Skupmy się (nie tylko) na muzyce

Grafika: Ernest Borowski

Jeszcze paręnaście miesięcy temu słowo „pandemia” było zarezerwowane głównie dla filmów katastroficznych przedstawiających mroczną wizję przyszłości. Niestety okazało się, że niemal z miesiąca na miesiąc wkroczyliśmy w zupełnie nową i trudniejszą rzeczywistość zdominowaną przez kryzys epidemiczny. Koronawirus bezpowrotnie odmienił świat, zadał także bardzo dotkliwy cios branży kulturalnej, w tym również muzycznej. Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie „co będzie dalej?”, ale w przypadku głębokiego kryzysu tego sektora, dla wielu osób właściwe pytanie brzmi obecnie: czy uda się przetrwać?  Co możemy zrobić, by pomóc sobie nawzajem?

Od wielu lat przez polską scenę muzyczną przetacza się pytanie (i związane z nim dyskusje) dotyczące tego, czy branża muzyczna powinna angażować się w bieżące tematy społeczne i polityczne. Przeciwnicy tej tezy wskazywali, że należy „skupić się tylko na muzyce”, zwolennicy natomiast, że muzyka oraz branża muzyczna nie funkcjonują w próżni i muszą odpowiadać na bieżące wyzwania, by mieć rację bytu. Pandemia koronawirusa pokazała dobitnie skalę tego podziału, ale obnażyła też zależność samej branży muzycznej, która, jak się okazuje, sama w sobie jest bardzo zależna od wielu zjawisk zewnętrznych i twardej rzeczywistości.

Aktualna sytuacja pokazała dobitnie jak bardzo artyści nie mogą liczyć na realne wsparcie ze strony państwa. Jest to o tyle przewrotne, że w czasach kryzysu właśnie sztuka stanowi dla nas niezawodne oparcie. Znaczące ograniczenie kontaktów międzyludzkich okazało się bardzo dotkliwe, a wielokrotnie główną „poduszkę bezpieczeństwa” stanowi dla nas właśnie obcowanie z muzyką, książkami, filmami czy zapisami spektakli teatralnych. Pomimo tego zdecydowana większość osób z branży kulturalnej odczuwa obecnie znaczące pogorszenie sytuacji materialnej. Niektóre sytuacje są wręcz dramatycznie trudne, zaś właściciele klubów od kilkunastu miesięcy nieustannie ponoszą ogromne straty. Potrzeby branży kulturalnej wciąż są niemal niedostrzegane przez rządzących, którzy podejmują kompulsywne decyzje przypominające chaotyczne „łatanie dziur”. Wielokrotnie następuje to dopiero po mocnych interwencjach przedstawicieli określonych sektorów – było tak chociażby w przypadku branży hotelowej.

Nie trzeba nikogo przekonywać ani obszernie uzasadniać, że sytuacja sceny klubowej jest bardzo trudna – wszyscy o tym wiemy. Nie sposób nie odnieść także wrażenia, że rządzącym takie powolne wykrwawianie się polskiej kultury jest poniekąd na rękę – artyści nigdy nie stanowili zagorzałych sojuszników władz przejawiających autorytarne i zaborcze zapędy. Polska branża muzyczna pozostała zatem na placu boju bez sojuszników, jak i bez realnego wsparcia finansowego, a w efekcie zapanował chaos. Czy musi tak być? I czy możemy sobie z tym jakoś poradzić?

Aktualna sytuacja pokazała dobitnie jak bardzo artyści nie mogą liczyć na realne wsparcie ze strony państwa. Jest to o tyle przewrotne, że w czasach kryzysu właśnie sztuka stanowi dla nas niezawodne oparcie.

Znaczna część polskich kolektywów pomimo niełatwego położenia (w tym także sytuacji materialnej) postawiła na solidarność z innymi i kreatywne rozwiązania. W ostatnich miesiącach pojawiło się mnóstwo streamów czy paneli dyskusyjnych online – inicjatyw mało dochodowych, ale niezwykle potrzebnych i dających nam choćby namiastkę obcowania z kulturą na wcześniejszych zasadach. Niektórzy wzbili się na wyżyny i pomimo własnych problemów zdecydowali się na finansowe wsparcie tych, którzy znajdują się w jeszcze trudniejszej sytuacji. Brutaż zorganizował już kilka akcji „Zamieszanie”, stanowiących połączenie wspólnego gotowania dla osób najbardziej potrzebujących i jednoczesnego streamowania setów. Oramics wciąż wykonują świetną pracę na gruncie „edukacji u podstaw”, angażując się w rozmaite akcje społeczne, w tym czynnie przedstawiając punkt widzenia osób nieheteronormatywnych i organizując zbiórki pieniędzy. Podobnych postaw nie brakuje i zasługują one na najwyższy szacunek.

