zuzannabartoszek)
WARSZAWA


Nazywam się Zuzanna Bartoszek, urodziłam się w 1993 roku, jestem poetką i artystką.



Jakim dźwiękiem zdefiniowałabyś siebie?

To bardzo trudne zadanie, znaleźć taki dźwięk, który byłby metaforą mojej osobowości. Nie wiem o sobie zbyt wiele. Mogę odpowiedzieć jakie dźwięki mi się podobają - dźwięk palącego się drewna i zamykania drzwi w drogim, nowym samochodzie. 
 
Co było dla Ciebie ostatnią "muzyczną" niespodzianką?
Pozytywnie zaskoczyła mnie ostatnia działalność muzyczna Jonatana Leandoera (znanego wcześniej jako Yung Lean). Nie sądziłam, że mogą mi się podobać gitarowe riffy z reverbem i przesterowany wokal. Podoba mi się to, że J.L. czerpie z wieśniackiej indie estetyki, a przy tym brzmi bardzo autentycznie. Słuchałam też ostatnio utworu "Salony" Don Poldona. W "Salonach" lubię tekst "Dupy zamiast duszy mają dupy”.
 
Jaki soundtrack przypisałbyś swojej ulubionej chwili?
3. Nie mam ulubionej chwili, nie wiem co to ulubiona chwila. Gdybym taką miała, chciałabym, żeby w tle było słychać to: https://www.youtube.com/watch?v=5FcWazUoOnk
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Znowu trudne pytanie. Na pewno tym, co odróżnia muzykę od innych dziedzin sztuki, jest szybsze oddziaływanie na emocje. To sprawia, że jednocześnie nienawidzę muzyki i bardzo jej potrzebuję. 



FILIP PRZYDRYGA
(
@gh33rt)
POZNAŃ


Cześć, jestem Filip i obecnie możecie mnie spotkać w Poznaniu. Na codzień zajmuję się
internetem i programowaniem. Kocham wszystko co związane z muzyką. Słucham. Dzielę się nią z przyjaciółmi. Staram się produkować w wolnym czasie. Chodzę na koncerty i zwiedzam kluby.


 

Jakim dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie?
Przesterowane plumkanie.
 
Co było dla ciebie ostatnią "muzyczną niespodzianką”?
* DJ Mastercard
* Delta Arthur
* Tonstartssbandht
* Vril
* Blanck Mass
* Lokiboi
 
Jaki soundtrack przypisałabyś Twojej ulubionej chwili?
Pewnie coś z tego, zależnie od okoliczności:
* Shlohmo - Beams 
* No Joy - A Thorn in Garland's Side
* Jacques Greene - Fall
* Sporting Life - Court Vision
* Kedr Livanskiy - Otvechai Za Slova
* Teengirl Fantasy - Star-rise
* Chromatics - Running Up That Hill
 
Co dla Ciebie w muzyce jest najważniejsze?
Świeżość, emocje i zabawa. Cały czas szukam nowych form, czegoś co mnie zaskoczy i zainspiruje.
Lubię płyty płyty pełne emocji, często nawet te niedopracowane dają mi dużo radości.