WYWIAD: CHINO [ Artur Oleś ]

Wywiady

O silnym związku z muzyką, dźwiękowej dyskusji i przypadku porozmawiałam z Arturem Olesiem aka Chino.  Rozmowa odbyła się przy okazji  II urodzin Szumu, organizowanych przez Leonę Jacewską (Charlie) oraz Interludium Lava Festival na krakowskiej Szpitalnej 1. W związku z tym stworzyliśmy specjalne wydawnictwo na wzór zina. Zapraszam zatem do lektury, natomiast chętnych na zakup gazetki zachęcam do kontaktu!  

 

 

Karolina Kobielusz: Jesteś bezsprzecznie jednym z najbardziej angażujących się w scenę lokalną - artystów. Czuwasz nad cyklem Radar, systematycznie wspierasz i dopełniasz swą obecnością najważniejsze imprezy w kraju, jesteś zamieszany w część wydarzeń w ramach Unsoundu, a do tego jesteś w trakcie nagrywania płyty.  Co tak naprawdę motywuje Cię do działania?

Artur Oleś: Jeśli chodzi o motywację, to jest wiele czynników, które wciąż popychają mnie do przodu. Przede wszystkim muzyka jest dla mnie rodzajem terapii i nic nie wprowadza mnie w tak dobry nastrój, nie uspokaja tak jak granie. W gruncie rzeczy wszystko w moim życiu kręci się wokół muzyki, nawet moja graficzna działalność w znacznej mierze jest z nią związana, poprzez plakaty czy projekty okładek płytowych. Mam to szczęście, że jestem związany z krakowską sceną, która wg mnie jest najbardziej wdzięczną pod względem klimatu, ludzi, którzy ją tworzą i publiczności, która jest tak świetnie zorientowana w temacie i otwarta na wszystkie wycieczki poza klasyczne ramy klubowego świata. Ci ludzie i ta atmosfera pozwala mi myśleć, że znalazłem się we właściwym miejscu i czasie i że idę w słusznym kierunku.

 

KK: Edgard Varesé określał siebie jako organizatora dźwięków. W związku z Twą intensywną działalnością i silnym, osobistym powiązanem z muzyką pytam jak Ty nazwałbyś siebie? Jakbyś zdefiniował ten nietypowy związek z muzyką?

AO: Ciekawe pytanie, choć odpowiedź nie jest prostą sprawą w tym wypadku. Nie nazwałbym siebie organizatorem dźwięków, bo przeważnie staram się unikać nadmiernej organizacji i ważną rolę odgrywa dla mnie przypadek.

 

KK: A czy wiążesz ten przypadek z jakimś głębszym znaczeniem, np. filozoficznym?

AO: Mam na myśli ten rodzaj przypadku, który prowadzi do nieprzewidywalnych rozwiązań, takie wypuszczanie się na nieznane wody, żeby sprawdzić co się wydarzy. Czasami takie eksperymenty nie prowadzą do nikąd, ale zdarza się, że dowiaduję się więcej niż poprzez planowanie i organizowanie działań. Nie wiążę tego z żadnym głębszym znaczeniem. Jest to raczej metoda pracy z dźwiękiem. Coś, co sprawia, że jest to dla mnie wciąż zabawa, a nie rodzaj niewdzięcznej pracy.

 

KK: Zatem można chyba powiedzieć, że dźwięki ulegają Ci i  poddają się Twojej kontroli. W jaki sposób się do tego dochodzi? To trudna droga?

AO: Praca z muzyką jest dla mnie rodzajem dyskusji. Zazwyczaj nie mam gotowych   odpowiedzi. Sam proces nagrywania i czasami utraty kontroli nad tym co się dzieje udziela tych odpowiedzi. Do mnie należy decyzja, która z otrzymanych odpowiedzi układa się w większą całość, więc swój związek z muzyką określiłbym raczej mianem dyskusji.

 

KK: Wyobrażam sobie tę dyskusję, jako zawziętą, ale i wyrównaną walkę nie na słowa, a dźwięki w tym przypadku. Kto zazwyczaj jest zwycięzcą debaty?

AO: To nie jest ten rodzaj dyskusji, w której pojawia się zacięta walka, a na koniec zwycięzca i przegrany. Albo wszyscy wygrywają, albo wszyscy przegrywają, a bywają i takie dni kiedy się nie dogadujemy.

 

KK: Ale i pewnie wtedy znajdujecie złoty środek. Chciałabym wspomnieć o głównym motywie Zina: o szumie. Zastanawiam się jaka jest Twoja wizja  szumu jako składnik muzyki? Wyobrażenie?

AO: Są ludzie, dla których szum jest rodzajem dźwiękowego bałaganu, czymś zupełnie bezwartościowym. Dla mnie szum jest jedną z ulubionych tkanek dźwiękowych, z której można wykręcić nieskończoną ilość brzmień, nasycaczem, a często nawet spoiwem dla elementów, które nie bardzo do siebie przystają.

 

KK: W takim razie jak się ma do tego co powiedziałeś cykl imprez Szum? Czy można to jakoś ze sobą powiązać?

AO: Myślę, że Szum jako cykl imprez jest strukturą łączącą ludzi z różnych środowisk i inicjatyw. Leona zawsze świetnie dobiera ludzi, z którymi współpracuje.

 

KK: Jako przyjaciel Leony, częsty gość eventów, czujesz się w jakiś sposób odpowiedzialny za Szum?

AO: Mam nadzieję, że mój udział w jakikolwiek sposób przyczynił się do tego gdzie Szum w tym momencie jest i jak wiele znaczy, jednak to w 100% dzieło Leony i chyba byłoby przesadą określenie się jako odpowiedzialnego za inicjatywę.

 

KK: A czego życzysz mu z okazji jego drugich urodzin?

AO: Życzę mu, aby rozwijał się w ten jedyny w swoim rodzaju swobodny sposób, nigdy nie stracił pozytywnej aury, którą ma od pierwszej edycji i stał się wkrótce inicjatywą globalną, bo mam wrażenie, że w tym kierunku zmierza.

 
Pyta:

Karolina Kobielusz


Zdjęcia:

Filip Preis