Z drugiej strony, obserwujemy niestety także liczne przejawy skrajnej nieodpowiedzialności. Pomimo tego, że Polska wkracza w trzecią falę pandemii, podziemne życie nocne Warszawy, Poznania czy Katowic wciąż funkcjonuje, co prawda w ograniczonym stopniu i pokątnymi kanałami, ale skala problemu jest duża. W ostatnim czasie doprowadziło to między innymi do protestu członkiń i członków Brutażu w związku z rzekomym organizowaniem wydarzeń przez warszawskich promotorów w przestrzeni należącej do… ambasady Korei Północnej. 

Zapowiedziano już także między innymi organizację Dissolve Festival, który miałby odbyć się w połowie czerwca nad Jeziorem Zegrzyńskim zlokalizowanym blisko Warszawy. Pomimo tego, że Polska pobija kolejne niechlubne rekordy zakażeń, pierwsza pula biletów na to wydarzenie wyprzedała się wręcz błyskawicznie. Na ten moment nie można jednoznacznie przewidzieć czy w momencie organizacji Dissolve obostrzenia pandemiczne będą wiążące na obecnym poziomie, jednak wysoce wątpliwe wydaje się, by organizacja jakiegokolwiek wydarzenia masowego była możliwa. Co znamienne, decyzje o odwołaniu wydarzeń zaplanowanych na ten okres są już podejmowane przez innych organizatorów – dotyczy to między innymi Orange Warsaw Festival, który miał odbyć się na początku czerwca.

Polska scena klubowa, aktualnie niewątpliwie trapiona przez poważne konflikty wewnętrzne, wielokrotnie staje niestety również po „ciemnej stronie mocy”. Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu czujemy już także bezradność, frustrację, zmęczenie psychiczne. Otaczająca nas aktualnie rzeczywistość pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że przejdziemy przez ten kryzys wyłącznie, jeżeli wzmocnimy współpracę, zmobilizujemy się i zaczniemy grać do jednej bramki. My – czyli ci, którzy nie są dostrzegani przez rządzących, biznes, duże pieniądze.

Na palcach obu rąk można policzyć państwa czy miasta, które stanęły w ostatnich miesiącach na wysokości zadania i udzieliły branży kulturalnej realnego, dostatecznego wsparcia, jednak istnieją przykłady godne naśladowania. Zdarzało się, że wsparcie było udzielane dopiero na skutek wyrazistego nacisku przedstawicieli świata sztuki, oddolnej współpracy, ale i przekonania reszty społeczeństwa do tego, że kultura rzeczywiście stanowi istotny element życia i wymaga wsparcia. Na kim warto się wzorować podejmując dalsze kroki?

(…) przejdziemy przez ten kryzys wyłącznie, jeżeli wzmocnimy współpracę, zmobilizujemy się i zaczniemy grać do jednej bramki. My – czyli ci, którzy nie są dostrzegani przez rządzących, biznes, duże pieniądze.

W Wielkiej Brytanii scena klubowa zwarła szyki i postawiła na to, by w pierwszej kolejności pozyskać przychylność wiodących mediów. Wpływ pandemii na brytyjskie życie nocne stanowił przedmiot debat i wielu publikacji, w tym „Guardiana” czy BBC. Włodarze Fabric czy Warehouse Project uzyskali dostęp do mediów, w których przedstawili punkt widzenia branży muzycznej. Presja sceny klubowej znacznie wpłynęła także na bardziej aktywne postawy przedstawicieli władz odpowiedzialnych za życie nocne w Londynie czy Manchesterze. Wcześniej ich aktywne podejście doprowadziło do tego, że takie stanowiska zostały w ogóle wyodrębnione i włączone do struktur władz miejskich.

Spójny głos brytyjskiego undergroundu przyniósł finalnie namacalne rezultaty. Konserwatywny rząd Wielkiej Brytanii ugiął się i wdrożył programy pomocowe. Rzecz jasna nie stanowią one idealnej odpowiedzi na wszystkie bolączki branży, ale pozwoliły przetrwać znacznej części instytucji, w tym londyńskiemu Fabric, które odegrało dużą rolę w tym, aby przekazać optykę sceny klubowej największym brytyjskim mediom.

Berlin rządzi się swoimi prawami i nawet jego władze przejawiają duże zrozumienie dla potrzeb sceny klubowej, trzeźwo zauważając, że nightlife sprzyja finansom miasta. Władze Berlina błyskawicznie (jeszcze w marcu 2020 r.) uruchomiły pierwszy program pomocowy, na mocy którego artyści działający indywidualnie otrzymali wsparcie w kwocie 5 tys. euro, zaś dofinansowanie w wysokości 15 tys. euro trafiło do małych firm z branży kulturalnej. O takiej świadomości po stronie rządzących możemy w Polsce jedynie pomarzy. Berlińska scena poszła jednak o krok dalej i zaczęła się wewnętrznie organizować.

Berlin Collective Action został powołany do życia w krótkim czasie po wybuchu pandemii. BCA sprawnie zorganizowali fundusz, w ramach którego zbierane są środki na poczet wsparcia tych, którzy najbardziej ucierpieli w związku z epidemią, ale i są pomijani przez biurokratyczny system. Cytując założycieli kolektywu:

The fund aims to prioritise those most impacted by COVID-19. Due to the realities of systemic oppression, this generally means womxn, queer, trans and non-binary people, low-income gig workers, people with migratory backgrounds, BIPOC, sex workers, the immunocompromised, people with disabilities and those who are unsafe in quarantine. 100% of donations to this campaign are distributed to applicants in need by a diverse rotating committee”.

Przyjęto zatem szeroką formę działania i jako priorytet potraktowano wsparcie najbardziej potrzebujących – nie tylko artystów, ale także sex workerów i sex workerek, osób nieheteronormatywnych, migrantów, osób niepełnosprawnych. Tak szeroka i inkluzywna formuła okazała się sukcesem. Berlin Collective Fund otrzymuje dotacje w znaczącej wysokości, zaś rozdzielana pomoc pozwala wesprzeć tych, którzy często są marginalizowani przez tryby biurokratycznej machiny.

Ciekawy kierunek obrano także w Seattle. Tamtejsza scena klubowa szybko się zorganizowała i powołała stowarzyszenie „WA Nightlife and Music Association”, które skupia zarówno muzyków, dj-ów i dj-ki, jak i właścicieli lokalnych klubów. Stowarzyszenie sprawnie nawiązało współpracę z władzami miasta, dzięki czemu uzyskało większy wpływ na lokalną legislację i przepływ środków pomocowych.

W Nowym Jorku branża kulturalna postawiła na twarde dane i negocjacje z władzami miasta. W znacznej mierze nacisk przedstawicieli świata kultury doprowadził do opracowania raportu „NYC’s Nighlife Economy”, z którego wynika, że życie nocne metropolii wspiera istnienie aż 299 tysięcy miejsc pracy, zaś nowojorskie instytucje kultury (w tym kluby) rocznie odprowadzają do miejskiego budżetu 697 milionów dolarów w ramach należności podatkowych. 

Rzecz jasna polskie realia są trudniejsze niż te berlińskie czy londyńskie – rola życia kulturalnego i nocnego wciąż nie jest doceniana, branżę traktuje się po macoszemu. Polski rząd konsekwentnie ignorował sektor kulturalny w kolejnych tarczach antykryzysowych. Czy mamy jednak inne wyjście aniżeli przystąpić do wspólnych, bardziej wzmożonych i skoordynowanych działań? Warto byłoby przynajmniej zacząć dyskusję o tym, jaki mogłyby one przybrać kształt.

Mamy do dyspozycji wzorce, które sprawdziły się w mniejszym lub większym stopniu w innych państwach, ale na pewno doprowadziły do lepszej sytuacji niż ta, której doświadczamy w Polsce. Obrót spraw w Wielkiej Brytanii pokazał, że kultura doczekała się szerszych programów pomocowych dopiero po zainteresowaniu swoimi problemami wiodących mediów w kraju. Być może czas i na nas oraz na to, żebyśmy śmiało przedstawili bolączki sceny klubowej w gazetach o dużym nakładzie? Przykład Berlina pokazuje natomiast ogromne znaczenie solidarnej, oddolnej współpracy i kolektywizacji. Skoro system konsekwentnie omija problemy branży muzycznej, być może warto rozważyć sojusz z innymi marginalizowanymi osobami czy sektorami i wzajemnie wspierać się przy pomocy oddolnych zbiórek? Seattle czy Nowy Jork to zaś przykłady tego, że pożądane efekty może przynieść przedstawienie władzom lokalnym konkretnych danych o skali działalności branży kulturalnej i związanych z tym wpływów do miejskich budżetów. W takim razie i my powinniśmy rozważyć nacisk na miejscowe organy rządzące, skoro te centralne nie stają na wysokości zadania.

Upływ roku od rozpoczęcia pandemii i wchodzenie w trzeci lockdown to najwyższy moment na zasypanie podziałów, rozpoczęcie rzeczowej dyskusji i podjęcie konkretnych działań dotyczących ratowania sceny klubowej. W „Progrefoniku” jesteśmy gotowi włączyć się do nich w jak najszerszym zakresie – możecie na nas liczyć.


Bibliografia 
BBC: Nightclubs eye June reopening but can they survive?”, https://www.bbc.com/news/business-56193714
UK’s government website: “Check if your nightclub, dance hall or adult entertainment business is eligible for a coronavirus grant due to national restrictions
ArtNet News: “Berlin Distributes 500 Million EUR to Artists and Freelances Within Four Days of Launching Its Giant Program
Seattle local government: „COVID-19 – Music and Nighlife Updates
Raport „NYC’s Nighlife Economy”

 

 

 

 

 

© PROGREFONIK 2021

 

INTERDYSCYPLINARNA PLATFORMA Z OBSZARU SZTUK DŹWIĘKOWYCH I WIZUALNYCH